W części prywatnych placówek norweskiego systemu ochrony dzieci pracowały osoby z poważną lub powtarzającą się przeszłością kryminalną. Tajny raport Centrum A-krim w Tønsberg wskazuje również na powiązania przedsiębiorstw z osobami związanymi ze środowiskami przestępczymi. Politycy żądają wyjaśnień od rządu.
To właśnie osoby, którym państwo powierza opiekę nad najbardziej bezbronnymi dziećmi, powinny być szczególnie dokładnie sprawdzane.
Tymczasem raport przygotowany przez Centrum A-krim w Tønsberg ujawnia problemy związane z częścią prywatnych placówek współpracujących z barnevernet – norweskim systemem ochrony dzieci.
Dokument jest objęty klauzulą tajności. O jego ustaleniach jako pierwsza poinformowała Klassekampen.
Problem dotyczy 16 przedsiębiorstw
Centrum A-krim przeanalizowało 16 przedsiębiorstw związanych z prywatnymi usługami dla barnevernet. W kilku z nich zidentyfikowano pracowników, którzy mają poważną lub powtarzającą się przeszłość kryminalną.
Szczególnie niepokojące jest to, że nie wszystkie te informacje muszą być widoczne w zaświadczeniach o niekaralności.
A właśnie taki dokument jest wymagany od osób zatrudnianych w tego rodzaju placówkach.
Raport wskazuje więc na lukę między formalną kontrolą pracowników a informacjami, które mogą być dostępne służbom.
Prywatne firmy dostawały publiczne kontrakty
Ustalenia Centrum A-krim nie dotyczą wyłącznie pracowników.
Raport opisuje również przypadki, w których osoby powiązane ze środowiskami przestępczymi uczestniczyły w działalności firm wygrywających publiczne przetargi na usługi związane z ochroną dzieci.
Oznacza to, że sprawa dotyczy jednocześnie dwóch kwestii: bezpieczeństwa dzieci oraz sposobu, w jaki państwo kontroluje prywatnych wykonawców realizujących zadania publiczne.
Badane przedsiębiorstwa są związane z obszarem działania okręgu policyjnego Sør-Øst, obejmującego Buskerud, Vestfold i Telemark.
Wcześniej pojawiły się ostrzeżenia
Raport nie jest jedynym sygnałem problemów w prywatnym sektorze barnevernet.
W poniedziałek VG poinformowało, że dwie placówki BevisstUng Bolig AS stracą zezwolenie na działalność.
Wśród powodów znalazły się zgłoszenia dotyczące pracowników, którzy mieli zajmować się dziećmi znajdującymi się w szczególnie trudnej sytuacji, a wcześniej zostali skazani za poważne przestępstwa.
„To szokujące”
– To szokujące, że sieci przestępcze zostały dopuszczone do systemu ochrony dzieci, który powinien opiekować się najbardziej bezbronnymi dziećmi – powiedziała Martinussen w rozmowie z NRK.
Domaga się ujawnienia raportu oraz wezwania minister ds. dzieci i rodziny Lene Vågslid (Ap) do parlamentu, aby przedstawiła wyjaśnienia w sprawie ustaleń.
Kolejny sygnał ostrzegawczy
Sprawa raportu pojawia się w momencie, gdy już wcześniej pojawiły się poważne zastrzeżenia wobec niektórych prywatnych placówek.
W poniedziałek VG poinformowało, że dwie placówki BevisstUng Bolig AS stracą zezwolenie na działalność.
Jednym z powodów były zgłoszenia dotyczące pracowników, którzy mieli opiekować się wrażliwymi dziećmi, a wcześniej zostali skazani za poważne przestępstwa.
Sprawa może więc okazać się czymś więcej niż kolejnym przypadkiem dotyczącym pojedynczych pracowników. W centrum uwagi znalazł się sposób, w jaki państwo sprawdza ludzi, wybiera prywatnych wykonawców i kontroluje podmioty, którym powierza opiekę nad dziećmi.
Czym jest A-krim?
A-krim to określenie przestępczości związanej z życiem zawodowym (Arbeidslivskriminalitet). Obejmuje m.in. łamanie przepisów dotyczących:
- wynagrodzeń i warunków pracy,
- podatków,
- opłat
- świadczeń społecznych.
W centrach A-krim współpracują Arbeidstilsynet, NAV, policja i Skatteetaten. Ich zadaniem jest wykrywanie i przeciwdziałanie zorganizowanej przestępczości gospodarczej i zawodowej.
Centra działają m.in. w Oslo, Bergen, Trondheim, Stavanger, Kristiansand, Bodø, Tønsberg i Alcie.
