Norwegia niegotowa na kryzys paliwowy?
Rezerwy paliwa Norwegii – potentata naftowego – wystarczyłyby na dwadzieścia dni. W przypadku sąsiedniej Szwecji – na trzy miesiące, a w Finlandii – na pięć miesięcy. Związek pracodawców bije na alarm, premier – uspokaja.
Konflikt na Bliskim Wschodzie – objawiający się między innymi blokadą cieśniny Ormuz – może doprowadzić do niedoborów diesla i benzyny. W Europie największy problem występuje w przypadku paliwa lotniczego. Kontynent dysponuje jego zapasami wystarczającymi na około sześć tygodni.
Również Norwegię mogą czekać poważne konsekwencje. W tym kraju ropę przetwarza tylko jedna rafineria, działająca w Mongstad. W Norwegii produkuje się wystarczająco dużo benzyny, ale jeśli chodzi o diesel i o paliwo lotnicze, sytuacja jest już inna.
Premier uspokaja
Premier Jonas Gahr Støre apeluje o spokój i przestrzega przed indywidualnym gromadzeniem zapasów paliwa. Wylicza jednak potencjalne mniej lub bardziej drastyczne środki, które państwo norweskie mogłoby przedsięwziąć w razie dalszych problemów z zaopatrzeniem. To między innymi przejście części zatrudnionych na pracę zdalną, w pierwszej kolejności dobrowolne, oraz priorytetowe traktowanie w dostępie do paliwa kluczowych dla funkcjonowania społeczeństwa sektorów, na przykład służb ratunkowych i przemysłu.
Kwestia, które sektory zostałyby uznane za kluczowe, wzbudza kontrowersje. Niepokoi chociażby rolników, którzy domagają się w tym zakresie przywilejów dla swojej branży.
– Diesel to bardzo ważny czynnik produkcji. Nie mamy możliwości przestawienia się na inne źródła energii. Posługujemy się ciężkimi maszynami, których nie można podłączyć do żadnego kabla do ładowania – mówił w rozmowie z NRK Ståle Hustoft, przewodniczący związku rolników w Rogaland.
Zagrożenie dla przedsiębiorstw
Szef NHO, organizacji zrzeszającej pracodawców, Ole Erik Almlid, ostrzegał z kolei, że brak dostępu do paliwa będzie oznaczał brak możliwości utrzymania działalności przez przedsiębiorstwa.
Niektórzy komentatorzy patrzą na bieżący problem z jeszcze szerszej perspektywy, odnoszą się też do zapasów innych niż paliwo towarów.
– Trzeba położyć kres głębokiej zależności od importu. Przez dziesiątki lat norweska polityka była naiwna i krótkowzroczna, opierając się na założeniu, że globalne łańcuchy dostaw będą działać bez zarzutu. Tak nie jest. (…) Potrzebujemy większych zapasów zboża, leków, nawozów i paliw. Ponadto musimy sami produkować więcej tego, czego potrzebujemy, i skrócić łańcuchy dostaw – powiedziała cytowana przez NRK Ingrid Fiskaa z SV.
Premier, pytany w NRK o to, jak to się stało, że Norwegia, kraj naftowy, dysponuje zapasami paliwa, które by wystarczyły na zaledwie dwadzieścia dni, odparł, że dzieje się tak właśnie dlatego, że Norwegia jest krajem naftowym. Zdaniem Størego Szwecja i Finlandia potrzebują mieć większe, wystarczające na kilka miesięcy zapasy, bo same nie wydobywają ropy. Premier Norwegii zaznaczył jednak, że rząd obecnie analizuje sytuację i zastanowi się, czy i norweskie rezerwy strategiczne nie powinny być większe.
Jest za wcześnie, by mówić o ewentualnym racjonowaniu paliwa w Norwegii, o czym również zapewniał premier Støre. Sytuacja może jednak zmieniać się z tygodnia na tydzień, jeśli cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana.
