Emerytowany szef wydziału kryminalnego policji w Agder, Arne Pedersen, który 25 lat temu kierował śledztwem w głośnej sprawie Baneheia, otrzymał blisko 100 tysięcy koron za pracę przy tej samej sprawie już po przejściu na emeryturę. Jego działania są dziś poddawane ostrej krytyce.
Pedersen przez lata konsekwentnie bronił wyroku skazującego Viggo Kristiansena. Nawet po pojawieniu się nowych wątpliwości podkreślał, że nie zmienił zdania co do winy skazanego.
Powrót do sprawy po latach
Po odejściu na emeryturę w 2016 roku Pedersen został ponownie zaangażowany przez policję w Agder. Stało się to w momencie, gdy Kristiansen po raz kolejny domagał się wznowienia postępowania. Według policji powodem było to, że nikt inny nie znał sprawy wystarczająco dobrze lub nie miał czasu się nią zająć.
Jak ustaliło FVN, w latach 2018-2020 Pedersen przepracował nad sprawą ponad 445 godzin. Jego głównym zadaniem było przygotowanie obszernej odpowiedzi na wniosek o wznowienie postępowania. Za tę pracę otrzymał około 93 tysiące koron. Dodatkowa wypłata w wysokości nieco ponad 6 tysięcy koron nie została jednoznacznie wyjaśniona przez policję. W sumie emerytowany policjant zarobił wówczas około 99 tysięcy koron.
Co istotne, współpraca miała charakter wyłącznie ustny – nie sporządzono żadnej pisemnej umowy.
Krytykowana odpowiedź policji
Odpowiedź przygotowana przez policję została przekazana w 2019 roku i zawierała również uwagi prokuratury. W jej konkluzji stwierdzono brak podstaw do wznowienia sprawy.
Jak wynika z późniejszego raportu komisji badającej sprawę Baneheia, dokument ten był w dużej mierze autorstwa Pedersena. Komisja oceniła go bardzo krytycznie zarówno pod względem treści, jak i języka.
Zwrócono uwagę, że zawierał nieścisłe lub wprowadzające w błąd informacje, był napisany w sposób emocjonalny i mało wyważony oraz skupiał się bardziej na ocenie charakteru Kristiansena niż na analizie przesłanek do wznowienia sprawy.
W raporcie podkreślono również, że kluczowe dowody, takie jak analizy DNA czy dane z telefonii komórkowej, zostały potraktowane marginalnie, mimo że to one odegrały decydującą rolę w późniejszym uniewinnieniu.
Brak dokumentacji współpracy
Formalnym nadawcą odpowiedzi policji był prokurator Terje Kaddeberg Skaar, który współpracował z Pedersenem. Jednak próby prześledzenia tej współpracy napotkały przeszkody – policja poinformowała, że cała komunikacja mailowa i SMS została usunięta po latach.
Tłumaczono to ograniczoną pojemnością skrzynek mailowych oraz wymianą telefonów.
Ostateczne uniewinnienie i refleksje
W 2021 roku Kristiansen został zwolniony z więzienia, a jego sprawa została wznowiona. Ostatecznie został całkowicie uniewinniony po spędzeniu ponad 20 lat za kratami i otrzymał odszkodowanie oraz oficjalne przeprosiny, o czym pisaliśmy w artykule Morderstwo w Baneheia.
Szefowa policji w Agder, Kjerstin Askholt, przyznała w rozmowie z FVN, że zgadza się z krytyką zawartą w raporcie. Podkreśliła również, że w przyszłości należy rozważyć, czy policja powinna opiniować wnioski o wznowienie spraw, które sama wcześniej prowadziła. Zwróciła uwagę na potrzebę „świeżego spojrzenia” w takich sytuacjach.
Podobne stanowisko wyraził także prokurator Carl Henning Leknesund, wskazując na wątpliwości natury prawnej i znaczenie bezstronności.
System zawiódł
W podsumowaniu podkreślono, że odpowiedzialność za błędy nie powinna być przypisywana wyłącznie pojedynczym osobom.
Jak zaznaczyła Askholt, problem miał charakter systemowy – mechanizmy kontroli i weryfikacji nie zadziałały tak, jak powinny.
