Grupa robocza, która analizowała sposób naliczania nadgodzin dla osób zatrudnionych na część etatu, nie zdołała uzgodnić wspólnego rozwiązania. – Liczyłam na więcej – mówi minister pracy Kjersti Stenseng.
– Po obu stronach pojawiły się zdecydowane stanowiska, a w kilku kwestiach strony nadal bardzo się różnią – podsumowała Kjersti Stenseng (Partia Pracy), odbierając raport grupy roboczej.
– Nie jest to zaskakujące, ale mimo wszystko oczekiwałam i miałam nadzieję na więcej – powiedziała Stenseng.
– Pracownicy na część etatu nie mogą być źródłem taniej elastyczności
Rząd powołał grupę roboczą w związku z orzeczeniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Trybunał uznał, że pracownicy zatrudnieni na część etatu byli bezprawnie traktowani mniej korzystnie, jeśli musieli przepracować tyle samo dodatkowych godzin co pracownicy pełnoetatowi, zanim nabywali prawo do dodatku za nadgodziny.
Przepisy rozpatrywane przez Trybunał są podobne do regulacji obowiązujących w Norwegii.
Strona pracodawców uważa, że obecne zasady powinny zostać utrzymane. Związki zawodowe są natomiast zdania, że kwestia została już rozstrzygnięta przez Trybunał Sprawiedliwości UE.
– Pracownicy zatrudnieni na część etatu nie mogą być źródłem taniej elastyczności na norweskim rynku pracy. Kiedy pracodawca potrzebuje więcej pracy, niż przewiduje umowa, ta praca musi być sprawiedliwie wynagradzana. Jeśli potrzeba dodatkowej pracy ma charakter stały, pracodawca powinien lepiej zorganizować zatrudnienie – mówi przewodniczący Unio Steffen Handal.
Dodał, że jest bardzo rozczarowujące, iż strona pracodawców zdecydowała się ponownie kwestionować interpretację prawną. Jego zdaniem to właśnie pracodawcy ponoszą odpowiedzialność za brak porozumienia w grupie roboczej.
Stronę pracowników reprezentowały w niej organizacje Unio, LO, Akademikerne i YS.
NHO: To niezwykle trudna sprawa
Stenseng podkreśla, że to nie norweski rząd zainicjował dyskusję o zmianie przepisów.
– Większość zmian regulacji dotyczących norweskiego rynku pracy jest wynikiem długich procesów, sporów interesów i stopniowego wypracowywania stanowisk przez partnerów społecznych. Musimy otwarcie powiedzieć, że ta sprawa jest inna. Nie została zainicjowana ani przez rząd, ani przez partnerów społecznych, lecz wynika z orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE – powiedziała Stenseng.
Norwegia jest zobowiązana do uwzględnienia unijnych rozstrzygnięć poprzez Porozumienie o Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG/EØS).
NHO ocenia sprawę jako bardzo skomplikowaną.
Obecne przepisy dotyczące wynagrodzenia za nadgodziny są ściśle powiązane z innymi prawami wynikającymi z norweskiej ustawy o środowisku pracy (arbeidsmiljøloven), dlatego ewentualne zmiany należy rozpatrywać w szerszym kontekście – podkreśla Nina Melsom, dyrektor ds. rynku pracy i układów zbiorowych w NHO.
– Wiele przedsiębiorstw jest bardzo zaniepokojonych konsekwencjami tej sprawy. Zmiana przepisów może jednak również przynieść niekorzystne skutki dla dużych grup pracowników – mówi.
I pyta:
– Czy LO uważa, że na przykład studenci zatrudnieni na część etatu powinni zarabiać więcej za taką samą ilość pracy niż zwykli pracownicy pełnoetatowi, a dodatkowo mieć pierwszeństwo w dostępie do większej liczby godzin pracy?
Oprócz NHO stronę pracodawców w grupie roboczej reprezentowały organizacja samorządowa KS oraz Virke i Spekter.
Minister zapowiada zmiany przepisów
Stenseng zapewnia, że brak porozumienia w grupie roboczej nie oznacza końca sprawy.
Rząd rozpocznie teraz analizę raportu, a wiele wskazuje na to, że zmiana przepisów będzie konieczna.
– Rząd jest przygotowany, aby wziąć odpowiedzialność za tę sprawę. W dalszych pracach skorzystamy z pomocy zewnętrznych ekspertów i będziemy prowadzić dialog z partnerami społecznymi – mówi Stenseng.
Minister nie chce na razie przesądzać, jakie rozwiązanie zostanie przyjęte. Podkreśla, że tak ważnej kwestii nie można rozstrzygnąć w krótkim czasie.
– Byłoby to nieodpowiedzialne. Poświęcę tyle czasu, ile będzie potrzebne, aby znaleźć dobre i trwałe rozwiązania – zapowiada.
Grupa robocza zajmuje się kwestią nadgodzin od kwietnia 2025 roku. Jej mandat został zaktualizowany w marcu tego roku.
Zmiana może kosztować nawet 11 miliardów koron rocznie
Fafo przeanalizowało, jakie byłyby konsekwencje finansowe sytuacji, w której dodatkowe godziny przepracowane przez osoby zatrudnione na część etatu byłyby wynagradzane jak nadgodziny.
Według wyliczeń oznaczałoby to wzrost kosztów o około 10–11 miliardów koron rocznie.
To właśnie potencjalna skala kosztów jest jednym z powodów, dla których kwestia nowych zasad dotyczących nadgodzin wywołuje tak duży spór między pracodawcami a związkami zawodowymi.
(© NTB)
