Norweska scena polityczna przechodzi jedno z największych przetasowań od wielu lat. Najnowsze sondaże pokazują rekordowe poparcie dla Partii Postępu (Fremskrittspartiet – FrP), kierowanej przez Sylvi Listhaug.
Jednocześnie konserwatywna Høyre notuje najgorsze wyniki od dekad, co wywołuje gorącą debatę o przyszłości norweskiej prawicy i możliwym układzie sił po kolejnych wyborach.
FrP największą partią w Norwegii
Według najnowszych badań opinii publicznej FrP może liczyć nawet na ponad 31–33 proc. poparcia. To najlepsze wyniki partii od 2008 roku i poziom, który jeszcze kilka lat temu wydawał się nieosiągalny. W niektórych sondażach ugrupowanie Sylvi Listhaug ma niemal dwukrotnie większe poparcie niż Høyre.
Dla porównania, Høyre uzyskuje obecnie około 12–17 proc. głosów, co jest wynikiem znacznie poniżej oczekiwań partii, która jeszcze niedawno była główną siłą opozycyjną i naturalnym kandydatem do przejęcia władzy.
Skąd bierze się sukces Sylvi Listhaug?
Analitycy wskazują kilka powodów rosnącej popularności FrP.
Po pierwsze, partia skutecznie wykorzystuje niezadowolenie związane z kosztami życia, wysokimi podatkami oraz wydatkami państwa. FrP konsekwentnie podkreśla potrzebę ograniczenia biurokracji, zmniejszenia podatków i większego skupienia się na takich obszarach jak służba zdrowia, edukacja czy bezpieczeństwo.
Przeczytaj także: FrP na fali, Høyre w kryzysie – czyli najnowsze sondaże polityczne w Norwegii
Po drugie, ugrupowanie trafia do wyborców oczekujących bardziej restrykcyjnej polityki migracyjnej. Temat ten od lat stanowi jeden z fundamentów programu FrP i nadal mobilizuje znaczną część elektoratu.
Nie bez znaczenia pozostaje również sama Sylvi Listhaug. Liderka FrP wypracowała wizerunek polityczki mówiącej wprost i unikającej politycznej poprawności, co dla wielu wyborców stanowi atrakcyjną alternatywę wobec bardziej umiarkowanych partii.
Kryzys Høyre
Wzrost FrP odbywa się przede wszystkim kosztem Høyre. Coraz więcej prawicowych wyborców uznaje, że konserwatyści stali się zbyt ostrożni i zbyt podobni do partii centrum. W efekcie część elektoratu przenosi swoje poparcie do bardziej wyrazistej Partii Postępu.
Problemem Høyre jest także brak wyraźnego przekazu politycznego w sytuacji, gdy FrP dominuje w debacie publicznej. Komentatorzy zwracają uwagę, że partia znalazła się między rządzącą Partią Pracy a dynamicznie rosnącą Partią Postępu, tracąc własną polityczną tożsamość.
Czy Listhaug może zostać premierem?
Mimo rekordowych notowań Sylvi Listhaug nadal unika jednoznacznych deklaracji dotyczących objęcia stanowiska premiera. Liderka FrP podkreśla, że tradycyjnie to największa partia w bloku powinna wystawiać kandydata na szefa rządu, jednak nie przedstawia siebie jako oficjalnej kandydatki.
Jednocześnie obecne sondaże wskazują, że FrP i Høyre mogłyby wspólnie uzyskać większość parlamentarną bez konieczności opierania się na mniejszych partiach, co jeszcze niedawno wydawało się mało realne.
Nowy układ sił na norweskiej prawicy
Rekordowe poparcie dla FrP nie oznacza jeszcze przesądzonego wyniku przyszłych wyborów, ale pokazuje wyraźnie, że norwescy wyborcy coraz częściej szukają bardziej zdecydowanych odpowiedzi na problemy gospodarcze i społeczne. Jeśli obecny trend się utrzyma, Sylvi Listhaug może stać się najważniejszą postacią norweskiej prawicy, a Høyre stanie przed koniecznością głębokiej redefinicji swojej strategii politycznej.
Czy Polacy odczują zmianę władzy w Norwegii?
FrP od lat opowiada się za bardziej restrykcyjną polityką imigracyjną. W praktyce dotyczy to przede wszystkim osób przyjeżdżających spoza Europy, uchodźców oraz polityki azylowej. Polacy, jako obywatele UE/EOG korzystający ze swobody przepływu pracowników, nie są głównym celem proponowanych ograniczeń.
Jednocześnie partia zwraca uwagę na konieczność lepszej integracji, znajomości języka norweskiego oraz aktywności zawodowej osób osiedlających się w kraju.
Jednym z głównych postulatów FrP są obniżki podatków i opłat. Dla wielu Polaków pracujących w Norwegii mogłoby to oznaczać wyższe dochody netto oraz niższe koszty związane z użytkowaniem samochodu czy niektórymi podatkami lokalnymi. Partia od lat krytykuje wysokie opłaty drogowe (bompenger), podatki majątkowe i część obciążeń fiskalnych nakładanych na mieszkańców.
Norwegia pozostaje częścią Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG), a FrP nie postuluje wyjścia z tego systemu. Oznacza to, że Polacy nadal mieliby prawo do podejmowania pracy i prowadzenia działalności gospodarczej na podobnych zasadach jak obecnie. Można jednak spodziewać się większego nacisku na walkę z dumpingiem socjalnym, szarą strefą oraz nadużyciami na rynku pracy, szczególnie w branżach budowlanej, transportowej i usługowej.
FrP od lat opowiada się za zaostrzeniem polityki karnej, zwiększeniem uprawnień policji i surowszym traktowaniem sprawców przestępstw. Dla większości uczciwie pracujących imigrantów nie miałoby to bezpośrednich konsekwencji, ale partia często podkreśla, że osoby popełniające poważne przestępstwa powinny łatwiej tracić prawo pobytu lub być wydalane z kraju.
Czy Polacy mają powody do obaw?
Choć rekordowe notowania FrP budzą zainteresowanie również wśród polskiej społeczności w Norwegii, ewentualne przejęcie władzy przez partię Sylvi Listhaug nie powinno oznaczać rewolucji w życiu codziennym większości Polaków. Jako obywatele państw UE/EOG Polacy korzystają ze swobody przepływu osób, prawa do pracy oraz prowadzenia działalności gospodarczej, a FrP nie postuluje zmian, które miałyby ograniczyć te uprawnienia.
Możliwe są natomiast korekty w polityce podatkowej, migracyjnej czy dotyczącej bezpieczeństwa publicznego. Dla osób legalnie pracujących, płacących podatki i funkcjonujących na norweskim rynku pracy najprawdopodobniej nie oznaczałoby to istotnych zmian w codziennym życiu.
Jednocześnie rekordowe poparcie dla FrP pokazuje, że norwescy wyborcy coraz częściej oczekują bardziej zdecydowanych działań w kwestiach gospodarczych, bezpieczeństwa i migracji. Dla wielu obserwatorów może to być początek nowego rozdziału w norweskiej polityce – rozdziału, w którym FrP przestaje być jedynie koalicjantem większych partii, a staje się główną siłą wyznaczającą kierunek debaty politycznej w kraju. To, czy przełoży się to na realną zmianę władzy po kolejnych wyborach, pozostaje jednym z najważniejszych pytań norweskiej polityki.
