Opracować plany ewakuacji, ćwiczyć, zadbać o schrony – to wszystko poleca norweski rząd władzom lokalnym. Jednak na poziomie państwowym również nie obywa się bez kłopotów, pokazuje nowy raport FFI (Forsvarets forskingsinstitutt).
Norwegia ma być lepiej przygotowana na kryzysy, w najgorszym razie – nawet na wojnę. Przygotowania mają toczyć się również na szczeblu gminnym.
Gminy odpowiadają za zaopatrzenie w wodę czy opiekę nad seniorami w domach opieki. Są ponadto właścicielami obiektów mogących w czasie wojny stać się celami ataków. Chodzi między innymi o elektrownie wodne czy centrale ciepłownicze.
Przeczytaj też: Kryzys: masz sobie poradzić przez tydzień
Niestety w kwestii postępowania kryzysowego – w ocenie minister sprawiedliwości i gotowości kryzysowej Astri Aas-Hansen – władze lokalne nie zawsze są w pełni świadome, co leży w zakresie ich kompetencji.
Tymczasem gminy muszą zastanowić się, którzy pracownicy zostaną wyznaczeni do reagowania na sytuacje kryzysowe, czy co robić, gdy przestanie działać infrastruktura.
Praca bez internetu
Niezawodny nie jest chociażby internet. Dlatego gminy muszą przygotować się do pracy analogowo – chociażby przy użyciu wydrukowanych map. Papierowe mapy okazały się niedawno bardzo przydatne i nie trzeba było do tego aż wojny. Wystarczył huragan „Hans”, gdy trzeba było zarządzać zniszczonymi lub zamkniętymi drogami.
W ramach wzmacniania gotowości kryzysowej dopracowywane jest między innymi funkcjonowanie na poziomie poszczególnych gmin systemu łączności ratunkowej. Ma być w stanie działać wiele godzin w sytuacji braku sieci komórkowej i dostępu do prądu.
Publiczne i prywatne schrony
Poważny problem stanowią też schrony – większość z nich znajduje się w rękach prywatnych. Takich schronów znajduje się w Norwegii mniej więcej 18 tysięcy, ale wiele z nich nie jest w tej chwili gotowych do użytku. W dodatku w ostatnich latach ta liczba spadała. Również dlatego w ubiegłym roku norweski parlament zdecydował o przywróceniu obowiązku budowy schronów w dużych inwestycjach budowlanych. Nie wiadomo jeszcze jednak, od kiedy te przepisy miałyby wejść w życie.
Jeżeli zaś chodzi o schrony publiczne, znajduje się ich w Norwegii około 600. Mogą pomieścić zaledwie 300 tysięcy osób. Są gminy, gdzie dostępny jest tylko jeden publiczny schron. Z taką sytuacją mają do czynienia na przykład mieszkańcy gminy Karasjok – drugiej w kraju pod względem powierzchni. Liczba publicznych schronów również w ostatnim czasie spadała, a część z tych, które istnieją, popada w ruinę.
Mapa publicznych schronów znajdziecie pod tym adresem.
Dla gmin gotowość kryzysowa to duże wyzwanie, ponieważ część z nich zmaga się z problemami finansowymi nawet w czasach pokoju.
Przygotowane państwo
Instytut badawczy norweskich sił zbrojnych FFI (Forsvarets forskingsinstitutt) zwrócił rządowi uwagę na istnienie szeregu nierozwiązanych problemów.
Jednym z nich jest kwestia niedostatecznych zapasów paliwa, zarówno tego przeznaczonego do transportu naziemnego, jak i morskiego oraz paliwa lotniczego. Norwegia ma tylko jedną rafinerię i większość paliwa importuje. Tymczasem zapotrzebowanie na nie w realiach wojennych mogłoby się okazać znacząco większe niż w czasie pokoju. Przy tej okazji wyłania się kolejny problem poruszony przez autorów raportu FFI – konieczność wprowadzenia jaśniejszych mechanizmów priorytetyzowania pomiędzy potrzebami militarnymi i cywilnymi.
Poza paliwem Norwegia importuje także większość żywności – brak surowców i tu jest bardzo problematyczny.
Innym palącym problemem jest kwestia transportu – chociażby w obliczu sytuacji niewielkiej liczby dostępnych tras oraz ograniczonej liczby środków transportu na północy kraju.
Dlatego przekazany rządowi raport FFI rekomenduje między innymi utworzenie zapasów paliwa i pożywienia oraz wzmocnienie infrastruktury transportowej. Władze państwa mają tu współpracować z biznesem. Wedle aktualnych planów rządu zapasy takie miałyby starczyć na trzy miesiące.
Państwo powinno także wspierać utrzymanie zdolności produkcji żywności w kraju, wspierać rodzime mleczarnie, rzeźnie czy młyny. Tu również zwraca się szczególną uwagę na potrzeby północnej Norwegii.
Wzmocnić należy także – i ten wątek pojawił się w raporcie – współpracę międzynarodową z sojusznikami z pozostałych państw nordyckich i UE.
Przygotowani obywatele
Norwegom ma pomóc gmina, ma pomóc im państwo. Ale Norwegowie powinni też pomóc sobie sami.
Norweskie władze i media przypominają, że przygotowani muszą być również sami obywatele. Każdy, kto jest w stanie funkcjonować samodzielnie, na wypadek wystąpienia sytuacji kryzysowej powinien zadbać o zapasy gotówki, wody pitnej, leków, środków czystości czy jedzenia z długim terminem przydatności do spożycia (konserwy, sucha żywność) – tak, by mogły starczyć na tydzień.
