Ile będzie kosztować Norwegię utrzymanie zbalansowanej ceny energii elektrycznej? Odpowiedź może brzmieć: nic albo nawet 55 miliardów koron. Analitycy podkreślają, że przyszłoroczne rachunki państwa będą w ogromnym stopniu zależały od pogody, sytuacji na europejskim rynku energii oraz decyzji politycznych dotyczących ceny Norgespris.
Norgespris miała dać gospodarstwom domowym większą przewidywalność rachunków za energię. Jednak dla budżetu państwa sama przewidywalna już nie jest. Tor Reier Lilleholt, szef analiz w firmie Volue, ocenia, że w 2027 roku koszt systemu może wynieść od 0 do nawet 55 miliardów koron. Najbardziej prawdopodobny scenariusz znajduje się jednak pomiędzy tymi skrajnościami.
Tegoroczne prognozy już się nie sprawdziły
Skala niepewności jest dobrze widoczna na przykładzie 2026 roku. Jeszcze jesienią ubiegłego roku norweski rząd zakładał przeznaczenie 11,5 mld NOK na Norgespris i tradycyjne wsparcie do rachunków za prąd. Wiosną prognozę podniesiono do ponad 21 miliardów koron.
Zdaniem Lilleholta pokazuje to, jak trudno przewidzieć sytuację na rynku energii z kilkunastomiesięcznym wyprzedzeniem. W 2026 roku koszty okazały się niemal dwukrotnie wyższe od przewidywanych, a podobny scenariusz może powtórzyć się w przyszłym roku.
Czarny scenariusz: 55 miliardów koron
Najbardziej pesymistyczna prognoza zakłada wyjątkowo zimny i suchy rok, porównywalny z najtrudniejszymi pod tym względem latami obserwowanymi w Norwegii w ciągu ostatnich trzech dekad.
Jeśli jednocześnie liczba osób korzystających z Norgespris pozostałaby na podobnym poziomie, a cena bazowa wynosiłaby nadal 40 øre za kWh plus VAT, koszt dla państwa mógłby sięgnąć 55 miliardów koron.
Byłaby to ogromna suma. Według danych przytoczonych przez NRK w latach 2022–2025 państwo wydało na wsparcie i subsydia związane z cenami energii ponad 50 miliardów koron. Po dodaniu ponad 21 miliardów przewidywanych na 2026 rok łączna kwota z ostatnich lat zbliża się do 73 miliardów NOK.
Trzeba jednak pamiętać, że wysokie ceny energii oznaczają dla państwa również wysokie wpływy – między innymi z eksportu, podatków, opłat i dywidend.
Deszcz może zdecydować o miliardach
Jednym z najważniejszych czynników będzie pogoda. Norweska energetyka w dużym stopniu opiera się na hydroenergetyce, dlatego ilość opadów i poziom wody w zbiornikach mają bezpośredni wpływ na ceny.
Marius Holm Rennesund z firmy konsultingowej Thema uważa, że najbardziej prawdopodobny scenariusz jest znacznie spokojniejszy. Według obecnych prognoz średnia cena energii w południowej Norwegii może w przyszłym roku wynosić około 80–90 øre za kWh, czyli nieco mniej niż w tym roku.
Duża ilość opadów może dodatkowo obniżyć ceny. Długotrwała susza może natomiast spowodować ich wzrost.
Przy bardziej umiarkowanym scenariuszu Lilleholt szacuje, że państwo musiałoby przeznaczyć na wsparcie około 13–14 miliardów koron, zakładając utrzymanie obecnych zasad Norgespris i podobnej liczby klientów.
Dlaczego ceny prądu w Norwegii zależą od Europy?
Na norweskie ceny energii wpływa już nie tylko sytuacja w krajowych elektrowniach wodnych. Norwegia jest poprzez połączenia energetyczne coraz mocniej związana z europejskim rynkiem.
Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku europejski rynek energii znalazł się pod ogromną presją. Europa ograniczyła zależność od rosyjskiego gazu i zaczęła w większym stopniu korzystać między innymi z LNG. Znaczenie mają również ceny uprawnień do emisji CO₂, produkcja energii z wiatru i słońca, temperatury oraz dostępność elektrowni konwencjonalnych.
W przypadku jednoczesnego wystąpienia mroźnej zimy, niewielkich opadów, słabego wiatru i wysokich cen energii w Europie rachunek za utrzymanie Norgespris może więc gwałtownie wzrosnąć.
Co z Norgespris w 2027 roku?
To najważniejsze pytanie dla gospodarstw domowych. Cena na 2027 rok nie została jeszcze ustalona.
Premier Jonas Gahr Støre podczas debaty liderów partii w czasie Arendalsuka powiedział, że przyszłoroczna cena nie powinna znacząco odbiegać od obecnej, ale nie podał konkretnej kwoty. Ostateczna decyzja będzie należała do partii w Stortingu i zostanie podjęta jesienią podczas prac nad budżetem państwa na 2027 rok.
Minister energii Terje Aasland potwierdził także, że kwota dla Norgespris na 2027 rok zostanie ustalona w związku z rozpatrywaniem przyszłorocznego budżetu państwa. Oznacza to, że na razie nie można zakładać, iż obecna stawka zostanie automatycznie przedłużona.
Norgespris znów stanie się politycznym tematem jesieni
Już teraz widać różnice między partiami. Senterpartiet podkreśla, że dochody z energii powinny wracać do mieszkańców i sprzeciwia się likwidacji wsparcia. Rødt argumentuje, że gospodarstwa domowe nie mogą pozwolić sobie na wzrost Norgespris o kolejne 10–20 øre, a SV chce utrzymania obecnego poziomu, aby zapewnić ludziom przewidywalność rachunków.
Z kolei MDG krytykuje system jako kosztowny i nieprzewidywalny dla państwa oraz zwraca uwagę, że stała cena ogranicza motywację do oszczędzania energii i przynosi największe korzyści gospodarstwom zużywającym najwięcej prądu.
Jedno jest więc pewne: jesienią Norgespris ponownie stanie się jednym z ważniejszych tematów norweskiej polityki gospodarczej. Dla mieszkańców kluczowe będzie pytanie, jaka cena będzie obowiązywać od 2027 roku. Dla państwa – ile miliardów trzeba będzie dopłacić, jeśli ceny rynkowe ponownie pójdą mocno w górę.
