Pacjent leczony w Oslo otrzymał diagnozę w 2006 roku, w wieku 44 lat. W 2020 roku przeszedł przeszczep szpiku kostnego. W ubiegłym roku jego norwescy lekarze ogłosili światu, że prawdopodobnie został wyleczony z HIV.
Naukowcy z Uniwersyteckiego Szpitala w Oslo zajmujący się “pacjentem z Oslo” dokładnie przebadali krew, szpik kostny i jelita mężczyzny, nie znajdując śladów aktywnego wirusa HIV. W jego leczenie zaangażowanych jest ponad 30 naukowców. W tym roku ich badania, stojące za tymi doniesieniami, opublikowano w czasopiśmie Nature Microbiology.
Roczna obserwacja i kolejne testy nie wykazały, by wirus powrócił.
– Nigdy nie uczestniczyłem w czymś większym w mojej karierze medycznej – powiedział profesor Marius Trøseid podczas dużej konferencji HIV CROI w San Francisco, gdzie zaprezentowano wyniki dotyczące pacjenta z Oslo, cytowany przez Forskning.no.
Entuzjazm rośnie, gdy coraz więcej osób jest leczonych z tego wirusa.
Ryzykowna decyzja
Wirus HIV od dawna uchodzi za jednego z najbardziej podstępnych przeciwników współczesnej medycyny. Jest wyjątkowo trudny do usunięcia, gdyż ukrywa się w materiale genetycznym komórek i tworzy rezerwuary, szczególnie w jelitach. Nawet najbardziej zaawansowane terapie jedynie go tłumią. Chorobę można obecnie kontrolować za pomocą leków przyjmowanych codziennie. Po ich odstawieniu wirus znów się uaktywnia.
Pierwszą osobą na świecie wyleczoną z HIV jest pacjent z Berlina, który przeszedł przeszczep szpiku kostnego w 2007 roku. To procedura, którą przechodzi wielu pacjentów z HIV, jednak nie zawsze przynosi ona taki efekt.
– Aby sprawdzić, czy ktoś jest wyleczony, trzeba odważyć się przerwać leczenie – wyjaśnia Trøseid.
Znane są też przypadki, w których przeszczep nie przyniósł uzdrowienia.
Radykalna przebudowa układu odpornościowego
Przez dekady sądzono, że o sukcesie decyduje specyficzna mutacja genetyczna, znana jako CCR5delta32, która utrudnia wirusowi wnikanie do komórek. Mężczyzna z Oslo otrzymał szpik od swojego brata bliźniaka, który posiadał tę mutację. Jednak najnowsze obserwacje komplikują ten obraz. Niektórzy pacjenci zostali wyleczeni mimo jej braku.
Coraz więcej wskazuje na to, że kluczową rolę może odgrywać coś innego, mianowicie adykalna przebudowa układu odpornościowego. Po przeszczepie nowe komórki odpornościowe mogą atakować pozostałości starego systemu, w tym te zakażone HIV. To zjawisko, bywa niebezpieczne, jednak w tych rzadkich przypadkach może okazać się zbawienne.
Powiało nadzieją
Norwescy badacze przeprowadzili jedne z najbardziej szczegółowych analiz tego typu na świecie. Przebadali dziesiątki milionów komórek odpornościowych, analizując krew, szpik i tkanki jelitowe. Nie znaleziono ani aktywnego wirusa, ani jego uśpionych form zdolnych do reaktywacji. To, co pozostało, to jedynie fragmenty uszkodzonego materiału genetyczne, swoiste gobiologiczne „ślady”, pozbawione zdolności do wywołania infekcji.
Mimo tych wyników naukowcy zachowują ostrożność. Pacjent pozostaje pod stałą obserwacją, kontrole odbywają się co trzy miesiące, a badania są kontynuowane. Jednocześnie nikt nie ma złudzeń, przeszczep szpiku nie stanie się powszechnym lekarstwem na HIV. To procedura zarezerwowana dla pacjentów z ciężkimi chorobami, często nowotworowymi, i wiąże się z poważnym ryzykiem powikłań. Dla większości osób żyjących z HIV codzienna terapia pozostaje bezpieczna i skuteczna. Jednak przypadki całkowitego wyleczenia HIV dają nadzieję i nadają realny kierunek badaniom.
Ponad 40 milionów osób na świecie żyje z zakażeniem HIV. Każdego roku dochodzi do ponad miliona nowych zakażeń i ponad 600 000 zgonów (who.int).
Szacuje się, że w Norwegii około 5500 osób żyje z HIV (dane FHI ,2025).
