Mężczyzna w wieku około 40 lat uciekł z zakładu karnego Bjørgvin po zaledwie kilku dniach odbywania kary. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Jak wynika z nagrań monitoringu, wspiął się na ogrodzenie i opuścił teren więzienia.
Ucieczkę odkryto dopiero następnego ranka podczas rutynowego liczenia osadzonych.
– Mamy go na nagraniu, jak wspina się przez ogrodzenie – powiedział Åsmund Steine, zastępca dyrektora więzienia, w rozmowie z NRK.
Według władz więzienia mężczyzna nie jest uznawany za osobę niebezpieczną. Odbywał karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności i nie ma historii przemocy ani poważnej przestępczości.
Zakład w Bjørgvin funkcjonuje w modelu otwartym, opartym na zaufaniu. Osadzeni nie są zamykani w celach na noc, a infrastruktura zabezpieczeń jest ograniczona.
– Jesteśmy więzieniem o niskim rygorze, które opiera się na zaufaniu i nie zamyka osadzonych na noc. To oznacza, że jeśli ktoś naprawdę chce, może wspiąć się przez ogrodzenie i opuścić teren – powiedział Steine.
W jednostce, która może pomieścić 90 osadzonych, dochodzi średnio do jednej lub dwóch prób ucieczki rocznie. Władze zapowiadają przegląd procedur, choć zaznaczają, że charakter zakładu pozostaje niezmienny.
– Oczywiście przeanalizujemy nasze rutyny, ale więzienie jest takie, jakie jest — z niezamykanymi drzwiami i niskimi ogrodzeniami. To wynika z ocen, które podejmuje się przy kwalifikowaniu do odbywania kary w systemie otwartym – dodał.
Policja w Bergen została poinformowana o ucieczce. Na obecnym etapie nie prowadzi aktywnych działań operacyjnych — przekazał oficer dyżurny Steinar Hausvik.
– Nie podejmujemy teraz działań operacyjnych w związku z tą ucieczką, ponieważ nie uważamy tego mężczyzny za zagrożenie dla społeczeństwa – powiedział dla NRK.
Władze więzienia kierują do zbiegłego bezpośredni apel o dobrowolny powrót.
– Zgłoś się, zanim sytuacja się pogorszy, i wróć, aby odbyć karę. Dopiero po jej zakończeniu można ponownie uczestniczyć w życiu społecznym – powiedział Steine.
Zaznaczył przy tym, że konsekwencje prawne są nieuniknione.
– Kiedy unika się odbywania kary w taki sposób, sprawa trafia na policję i można oczekiwać nowego, bezwzględnego wyroku za samą ucieczkę. Jeśli jednak ktoś sam się zgłosi, może to zostać uznane za okoliczność łagodzącą.
Były obrońca mężczyzny, adwokat Ola Lunde, ograniczył swój komentarz dla Nettavisen, które jako pierwsze poinformowało o sprawie, do krótkiej uwagi:
– Nie mam nic więcej do powiedzenia poza tym, że prawdopodobnie chciał wyjść na chwilę poza mury.
