Premier Norwegii zapewnia, że ceny energii elektrycznej mają być utrzymywane pod kontrolą. Nadal jednak nie wiadomo, ile wyniesie Norgespris w przyszłym roku.
– Kiedyś ujarzmiliśmy wodospady. Teraz, poprzez decyzje polityczne, ujarzmiamy ceny energii elektrycznej – powiedział premier Jonas Gahr Støre podczas wtorkowego posiedzenia władz krajowych Partii Pracy (Arbeiderpartiet) na Gardermoen.
Premier podkreślił, że przeciętna rodzina w gminie Ullensaker, gdzie odbywa się spotkanie, dzięki Norgespris oszczędza ponad 10 000 koron rocznie.
Nie wiadomo jednak, ile gospodarstwa domowe w Ullensaker – i w pozostałych częściach kraju – będą płacić w ramach Norgespris w przyszłym roku. Decyzję zna na razie jedynie rząd.
Obecnie osoby, które wybierają Norgespris, płacą 40 øre za kilowatogodzinę plus VAT. Rząd zapowiedział jednak, że od nowego roku wysokość stawki zostanie ponownie przeanalizowana.
– Trzymamy się zasad przedstawionych przy wprowadzaniu Norgespris. Każdego roku musimy ocenić, jaki poziom będzie właściwy na kolejny rok. Teraz zrobimy to dla 2027 roku – powiedział Støre agencji NTB w sierpniu, gdy rząd spotkał się na konferencji budżetowej, aby ustalić ostatnie szczegóły przyszłorocznego budżetu państwa.
– Będzie to rozwiązanie, które ludzie rozpoznają – dodał.
Podczas wtorkowego wystąpienia Støre nie przekazał jednak żadnych nowych informacji dotyczących wysokości Norgespris w 2027 roku.
– Wprowadziliśmy Norgespris, którą ludzie mogą wybrać i coraz więcej osób to robi. W każdej godzinie. Każdego dnia. Przez cały rok. Możliwość ta istnieje we wszystkich częściach kraju – powiedział premier.
Støre określił Norgespris jako reformę socjaldemokratyczną.
– Sprawiamy, że to, co nieprzewidywalne, staje się przewidywalne. Wykorzystujemy polityczne zarządzanie energią, która należy do nas wszystkich, aby zmieniać codzienne życie ludzi. I widać to na rachunkach – powiedział premier.
(© NTB)
