Po 28 latach przerwy Norwegia wraca na mistrzostwa świata. Ostatni raz grała w 1998 roku. Teraz do turnieju wchodzi z ambicjami i mocnym wizerunkiem, który obiega świat: piłkarze jak wojownicy z nordyckich sag. Czy taka sesja zdjęciowa okaże się dobrym zwiastunem?
Wojowniczy wizerunek
Autorem projektu „Wikingowie nadchodzą” jest brytyjski fotograf David Yarrow, znany z monumentalnych, filmowych kadrów. Tym razem przeniósł całą reprezentację Norwegii nad fiord w czasy dawnych wojowników, uzbroił w miecze i wyposażył w tarcze.
Pomysł nie narodził się jednak na moment przed mundialem, a już w 2023 roku, gdy Yarrow fotografował Erlinga Haalanda, największą gwiazdę drużyny. Haaland pozował wtedy w stroju wikinga na tle fiordu pod Oslo.
Yarrow mówi, że zależało mu na pokazaniu całego zespołu, a nie tylko najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy. Chciał podkreślić jedność reprezentacji. Oczywiście to Haaland pozostaje największą gwiazdą. Jego forma w Manchester City sprawia, że Norwegia jest wymieniana w gronie potencjalnych „czarnych koni” turnieju.
Jednal narracja wokół kadry zmienia się wyraźnie: mniej mówi się o jednym nazwisku, a więcej o stylu gry, organizacji i mentalności.
Norwegia w grupie I
Norwegowie na mistrzostwach świata 2026 trafili do grupy I.
Ich rywalami będą:
17 czerwca 2026, godz. 00:00 – Irak – Norwegia (Foxborough),
23 czerwca 2026, godz. 02:00 – Norwegia – Senegal (East Rutherford/New Jersey),
26 czerwca 2026, godz. 21:00 – Norwegia – Francja (Foxborough)
500 kilogramów ryb z Norwegii
Norweska tożsamość nie kończy się na wizerunku. Sięga także kuchni. Dieta drużyny opiera się na produktach prosto z Norwegii. Na turniej poleciało aż 500 kg ryb: 300 kg łososia i 200 kg halibuta klasy premium, który pochodzi z fiordów Rogaland. Kucharzem reprezentacji jest Aron Espeland, przyjaciel Haalanda z dzieciństwa.
Do tego dochodzą lokalne produkty: 116 kg koziego brunost, mięso z renifera i łosia oraz konfitury. Na miejscu zamówiono 6 tysięcy pomarańczy do wyciskania 15 litrów świeżego soku dziennie, przekazał Espeland.
Każdego dnia sztab ma przygotowywać cztery różne „tematyczne stoły”. Piłkarze mają czuć się jak w norweskim domu.
Zastanawiamy się – gdzie w takim razie podziały się gofry?
Eksperci podkręcają oczekiwania: „to może być Maroko 2022”
W tle pojawia się narracja, która może stać się zarówno paliwem, jak i obciążeniem.
Szwedzki ekspert Erik Niva uważa, że Norwegia ma wszystko, by być „czarnym koniem” turnieju. Wskazuje na połączenie indywidualnych talentów i silnej tożsamości zespołu.
Porównuje ją do sensacyjnych drużyn z przeszłości: Mistrzostwa Świata 2022 i sensacyjne Maroko, czy Mistrzostwa Świata 2018 i Chorwacja w finale.
— Możecie zajść bardzo daleko, nawet do ćwierćfinału. A może i dalej — mówi Niva, choć jednocześnie studzi emocje: potencjał to nie wynik.
Odpowiedź padnie na boisku
Norwegia wchodzi na mundial z opowieścią, jakiej dawno nie miała: o sile północy, jedności i nowym pokoleniu zawodników, które może zmienić historię.
Sesja zdjęciowa z wikingami jest tylko symbolem. Prawdziwa weryfikacja dopiero nadejdzie, najpierw w meczach z Senegalem, Irakiem i Francją. A wtedy okaże się, czy „wikingowie” są tylko wizerunkiem czy realną siłą, która przypuści szturm na turnieju.
