Norwegia pokonała Senegal 3:2 w drugim meczu fazy grupowej MŚ i już po dwóch kolejkach zapewniła sobie awans do 1/16 finału.
Skandynawowie odnieśli jedno z najważniejszych zwycięstw w swojej historii i potwierdzili, że są jednym z groźniejszych zespołów tegorocznego mundialu.
Historyczne sceny po końcowym gwizdku
Najbardziej niezwykłe obrazki rozegrały się już po zakończeniu spotkania na stadionie MetLife w New Jersey. Norwescy piłkarze usiedli na murawie i wspólnie z kibicami rozpoczęli symboliczne „wiosłowanie” – charakterystyczny gest, który towarzyszy norweskim fanom.
Kapitan Martin Ødegaard przewodził celebracji, wybijając rytm na wielkim bębnie. Był to wyraz wdzięczności wobec tysięcy kibiców, którzy licznie przybyli do Stanów Zjednoczonych, tworząc na trybunach prawdziwe czerwone morze.
Choć na stadionie zasiadło ponad 80 tysięcy widzów, atmosfera przypominała domowe spotkanie Norwegów.
Jedno z największych zwycięstw w historii
Triumf nad Senegalem, aktualnym mistrzem Afryki i zespołem notowanym wyżej w rankingu FIFA, może zostać uznany za jeden z największych sukcesów w dziejach norweskiej piłki. Wielu ekspertów stawia go obok historycznych zwycięstw nad Brazylią podczas mundialu w 1998 roku czy Hiszpanią na Euro 2000.
Tym razem jednak stawka była jeszcze większa. Dzięki wygranej Norwegowie już po dwóch meczach zapewnili sobie awans do fazy pucharowej mistrzostw świata.
Przeczytaj również: Mistrzostwa Świata 2026: 10 ciekawostek o norweskiej reprezentacji
Co więcej, zespół Ståle Solbakkena udowodnił, że potrafi rywalizować z każdym. Senegal, triumfator Pucharu Narodów Afryki sprzed zaledwie kilku miesięcy, momentami wyglądał na drużynę całkowicie bezradną.
Solbakken – architekt norweskiego sukcesu
Po końcowym gwizdku selekcjoner Ståle Solbakken wbiegł na trybuny, by pocałować swoją żonę. Potem wrócił na stadion, by świętować z zawodnikami. Był to symboliczny moment dla trenera, który od pięciu lat konsekwentnie buduje reprezentację.
Choć po drodze nie brakowało rozczarowań i nieudanych eliminacji, Solbakken pozostał wierny swojej wizji. Dziś efekty jego pracy są imponujące. Zwycięstwo nad Senegalem było już dwunastym z rzędu wygranym oficjalnym meczem Norwegii.
Haaland pisze historię mundiali
Po raz kolejny bohaterem został Erling Haaland. Napastnik zdobył dwie bramki, zwiększając swój dorobek do czterech trafień w dwóch spotkaniach mundialu.
Dzięki temu Haaland zapisał się w historii mistrzostw świata. Został zaledwie szóstym piłkarzem, który w swoich dwóch pierwszych meczach na mundialu zdobył co najmniej po dwa gole. Wcześniej dokonali tego jedynie Guillermo Stabile, Sándor Kocsis, Just Fontaine, Grzegorz Lato oraz Harry Kane.
Bilans Norwega w reprezentacji robi jeszcze większe wrażenie: 59 goli w 52 występach. W ostatnich dwunastu oficjalnych spotkaniach zdobył aż 24 bramki.
Choć Lionel Messi, Kylian Mbappé czy Harry Kane oferują więcej w kreowaniu gry, w polu karnym Haaland pozostaje niemal bezkonkurencyjny. Każde jego dotknięcie piłki w „szesnastce” niesie ogromne zagrożenie.
Ødegaard odzyskał dawny blask
Równie duży udział w sukcesie miał Martin Ødegaard. Kapitan Norwegii rozegrał jedno z najlepszych spotkań w ostatnich miesiącach.
To właśnie po jego znakomitym prostopadłym podaniu padł jeden z goli Haalanda. Pomocnik przez większość meczu znakomicie wykorzystywał wolne przestrzenie pozostawiane przez ofensywnie usposobionych Senegalczyków.
Choć początek spotkania nie był dla niego idealny, z każdą minutą przejmował kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Po końcowym gwizdku wyraźnie wzruszony opadł na murawę.
Dla Ødegaarda awans do fazy pucharowej ma szczególne znaczenie. Niemal dwanaście lat po debiucie w reprezentacji wreszcie poprowadził narodową drużynę do wielkiego sukcesu na światowej scenie.
Francja kolejnym przeciwnikiem
Przed Norwegią jeszcze jedno spotkanie grupowe. W piątek Skandynawowie zmierzą się z Francją, jednym z głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa świata.
Jednak dzięki wcześniejszemu awansowi mecz ten nie będzie już spotkaniem o wszystko. Solbakken może pozwolić sobie na rotacje i oszczędzanie kluczowych zawodników przed fazą pucharową.
Najważniejsze pytanie pozostaje jednak otwarte: jak daleko na tym mundialu zdołają dopłynąć Norwegowie?
