Reprezentacja Norwegii przegrała z Francją 1:4 w ostatnim meczu fazy grupowej mistrzostw świata. Choć wynik może robić wrażenie, zarówno selekcjoner Ståle Solbakken, jak i zagraniczne media zwracają uwagę na istotny kontekst: Skandynawowie mieli już zapewniony awans do fazy pucharowej i świadomie oszczędzali większość podstawowych zawodników przed meczem 1/16 finału.
Sam Solbakken nie krył jednak irytacji. Nie z powodu porażki, lecz sposobu, w jaki jego zespół tracił bramki.
– Przed meczem rozmawialiśmy tylko o jednej rzeczy. Jeśli Francuzi strzelą po indywidualnych akcjach, trudno. Ale nie mogliśmy pozwolić im zdobywać bramek po naszych stratach i kontratakach. Dwa razy straciliśmy piłkę i natychmiast zostaliśmy za to ukarani – powiedział po spotkaniu cytowany przez NRK.
Na ławce rezerwowych szkoleniowiec bardzo emocjonalnie reagował na wydarzenia boiskowe. W pewnym momencie uderzył pięścią w ekran przy ławce i głośno wyrażał swoje niezadowolenie z gry zespołu.
Francja bezlitosna od pierwszych minut
Początek meczu należał wyłącznie do mistrzów świata. Już po 20 sekundach Francuzi trafili w poprzeczkę, a kilka chwil później Ousmane Dembélé otworzył wynik spotkania. Kolejne błędy Norwegów przy wyprowadzaniu piłki pozwoliły rywalom błyskawicznie powiększyć przewagę.
Solbakken przyznał, że właśnie tego najbardziej obawiał się przed pierwszym gwizdkiem.
– To ich największy atut. Wystarczy jedna strata i natychmiast ruszają z kontrą. Kilka razy daliśmy się w ten sposób zaskoczyć – ocenił selekcjoner.
Mimo trudnego początku Norwegowie odpowiedzieli niemal natychmiast. Zaledwie kilkanaście sekund po wznowieniu gry Thelo Aasgaard popisał się efektownym dryblingiem i świetnym wykończeniem akcji, zdobywając kontaktową bramkę na 1:2.
Kapitan Patrick Berg uważa jednak, że jego drużyna zbyt łatwo pozwalała Francuzom dochodzić do sytuacji bramkowych.
– Graliśmy przeciwko najlepszym ofensywnym piłkarzom świata, ale daliśmy im zdecydowanie za dużo miejsca. W drugiej połowie prezentowaliśmy się znacznie lepiej, jednak z tak klasowym przeciwnikiem każdy błąd jest natychmiast wykorzystywany – podsumował.
Ostatecznie Francja zwyciężyła 4:1, a bohaterem spotkania został Dembélé, który skompletował hat-tricka.
Haaland i Ødegaard pozostali na ławce
Najwięcej dyskusji jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wywołała decyzja Solbakkena o pozostawieniu na ławce Erlinga Haalanda i Martina Ødegaarda. Obaj liderzy reprezentacji nie pojawili się na boisku ani na minutę.
Po meczu trener stanowczo bronił swojej decyzji.
– Nie przyjechaliśmy tutaj po to, żeby zadowolić kibiców. Naszym celem jest zajść w turnieju jak najdalej. Jedynym argumentem za wystawieniem Erlinga i Martina byłoby to, że kibice mogliby ich zobaczyć. Ale w ten sposób nie wygrywa się mistrzostw świata – podkreślił (za NRK).
Jak wyjaśnił, jego piłkarze mieli bardzo mało czasu na regenerację po wcześniejszym meczu z Senegalem, dlatego priorytetem było odpowiednie przygotowanie zespołu do fazy pucharowej.
Światowe media: Francja zachwyca, Norwegia realizowała swój plan
Międzynarodowe media są zgodne – Francja wysłała mocny sygnał, że należy do grona głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa świata. Jednocześnie zdecydowana większość komentatorów podkreśla, że wynik należy analizować w kontekście świadomej rotacji zastosowanej przez Norwegów.
Najwięcej pochwał zebrał Ousmane Dembélé. Reuters zwraca uwagę, że jego hat-trick zdobyty w pierwszych 25 minutach był dopiero trzecim takim wyczynem francuskiego piłkarza w historii mistrzostw świata, a tempo zdobywania bramek należy do najszybszych w dziejach turnieju.
The Guardian podkreśla natomiast, że kibice liczyli przede wszystkim na pojedynek Kyliana Mbappé z Erlingiem Haalandem, ale wobec decyzji Solbakkena największą gwiazdą wieczoru został Dembélé. Brytyjski dziennik przypomina również, że mimo wysokiej porażki Norwegowie stworzyli kilka dogodnych okazji, nie wykorzystali rzutu karnego i ostatecznie awansowali do fazy pucharowej z drugiego miejsca.
Reuters opisuje spotkanie jako pokaz siły Francji, ale jednocześnie mocno akcentuje wyjątkowe okoliczności meczu. Didier Deschamps nie prowadził zespołu z ławki z powodu pogrzebu swojej matki, a piłkarze dedykowali zwycięstwo swojemu selekcjonerowi. Agencja podkreśla również, że Norwegia potraktowała ten mecz przede wszystkim jako element przygotowań do fazy pucharowej, a nie walkę o zwycięstwo za wszelką cenę.
Paradoksalnie zagraniczne media oceniają Norwegię dość pozytywnie. Zwracają uwagę, że sam awans do fazy pucharowej jest dużym sukcesem, a Solbakken postawił na długofalowe myślenie i zdrowie kluczowych zawodników. W ich opinii prawdziwy test tej reprezentacji nastąpi dopiero w meczu 1/16 finału, gdy na boisko wyjdzie najmocniejszy skład.
Francuskie media: recital Dembélé i pokaz siły
We Francji ton komentarzy jest zdecydowanie bardziej triumfalny.
Dziennik L’Équipe ocenia, że reprezentacja Didiera Deschampsa zrobiła dokładnie to, czego oczekuje się od jednego z głównych faworytów mundialu. Szeroka rotacja w norweskim składzie ułatwiła zadanie, ale jednocześnie podkreśla imponujące tempo gry Francuzów od pierwszych sekund spotkania. Zdaniem gazety decyzja Solbakkena znacząco wpłynęła na końcowy rezultat, a kibice zostali pozbawieni najbardziej wyczekiwanego pojedynku – Mbappé kontra Haaland.
Francuskie media zgodnie podkreślają znakomitą współpracę skrzydłowego z Kylianem Mbappé, agresywny pressing oraz wyjątkową mobilizację zespołu mimo nieobecności Deschampsa.
Norwegowie dyskutują bardziej o decyzji Solbakkena niż o wyniku
Zupełnie inaczej wygląda narracja w Norwegii. Najwięcej emocji wywołuje nie sam wynik 1:4, lecz decyzja o wystawieniu niemal rezerwowego składu. Aftenposten określił wybór selekcjonera jako „sensacyjny”, przywołując opinie ekspertów, którzy jeszcze przed meczem nazywali tę decyzję wręcz szaloną.
Z kolei VG zauważa, że już przed pierwszym gwizdkiem we Francji chwalono Norwegów za długofalowe myślenie, ale jednocześnie krytykowano rezygnację z walki o pierwsze miejsce w grupie.
Po meczu komentarze są jednak znacznie bardziej wyważone. Norwescy dziennikarze podkreślają, że Francja była po prostu lepszym zespołem, ale Norwegowie również stworzyli kilka bardzo dobrych sytuacji. Wskazują także, że niewykorzystany rzut karny mógł odmienić przebieg drugiej połowy, a najważniejsze pozostaje to, że Haaland, Ødegaard i pozostali liderzy przystąpią do fazy pucharowej w pełni sił.
Solbakken nie żałuje swojej decyzji
Sam selekcjoner pozostaje konsekwentny. Zarówno przed meczem, jak i po końcowym gwizdku przekonywał, że najważniejszy jest mecz 1/16 finału, a nie walka o zwycięstwo z Francją.
Po spotkaniu przyznał, że jego zespół został ukarany za straty piłki i nie nadążał za błyskawicznymi kontratakami rywali. Jednocześnie podkreślił, że Norwegowie stworzyli kilka bardzo dobrych okazji, a przy wysokiej temperaturze i napiętym terminarzu rotacja była koniecznością.
– Z perspektywy całego turnieju ponownie podjąłbym tę samą decyzję – zapewnił.
Teraz wszystko zweryfikuje faza pucharowa
Porażka z Francją nie zmienia faktu, że Norwegia pozostaje w grze o końcowy sukces. We wtorek zmierzy się z Wybrzeżem Kości Słoniowej w meczu 1/16 finału.
To właśnie ten pojedynek ma być prawdziwym sprawdzianem drużyny Solbakkena. Jeśli Norwegowie z wypoczętymi Haalandem, Ødegaardem i pozostałymi liderami awansują dalej, decyzja o świadomym poświęceniu meczu z Francją może zostać uznana za jeden z najodważniejszych, ale i najbardziej trafnych ruchów taktycznych tego mundialu. Jeśli nie – dyskusja o rotacji i rezygnacji z walki o pierwsze miejsce w grupie z pewnością powróci ze zdwojoną siłą.

