Fremskrittspartiet (FrP) zapowiedziało, że po wyborach będzie dążyć do zmiany przepisów dotyczących wyborów samorządowych w Norwegii. Partia chce, aby prawo głosu w wyborach do rad gmin i okręgów mieli wyłącznie obywatele Norwegii.
Oznaczałoby to odebranie prawa głosu wszystkim cudzoziemcom, którzy obecnie mogą uczestniczyć w wyborach lokalnych po spełnieniu ustawowych warunków.
Według danych norweskiego urzędu statystycznego SSB cudzoziemcy stanowią obecnie około 11,3 proc. mieszkańców Norwegii.
Kto dziś może głosować?
Obowiązujące przepisy przewidują, że w wyborach samorządowych mogą głosować nie tylko obywatele Norwegii. Obywatele państw nordyckich uzyskują takie prawo po zarejestrowaniu miejsca zamieszkania przed wyborami, natomiast obywatele pozostałych państw muszą legalnie mieszkać w Norwegii przez co najmniej trzy lata. Zasady te dotyczą wyłącznie wyborów lokalnych – udział w wyborach parlamentarnych nadal wymaga norweskiego obywatelstwa.
Zdaniem FrP decyzje dotyczące norweskich gmin i regionów powinny należeć wyłącznie do obywateli Norwegii. Partia argumentuje, że o polityce państwa powinni decydować jego obywatele. W uzasadnieniu pojawiają się również kwestie bezpieczeństwa oraz obawy przed możliwością wywierania wpływu przez obce państwa na mieszkające w Norwegii diaspory.
Polacy są największą grupą
Według danych SSB w wyborach samorządowych w 2023 roku prawo głosu miało 388 998 cudzoziemców.
Najliczniejszą grupę stanowili obywatele Polski. Z danych SSB wynika, że około 72 tysiące Polaków mogło oddać głos w wyborach lokalnych. To blisko jedna piąta wszystkich cudzoziemców uprawnionych do głosowania.
„Możemy pracować i płacić podatki, ale nie decydować?”
Propozycja FrP wywołała dyskusję również wśród Polaków mieszkających w Norwegii.
Margaret Dąbrowska, działaczka społeczna od lat zachęcająca Polonię do aktywności obywatelskiej, napisała:
– Czyli pomysł jest taki, abyśmy nie mogli głosować w wyborach lokalnych. Mieszkać tutaj możemy, pracować możemy, płacić podatki możemy, posyłać dzieci do szkół możemy, a integrować się wręcz powinniśmy. Ale wpływać na sprawy, które dotyczą naszego codziennego życia już niekoniecznie?
Jej zdaniem propozycja stoi w sprzeczności z prowadzoną od lat polityką integracyjną.

– Tyle mówi się o integracji, nauce języka, aktywności społecznej i braniu odpowiedzialności za miejsce, w którym się żyje. Jeżeli jednak taki pomysł będzie poważnie dyskutowany, wiele osób może zacząć zadawać sobie pytanie, czy rzeczywiście są tutaj traktowane jak część wspólnoty, czy jedynie jak pracownicy i podatnicy – podkreśla.
Integracja czy wykluczenie?
Zwolennicy obecnych przepisów od lat argumentują, że wybory lokalne dotyczą przede wszystkim codziennego życia mieszkańców – funkcjonowania szkół, transportu publicznego, opieki zdrowotnej czy lokalnych inwestycji. Dlatego osoby, które mieszkają w Norwegii, płacą podatki i korzystają z usług publicznych, powinny mieć możliwość współdecydowania o swojej gminie. Takie stanowisko prezentują m.in. politycy Partii Pracy (Ap), którzy od lat zachęcają cudzoziemców do udziału w wyborach samorządowych jako elementu integracji.
FrP uważa natomiast, że prawo głosu powinno być związane wyłącznie z posiadaniem norweskiego obywatelstwa.
Czy przepisy mogą się zmienić?
Na razie propozycja jest elementem programu politycznego FrP. Aby weszła w życie, konieczna byłaby zmiana prawa przez Storting.
Najbliższe wybory samorządowe odbędą się we wrześniu 2027 roku. Jeżeli propozycja FrP stanie się przedmiotem prac parlamentarnych, kwestia prawa głosu cudzoziemców może stać się jednym z ważniejszych tematów debaty politycznej przed tym głosowaniem.
