22 lipca 2011 roku Norwegia straciła poczucie bezpieczeństwa.
Najpierw wybuch bomby w centrum Oslo. Później strzały na wyspie Utøya. W ciągu kilku godzin życie straciło 77 osób. Większość z nich stanowili młodzi ludzie, którzy przyjechali na letni obóz z przekonaniem, że polityka może zmieniać świat na lepsze.
Zginęli, bo stali się celem nienawiści.
W Norwegii ta data pozostaje żywa. Co roku o godzinie, w której rozległ się wybuch w Oslo, na chwilę zatrzymuje się cały kraj. Rodziny ofiar, ocaleni i tysiące zwykłych mieszkańców przypominają, że demokracja nie jest dana raz na zawsze.
W Polsce o Utøyi mówi się dziś niewiele. A przecież historia tej tragedii jest niezwykle aktualna.
Żyjemy w czasach, gdy debata publiczna staje się coraz bardziej brutalna. Media społecznościowe nagradzają skrajne emocje. Łatwiej zdobyć uwagę obrażając niż rozmawiając. Coraz częściej ludzi nie ocenia się po tym, co robią, lecz po tym, do jakiej grupy należą, na kogo głosują, skąd pochodzą czy jakie mają poglądy.
Oczywiście zdecydowana większość ostrych słów nigdy nie prowadzi do przemocy. Nie można stawiać między nimi znaku równości. Historia pokazuje jednak coś bardzo ważnego: przemoc nie rodzi się w próżni. Zanim pojawiają się czyny, często wcześniej pojawia się język odczłowieczania, pogardy i przekonania, że druga strona przestaje być człowiekiem, a staje się wrogiem.
To właśnie dlatego Norwegowie tak mocno pielęgnują pamięć o 22 lipca. Chcą uczyć kolejne pokolenia, dokąd mogą prowadzić radykalizacja, dehumanizacja i polityczna nienawiść.
Jako redakcja Razem Norge od 5 lat staramy się budować mosty między ludźmi różnych narodowości, kultur i poglądów. Wiemy, że można się ze sobą nie zgadzać. Demokracja wręcz tego wymaga. Ale demokracja wymaga również szacunku – także wobec tych, z którymi się nie zgadzamy.
Nie chcemy świata, w którym przeciwnik staje się wrogiem. Nie chcemy języka, który odbiera ludziom godność.
Nie chcemy mediów, które żyją wyłącznie z podsycania gniewu.
Pamięć o Utøyi przypomina nam, że słowa mają znaczenie. Mogą budować wspólnotę, ale mogą też pogłębiać podziały. Dlatego warto zatrzymać się dziś na chwilę i zadać sobie pytanie: czy to, co publikujemy w mediach społecznościowych, co udostępniamy i komentujemy, pomaga budować społeczeństwo oparte na dialogu, czy raczej dokłada kolejną cegłę do muru nieufności?
Najlepszym sposobem uczczenia pamięci ofiar jest codzienny wybór dialogu zamiast pogardy, rozmowy zamiast krzyku i człowieczeństwa zamiast nienawiści.
Bo właśnie od takich codziennych wyborów zaczyna się bezpieczne społeczeństwo.
