Rankiem 14 marca 2024 roku pod koła ciężarówki wpadł siedmioletni chłopiec, Finn. Dwa lata po tragedii kierowca, mężczyzna po pięćdziesiątce, usłyszał wyrok: 60 dni bezwzględnej kary więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci w wypadku drogowym.
Ma również zapłacić po 200 000 koron odszkodowania każdemu z rodziców
– Potrącenie miało miejsce na oznakowanym przejściu dla pieszych, które zgodnie z utrwaloną praktyką sądową jest miejscem wymagającym szczególnej ostrożności – napisał sędzia Ronny Christian Håkonsen w uzasadnieniu wyroku.
Kierowca nie przyznał się do winy. Podczas procesu wyjaśniał, że chłopiec znalazł się w martwym polu widzenia i że w skomplikowanej sytuacji drogowej nie mógł zrobić nic inaczej.
Zamierza wnieść apelację.
Finn wpadł pod koła ciężarówki w drodze do szkoły. Do wypadku doszło podczas korku drogowego. Pojazd jechał z prędkością między 4 a 10 km/h.
Sąd uzasadnia, że sytuacja wymagała jazdy z tak niską prędkością, aby kierowca mógł natychmiast zatrzymać pojazd, gdy tylko zobaczy pieszego w lusterku.
– Tak się nie stało – dlatego jego zachowanie uznano za niedbałe i naganne – czytamy w wyroku.
Sąd podkreślił, że wypadek był wynikiem poważnego i nagannego zaniedbania, a nie świadomego podejmowania ryzyka.
Mężczyzna stracił także prawo jazdy na okres trzech lat.
