Pochodzenie migracyjne wiąże się z wyższym ryzykiem znalezienia się w statystykach podejrzanych w niektórych grupach, szczególnie w sprawach dotyczących przemocy. Jednak jeszcze silniejszy związek z przestępczością mają wyniki szkolne i zasoby edukacyjne rodziny.
Najnowszy raport Fafo, przygotowany na zlecenie Integrerings- og mangfoldsdirektoratet (IMDi), analizuje przestępczość młodzieży z perspektywy integracji. Badacze wykorzystali połączone dane rejestrowe dotyczące młodych ludzi w Norwegii, koncentrując się przede wszystkim na chłopcach, ponieważ to oni stanowią zdecydowaną większość osób podejrzanych o przestępstwa.
Raport przynosi ważny wniosek: młodzież z tłem migracyjnym jest nadreprezentowana w statystykach podejrzanych, szczególnie w sprawach dotyczących przemocy, ale samo pochodzenie imigracyjne nie jest najważniejszym czynnikiem związanym z ryzykiem wejścia w konflikt z prawem. Znacznie większe znaczenie mają m.in. wyniki w szkole, wykształcenie rodziców, sytuacja rodzinna i warunki dorastania.
Większość młodych ludzi nie popełnia przestępstw
Pierwszy istotny wniosek raportu jest często pomijany w debacie publicznej: większość młodych ludzi w Norwegii nigdy nie zostaje objęta statusem podejrzanego o przestępstwo.
Co więcej, w perspektywie ostatnich około 20 lat ogólny poziom osób podejrzanych wśród młodzieży wyraźnie spadł. Dotyczy to zarówno młodych osób z tłem migracyjnym, jak i bez niego.
Jednocześnie raport wskazuje na niepokojącą zmianę: od około 2016 roku rośnie liczba przypadków przemocy wśród najmłodszych nastolatków. Autorzy podkreślają, że jest to tendencja, którą należy traktować poważnie, zwłaszcza w połączeniu z informacjami policji o rekrutowaniu dzieci przez środowiska przestępcze.
Nie oznacza to jednak, że cała norweska przestępczość młodzieżowa rośnie. W dłuższej perspektywie ogólny poziom pozostaje znacznie niższy niż na początku XXI wieku. Autor raportu stawia nawet pytanie, czy Norwegia nie powinna bardziej obawiać się powrotu do poziomu „norweskich warunków” z początku lat 2000., zamiast automatycznie porównywać sytuację z tzw. „szwedzkimi warunkami”.
Młodzi imigranci są nadreprezentowani, szczególnie w przypadku przemocy
Raport nie ukrywa jednak różnic między grupami.
Chłopcy z tłem migracyjnym są wyraźnie nadreprezentowani w statystykach osób podejrzanych, a różnica jest szczególnie widoczna w przypadku przestępstw z użyciem przemocy. Jednocześnie różnice pomiędzy poszczególnymi grupami pochodzenia są bardzo duże.
Najwyższe poziomy odnotowano wśród chłopców mających rodziców pochodzących z Afryki Subsaharyjskiej oraz Pakistanu, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.
Z kolei poziom wśród chłopców z rodzin pochodzących z krajów nordyckich, Europy Zachodniej oraz części Azji Wschodniej i Południowej jest zbliżony do poziomu obserwowanego wśród większościowej populacji.
Chłopcy pochodzący z Europy Środkowej i Wschodniej oraz Ameryki Łacińskiej znajdują się pomiędzy tymi grupami.
Polska znajduje się w zupełnie innej części tego zestawienia
To szczególnie istotne w kontekście polskiej społeczności w Norwegii. W zestawieniu poszczególnych krajów pochodzenia rodziców Polska znajduje się znacznie bliżej krajów o niższym poziomie udziału młodzieży w statystykach podejrzanych niż krajów znajdujących się na szczycie tego zestawienia.

Raport wymienia Polskę obok m.in. Norwegii, Danii, Szwecji czy Indii w części środkowo-niższej zestawienia, podczas gdy na drugim końcu znajdują się m.in. Somalia, Irak, Afganistan i Maroko.
Autorzy jednocześnie ostrzegają przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków z danych dla poszczególnych krajów. W niektórych grupach liczba badanych osób jest stosunkowo niewielka, dlatego różnice należy interpretować ostrożnie.
Najważniejszy czynnik? Wyniki w szkole
To prawdopodobnie najważniejszy wniosek całego raportu.
Autorzy stwierdzają, że spośród analizowanych czynników wyniki uzyskiwane przez młodego człowieka w szkole podstawowej mają najsilniejszy związek z prawdopodobieństwem późniejszego podejrzenia o przestępstwo.
Chłopcy znajdujący się w najniższym kwartylu wyników szkolnych mieli średnio o 21 punktów procentowych wyższe prawdopodobieństwo znalezienia się w statystykach podejrzanych niż chłopcy z najwyższego kwartylu.
Co więcej, różnica związana z wynikami szkolnymi okazuje się większa niż różnica związana z samym pochodzeniem migracyjnym.
Autorzy podają bardzo wymowny przykład: chłopcy bez tła migracyjnego znajdujący się w najniższym kwartylu wyników szkolnych mieli ponad trzykrotnie wyższy udział osób podejrzanych niż chłopcy z tłem migracyjnym z Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej i Europy Wschodniej znajdujący się w najwyższym kwartylu wyników.
To mocno komplikuje prostą narrację: „imigracja = większa przestępczość”.
Wykształcenie rodziców ma większe znaczenie niż ich dochody
Raport wskazuje również na znaczenie wykształcenia rodziców.
Po uwzględnieniu innych czynników wysokie wykształcenie rodziców wiązało się z wyraźnie niższym prawdopodobieństwem znalezienia się młodego człowieka w statystykach podejrzanych. W modelu statystycznym wykształcenie rodziców na poziomie wyższym zmniejszało prawdopodobieństwo podejrzenia o przestępstwo o około 14 punktów procentowych w porównaniu z rodzicami posiadającymi najwyżej wykształcenie podstawowe. Po uwzględnieniu wyników dziecka w szkole efekt ten zmniejszał się do około 7 punktów procentowych.
Jednocześnie sam poziom dochodu rodziny okazuje się znacznie mniej istotny, niż mogłoby się wydawać.
Po uwzględnieniu innych zmiennych dochód gospodarstwa domowego nie wykazywał samodzielnego związku z prawdopodobieństwem podejrzenia o przestępstwo. Pewne znaczenie miało natomiast mieszkanie w warunkach przeludnienia.
Warunki życia pokazują ogromne różnice między grupami
Nie oznacza to jednak, że sytuacja ekonomiczna jest bez znaczenia.
Wśród chłopców z rodzin pochodzących z Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej i Europy Wschodniej spoza UE 45 proc. znajdowało się w najniższym kwartylu dochodów gospodarstw domowych, podczas gdy wśród chłopców bez tła migracyjnego było to 20 proc.
Jeszcze większa była różnica dotycząca przeludnienia mieszkań: 40 proc. chłopców z pierwszej grupy mieszkało w warunkach określonych przez badaczy jako przeludnienie, w porównaniu z 10 proc. wśród chłopców bez tła migracyjnego.
Różnica dotyczyła również wykształcenia rodziców: 28 proc. rodziców w grupie pochodzenia afrykańskiego, azjatyckiego, latynoamerykańskiego i wschodnioeuropejskiego spoza UE miało najwyżej wykształcenie podstawowe, wobec 4 proc. wśród rodziców chłopców bez tła migracyjnego.
Rodzina i kontakt z pomocą społeczną również mają znaczenie
Badanie wskazuje także na związek między sytuacją rodzinną a przestępczością.
Chłopcy, których rodzice nie byli razem, częściej pojawiali się w statystykach podejrzanych. Podobnie wyższe ryzyko obserwowano wśród osób, które przed ukończeniem 14. roku życia korzystały z działań pomocowych lub opiekuńczych służb ochrony dzieci.
Autorzy podkreślają jednak, że nie oznacza to prostego związku przyczynowego. Korzystanie z pomocy barnevernet może być przede wszystkim wskaźnikiem wcześniejszych problemów i trudnych warunków dorastania, a nie ich przyczyną.
Pochodzenie nadal ma znaczenie – ale nie wyjaśnia wszystkiego
Jednym z najbardziej interesujących wniosków raportu jest to, że nawet po uwzględnieniu wykształcenia rodziców, dochodów, warunków mieszkaniowych, sytuacji rodzinnej i wyników szkolnych część różnic między grupami pochodzenia nadal pozostaje.
Dlatego Fafo nie sprowadza problemu wyłącznie do biedy.
Autorzy wskazują na możliwe znaczenie takich czynników jak dyskryminacja, stygmatyzacja etniczna, poczucie wykluczenia, status grupy, normy dotyczące honoru i męskości oraz wpływ sieci rówieśniczych. Raport nie jest jednak w stanie tych mechanizmów bezpośrednio zbadać, ponieważ wykorzystane dane rejestrowe nie zawierają takich informacji.
To ważne zastrzeżenie: raport wskazuje możliwe mechanizmy, ale nie dowodzi, że każdy z nich powoduje przestępczość.
Jedna rzecz może uruchomić spiralę wykluczenia
Raport zwraca uwagę również na konsekwencje samego kontaktu młodego człowieka z systemem wymiaru sprawiedliwości.
Jednorazowe podejrzenie o przestępstwo nie musi mieć poważnych konsekwencji dla dalszego życia. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy młody człowiek wielokrotnie pojawia się w statystykach albo zostaje podejrzany o przestępstwo z użyciem przemocy.
Co szczególnie ważne, związek między przestępczością młodzieżową a późniejszym wykluczeniem z edukacji i rynku pracy jest znacznie silniejszy wśród młodych ludzi z tłem migracyjnym niż wśród większościowej populacji.
W ten sposób przestępczość może działać jak mechanizm samonapędzający nierówności: trudne warunki społeczne zwiększają ryzyko problemów, a problemy z prawem mogą następnie pogorszyć szanse młodego człowieka na edukację i pracę.
Ważne zastrzeżenie: „podejrzany” nie oznacza „skazany”
Raport bardzo wyraźnie podkreśla ograniczenia danych.
Badacze analizują siktelser, czyli przypadki, w których dana osoba została formalnie wskazana jako podejrzana, a nie wyroki sądowe. Nie można więc traktować tych danych jako statystyki osób skazanych. Obowiązuje oczywiście zasada domniemania niewinności.
Ponadto znaczna część przestępstw młodzieżowych nigdy nie zostaje zgłoszona policji. Na statystyki wpływają również działania i priorytety policji, gotowość do zgłaszania zdarzeń oraz sposób, w jaki szkoły, rodzice i instytucje interpretują konflikty między młodzieżą.
Dlatego raport nie pozwala powiedzieć, że określona grupa „jest bardziej przestępcza”. Pokazuje natomiast różnice w prawdopodobieństwie znalezienia się w oficjalnych statystykach podejrzanych.
Jednocześnie autorzy przestrzegają przed sprowadzaniem problemu do pochodzenia etnicznego. Większość młodych ludzi z tłem migracyjnym nie popełnia przestępstw, a nawet w grupach najbardziej nadreprezentowanych w statystykach ogromna większość młodych ludzi nie trafia do systemu karnego.
Źródło
Opracowanie przy wykorzystaniu AI
