Jeszcze dwadzieścia lat temu dla wielu Norwegów słowo polakk kojarzyło się przede wszystkim z pracownikiem budowlanym przyjeżdżającym na kilka miesięcy do pracy. Dziś Polacy są największą grupą imigrantów w Norwegii. Są sąsiadami, przedsiębiorcami, lekarzami, nauczycielami, sportowcami i rodzicami dzieci uczęszczających do norweskich szkół. Jak doszło do tej zmiany?
Rok 2004 – początek nowej historii
Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku otworzyło nowy rozdział w historii migracji. Dzięki uczestnictwu Norwegii w Europejskim Obszarze Gospodarczym tysiące Polaków mogło legalnie podejmować pracę w norweskich firmach.
Na początku większość z nich nie planowała emigracji na stałe. Przyjeżdżali zarobić na mieszkanie, spłatę kredytu czy edukację dzieci.
Norwegia potrzebowała rąk do pracy, szczególnie w budownictwie, przemyśle stoczniowym, rybołówstwie i rolnictwie. Polacy szybko zyskali opinię ludzi solidnych, pracowitych i dobrze przygotowanych do wykonywania fachowych prac.

Jednak ten pozytywny obraz miał również swoją drugą stronę.
Polakk – nie tylko narodowość, ale stereotyp
Badania prowadzone przez Fafo pokazują, że w pierwszych latach po rozszerzeniu Unii Europejskiej wielu norweskich pracodawców postrzegało Polaków przede wszystkim jako wydajnych pracowników fizycznych. Często zatrudniano ich właśnie dlatego, że kojarzyli się z ciężką pracą, dyspozycyjnością i gotowością do wykonywania zadań, których nie chcieli podejmować Norwegowie.
Z czasem stereotyp zaczął żyć własnym życiem.
Przeczytaj również: To tylko praca, Ole Thorstensen
W potocznym języku pojawiło się nawet określenie polakkarbeid, oznaczające nisko prestiżową pracę fizyczną. Nie chodziło już o konkretnego człowieka, lecz o uproszczony obraz całej grupy. Badacze zwracali uwagę, że stereotyp ten bywał samonapędzający – pracodawcy oczekiwali od Polaków głównie pracy fizycznej, dlatego rzadziej powierzali im stanowiska wymagające samodzielności czy kontaktu z klientami.
Wielu Polaków wspomina dziś, że pierwsze pytanie, jakie słyszeli od Norwegów, brzmiało:
– Pracujesz na budowie?
Nawet jeśli byli inżynierami, nauczycielami czy ekonomistami.
Od pracownika do sąsiada
Z biegiem lat zaczęło się jednak zmieniać coś znacznie ważniejszego niż statystyki zatrudnienia.
Polacy przestali być anonimowymi pracownikami sezonowymi.
Kupowali mieszkania.
Zakładali firmy.
Sprowadzali rodziny.
Ich dzieci trafiały do norweskich przedszkoli i szkół.
Nagle „Polak z budowy” stał się sąsiadem z naprzeciwka, tatą z drużyny piłkarskiej czy mamą działającą w radzie rodziców.
To właśnie codzienne relacje zaczęły przełamywać stereotypy.
Co pokazują badania?
Zmianę nastawienia widać również w badaniach opinii publicznej prowadzonych przez Statistisk sentralbyrå (SSB).
W najnowszym badaniu zdecydowana większość Norwegów zgadza się ze stwierdzeniem, że imigranci wnoszą ważny wkład w norweski rynek pracy, a większość uważa także, że wzbogacają życie kulturalne kraju. Jednocześnie odsetek osób przekonanych, że imigranci są źródłem niepewności społecznej, pozostaje wyraźnie niższy niż odsetek osób oceniających ich pozytywnie.
Choć badanie nie dotyczy wyłącznie Polaków, to właśnie oni – jako największa grupa imigrantów – są jednymi z najbardziej widocznych uczestników tej zmiany.
Największa grupa imigrantów
Według danych IMDi i SSB na początku 2024 roku w Norwegii mieszkało ponad 109 tysięcy imigrantów urodzonych w Polsce, a tysiące kolejnych osób to dzieci urodzone już w Norwegii w polskich rodzinach. Polacy pozostają największą grupą imigrantów w kraju.
To oznacza, że praktycznie każdy Norweg zna lub spotyka Polaków na co dzień.
Pracują razem.
Mieszkają obok siebie.
Ich dzieci chodzą do tych samych szkół.
Codzienny kontakt okazał się najlepszym sposobem na przełamywanie uprzedzeń.
Historie, które zmieniły obraz Polaków
Przez ostatnie dwie dekady wielu Polaków przeszło drogę, której sami się nie spodziewali.
Marek przyjechał do Stavanger jako cieśla. Po kilku latach założył własną firmę budowlaną, zatrudniając dziś zarówno Polaków, jak i Norwegów.
Anna rozpoczęła pracę jako opiekunka osób starszych. Po nostryfikacji dyplomu została pielęgniarką, a dziś kieruje zespołem w domu opieki.
Piotr, który początkowo pracował przy remontach, ukończył studia w Norwegii i obecnie jest inżynierem w branży energetycznej.
Takich historii są tysiące.
Nie trafiają na pierwsze strony gazet, ale właśnie one stopniowo zmieniają społeczny obraz Polaków.
Drugie pokolenie – Norwegowie z polskimi korzeniami
Największą zmianę przyniesie jednak pokolenie dzieci.
Młodzi ludzie urodzeni lub wychowani w Norwegii mówią płynnie po norwesku, często równie dobrze jak po polsku.
Dla nich Polska jest krajem rodziców i dziadków, a Norwegia – miejscem, w którym dorastali.

Coraz częściej studiują na norweskich uczelniach, pracują w administracji publicznej, mediach, ochronie zdrowia czy sektorze nowych technologii.
Nie są już postrzegani jako imigranci.
Są po prostu częścią współczesnej Norwegii.
Czy stereotypy zniknęły?
Nie całkiem.
Badania pokazują, że wielu Polaków nadal doświadcza sytuacji, w których ich kwalifikacje są niedoceniane, a nazwisko lub pochodzenie wpływają na sposób postrzegania przez pracodawców. Dotyczy to zwłaszcza osób z wyższym wykształceniem, które początkowo podejmują pracę poniżej swoich kompetencji.
Jednak obraz Polaka sprzed dwudziestu lat coraz mniej odpowiada rzeczywistości.
Od polakk do nabo
Być może największa zmiana dokonała się nie w statystykach, lecz w języku.
Dwadzieścia lat temu Polak był przede wszystkim polakk – obcym pracownikiem z Europy Wschodniej.
Dziś coraz częściej jest nabo – sąsiadem.
To słowo ma w Norwegii szczególne znaczenie. Oznacza kogoś, z kim dzieli się codzienność, komu pożycza się narzędzia, z kim rozmawia się przy skrzynkach pocztowych i którego dzieci bawią się z naszymi.
To właśnie w takich zwyczajnych relacjach najlepiej widać, jak zmieniło się miejsce Polaków w norweskim społeczeństwie.
Historia, która wciąż trwa
Proces integracji nie zakończył się wraz z upływem dwóch dekad od rozszerzenia Unii Europejskiej. Wciąż pojawiają się nowe wyzwania: nauka języka, aktywność obywatelska, udział w życiu publicznym czy reprezentacja Polaków w mediach i polityce.
Jednak jedno wydaje się pewne – Polacy nie są już postrzegani jedynie jako tymczasowi pracownicy. Stali się trwałą częścią norweskiego społeczeństwa.
A może największym sukcesem tej historii jest to, że coraz częściej Norwegowie nie mówią już o „Polakach”, lecz po prostu o swoich kolegach z pracy, sąsiadach i przyjaciołach. To właśnie wtedy integracja przestaje być teorią, a staje się codziennym doświadczeniem.
