Artykuł ukazał się w dziale Opinii i wyraża poglądy autorki.
Stavanger Aftenblad opublikowało 18. maja br. artykuł „Innvandrere fra tre land stikker seg kraftig ut: – Overraskende” o nadreprezentacji Polaków, Litwinów i Łotyszy w wyrokach za jazdę pod wpływem alkoholu w Rogaland.
Artykuł ukazał się dzień po głośnych wydarzeniach z Bergen, w których grupka nieletnich ze środowisk imigranckich pobiła norweskiego maturzystę (russ).
Fakty nie powinny nikogo obrażać. Jeśli problem istnieje, należy o nim dyskutować. Jazda po alkoholu to świadome stwarzanie zagrożenia dla innych ludzi.
Pytanie brzmi jednak: czy ta zasada obowiązuje w Norwegii zawsze?
Problem o istotnym znaczeniu społecznym
Redakcja Stavanger Aftenblad uzasadniła publikację tym, że porusza „problem o istotnym znaczeniu społecznym” oraz szczególną odpowiedzialnością mediów za ukazywanie różnych aspektów problemu.
To rozsądne argumenty.
Jeżeli wskazanie narodowości lub pochodzenia sprawców pomaga zrozumieć zjawisko społeczne, powinno to dotyczyć wszystkich grup, które przyczyniają się do powstawania problemu o istotnym znaczeniu społecznym.
Razem Norge zapytało redakcję, czy publikowała podobne materiały dotyczące innych rodzajów przestępczości, w których wskazywano grupy dominujące w statystykach.
– Nie mam świeżych przykładów spraw, w których narodowość jest wskazywana jako dominująca grupa w statystykach dotyczących konkretnego rodzaju przestępczości, ale podajemy to, gdy uważamy, że jest to istotne. Nie tworzymy też zbyt wielu materiałów opartych na statystykach kryminalnych – napisała w mailu do Razem Norge Julie Teresa Olsen, redaktor lokalny w Stavanger Aftenblad.
Polak? Litwin? Łotysz? – bez oporów
W norweskiej debacie publicznej od lat funkcjonuje argument wskazujący, że podawanie narodowości sprawców może prowadzić do stygmatyzacji całych grup. Pojawia się on regularnie przy okazji dyskusji o przestępczości w środowiskach imigranckich.
Jednocześnie media bez większych oporów publikują artykuły o polskich, litewskich i łotewskich pijanych kierowcach. W tym przypadku norweskie media uznają, że narodowość sprawców stanowi ważny element opisu rzeczywistości. Wiadomość Stavanger Aftenblad przedrukowało wiele norweskich tytułów, w tym norweska agencja prasowa NTB.
Jednak, jeżeli istnieje ryzyko stygmatyzacji, to dotyczy ono każdej grupy narodowej.
Jeśli zaś informowanie o narodowości czy pochodzeniu przy opisywaniu szerszego problemu jest ważne, to również powinno dotyczyć każdej z grup.
W przeciwnym razie trudno oprzeć się wrażeniu, że o tym, kiedy narodowość jest istotna informacyjnie decyduje nie zasada, a narracja.
„Mężczyźni obcego pochodzenia”
W Lillestrøm w kwietniu tego roku uprawiająca jogging kobieta miała stać się ofiarą napaści na tle seksualnym. Zatrzymanemu trzydziestolatkowi postawiono zarzut próby gwałtu napadowego (overfallsvoldtek). Nie był on Norwegiem.
Gdy dziennikarze VG chcieli poznać statystyki dotyczące tego typu napaści seksualnych, okazało się, że Kripos już nie prowadzi szczegółowych raportów dotyczących różnych rodzajów gwałtu. Nie prowadzą ich także jednostki krajowe ani regionalne, z którymi kontaktowało się VG. Zatem nie wiadomo, do ilu takich napaści dochodzi rocznie, ani kto za nimi stoi.
W Norwegii takie szczegółowe raporty były publikowane do 2019 roku. Dziś brak centralnej, uporządkowanej statystyki. We wcześniejszych statystykach dominowały określone grupy imigrantów i wyróżniały się jaskrawiej, niż mieszkańcy z Europy Wschodniej w statystykach pijanych kierowców.
Z kolei Stavanger Aftenblad pisało o overfallsvoldteker w 2010 roku (też nie znaleźliśmy świeżych spraw). Dane dla regionu były alarmujące:
„W Stavanger liczba gwałtów napadowych drastycznie wzrosła w ostatnich latach, co według komendanta policji jest wyjątkowe w skali kraju. W ubiegłym roku 23 z 49 zgłoszonych gwałtów i prób gwałtu zakwalifikowano jako gwałty napadowe. To o dwa więcej niż w Oslo” – pisała gazeta.
Z artykułu dowiadujemy się jednak tyle, że: „Dane pokazują, że mężczyźni obcego pochodzenia stanowią obecnie większość we wszystkich typach spraw o gwałt”.
Kiedy pochodzenie staje się informacją
Media mają pełne prawo opisywać trudne statystyki. Właściwie mają taki obowiązek.
Problem zaczyna się wtedy, gdy jedne fakty uznawane są za warte nagłówków ze wskazaniem narodowości, a o innych raczej nie pisze się wprost i media wybierają ogólne określenia lub rezygnują całkowicie z podawania takich informacji. Zwłaszcza, gdy opisywane przestępstwa dotykają problemów o istotnym znaczeniu społecznym.
Debata zatem dotyczy nie samych faktów, ale sposobu ich przedstawienia. Gdy podobne zjawiska opisywane są odmiennym językiem w zależności od narodowości sprawców, pojawiają się pytania o standardy i spójność zasad, którymi kierują się media.
Czy reakcja największych norweskich mediów byłaby taka sama, gdyby osoby widoczne na opublikowanych zdjęciach z brutalnego pobicia w Bergen 17 maja okazały się Polakami, Litwinami i Łotyszami?
To pytanie pozostaje otwarte.
