„Dzień dobry, dzwonię z policji”. Tak rozpoczynały się rozmowy, które w ubiegłym tygodniu odebrały dziesiątki rodziców w całej Norwegii. Funkcjonariusze informowali ich, że ich dzieci mogły kupować narkotyki od grupy podejrzewanej o prowadzenie rozległej i zorganizowanej działalności narkotykowej.
Śledztwo rozpoczęło się po majowej akcji policji w jednym z mieszkań w Oslo – informuje NRK. Podczas przeszukania zabezpieczono znaczną ilość narkotyków, gotówkę oraz telefon komórkowy. To właśnie analiza jego zawartości doprowadziła śledczych do ponad 200 nieletnich.
Według policji aż 207 osób w wieku od 13 do 17 lat wpłaciło pieniądze na konto w systemie płatności Vipps, które miało służyć do sprzedaży narkotyków. Wśród nich było 13 trzynastolatków i 36 czternastolatków. Młodzi ludzie pochodzili niemal z całej Norwegii.
Policja podkreśla, że celem tych działań jest pomoc dzieciom, a nie ich karanie. Funkcjonariusze chcą przede wszystkim ostrzec rodziny i pomóc młodym ludziom, zanim problem się pogłębi. Rodzice otrzymują również informacje o możliwości skorzystania z pomocy specjalistów zajmujących się uzależnieniami.
Zdaniem śledczych handel odbywał się za pośrednictwem szyfrowanych komunikatorów. Kupujący mieli otrzymywać listę dostępnych substancji – m.in. haszyszu, kokainy, amfetaminy i Xanaxu – wraz z instrukcją zakupu. Policja porównuje ten mechanizm do zamawiania zakupów spożywczych przez internet.
Funkcjonariusze zwracają uwagę, że cyfrowy handel narkotykami sprawił, iż sprzedający nie mają bezpośredniego kontaktu z kupującymi, przez co wiek klienta przestał mieć dla nich znaczenie. Jak podkreślają, rynek stał się znacznie bardziej bezwzględny niż w przeszłości.
W związku ze sprawą zatrzymano cztery spokrewnione ze sobą osoby w wieku od 20 do 50 lat. Usłyszały zarzuty dotyczące poważnych przestępstw narkotykowych oraz paserstwa. Sąd w Oslo określił sprawę jako „poważną i o szerokim zakresie”, wskazując na podejrzenie prowadzenia rozległej i zorganizowanej działalności narkotykowej przez jedną rodzinę. Podejrzani nie przyznają się do winy. Śledztwo nadal trwa.
Policjanci, którzy kontaktowali się z rodzicami relacjonują, że część z nich reagowała zdziwieniem. Jednak zdecydowana większość była wdzięczna za przekazanie informacji.
