Po 41 dniach spędzonych na mistrzostwach świata reprezentacja Norwegii wróciła do kraju. Choć piłkarze zakończyli turniej na etapie ćwierćfinału, w Oslo czekało na nich powitanie godne mistrzów.
Największą uwagę już na lotnisku przyciągnął jednak Erling Braut Haaland, który wysiadł z samolotu z niezwykłą pamiątką – wypchanym szopem praczem.
Maskotka, trzymana przez gwiazdora Manchesteru City, miała w łapkach butelkę ginu. Nietypowy przedmiot nie był przypadkowy. Szop pojawiał się już wcześniej na zdjęciach i filmach publikowanych przez Haalanda w mediach społecznościowych podczas mundialu i stał się jednym z nieoficjalnych symboli jego pobytu w Stanach Zjednoczonych.
– Ma ze sobą szopa! – żartował komentator Kasper Wikestad w NRK, widząc zdjęcia piłkarza po wyjściu z samolotu. Dodał również z uśmiechem, że to bardzo trafiona pamiątka, ponieważ Haaland „wycierał murawę większością rywali”, z którymi przyszło mu się zmierzyć podczas turnieju.
Powrót bohaterów
Jako pierwsi z samolotu wysiedli selekcjoner Ståle Solbakken oraz kapitan Martin Ødegaard. Chwilę później dołączyli pozostali reprezentanci, którzy po raz pierwszy od ponad miesiąca postawili stopę na norweskiej ziemi.
Choć Norwegowie odpadli w ćwierćfinale po porażce z Anglią, ich występ został uznany za ogromny sukces. Był to pierwszy mundial reprezentacji od 28 lat i pierwsza wielka impreza od 26 lat. Drużyna rozbudziła piłkarską pasję w całym kraju i zjednoczyła kibiców.
Przeczytaj także: Norweskie media po porażce z Anglią: pytania o błędy, kontrowersje i łzy Nylanda
Spotkanie z rodziną królewską
Po przylocie piłkarze udali się prosto do Pałacu Królewskiego, gdzie zostali przyjęci przez króla Haralda V. W spotkaniu uczestniczyli również następca tronu książę Haakon oraz księżniczka Ingrid Alexandra i książę Sverre Magnus.
Następnie reprezentacja pojawiła się na placu przed pałacem, gdzie wspólnie z rodziną królewską i tysiącami kibiców wzięła udział w symbolicznym „wiosłowaniu” – geście, który podczas mundialu stał się znakiem rozpoznawczym norweskiej drużyny i jej kibiców.
Tysiące kibiców na ulicach Oslo
Według policji jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości w okolicach Pałacu Królewskiego zgromadziło się około 25 tysięcy osób. Ulice Karl Johans gate wypełniły się kibicami, którzy chcieli podziękować piłkarzom za emocje dostarczone podczas mistrzostw.
Były reprezentant Norwegii John Carew nie krył wzruszenia.
– To pokazuje, jak wiele radości ta drużyna dała całemu narodowi. Piłkarze stworzyli wspomnienia, które pozostaną z nami na długie lata – podkreślił.
Podobnego zdania był legendarny komentator Arne Scheie, który określił powitanie reprezentacji jako jedno z największych wydarzeń sportowych, jakich doświadczył w swojej wieloletniej karierze.
Bohaterowie mimo porażki
Choć ćwierćfinał z Anglią zakończył się rozczarowaniem i wzbudził wiele dyskusji dotyczących decyzji sędziowskich, Norwegowie wrócili do kraju z podniesionymi głowami. Eksperci podkreślają, że drużyna zachowała klasę zarówno na boisku, jak i po zakończeniu turnieju.
Wieczorem reprezentanci przejechali przez centrum Oslo otwartym autobusem, pozdrawiając tysiące kibiców zgromadzonych na trasie przejazdu. Dla wielu Norwegów był to symboliczny finał turnieju, który na długo pozostanie w pamięci całego kraju.
Jedno jest pewne – tegoroczne mistrzostwa świata zapiszą się w historii norweskiego futbolu nie tylko dzięki świetnej grze reprezentacji, ale także dzięki niezwykłym obrazkom, takim jak Erling Haaland wracający do domu z… wypchanym szopem praczem.
