Norwegowie nie mówią już o tym, czy wzmacniać armię. Dyskusja dotyczy tego, jak szybko to zrobić. Rząd oraz wszystkie partie reprezentowane w Stortingu uznały, że bezpieczeństwo państwa wymaga dziś decyzji o skali niespotykanej od zakończenia zimnej wojny.
Nowy plan to próba zabezpieczenia kraju, który graniczy z Rosją w czasie, gdy wojna ponownie stała się częścią europejskiej rzeczywistości.
W norweskiej polityce rzadko zdarza się pełna zgoda. W sprawach obronności zdarzyła się właśnie teraz.
Już w 2024 roku parlament jednomyślnie przyjął długoterminowy plan rozwoju sił zbrojnych na lata 2025–2036. W marcu 2026 rząd zdecydował się jednak pójść jeszcze dalej, zwiększając finansowanie programu o dodatkowe 115 miliardów koron norweskich.
Premier Norwegii Jonas Gahr Støre podkreślił, że od momentu przyjęcia przez parlament Długoterminowego Planu Obronnego na lata 2025–2036 świat stał się znacznie mniej stabilny. To oddaje atmosferę panującą dziś w Oslo. Wojna na Ukrainie, napięcia na północy Europy i rosnąca aktywność militarna w Arktyce sprawiły, że wcześniejsze założenia uznano za niewystarczające.
Konkretne działania
Plan zakłada przyspieszenie budowy Brygady Finnmark, zwiększenie zapasów amunicji, modernizację infrastruktury wojskowej oraz szybsze wdrażanie nowych okrętów podwodnych i zakupu pierwszych dwóch nowych fregat. Szczególny nacisk położono na zdolność przyjmowania i wspierania wojsk sojuszniczych NATO na terytorium Norwegii.
Minister obrony Tore O. Sandvik podkreśla:
– Musimy skoncentrować się na tych inwestycjach, które w długiej perspektywie będą kluczowe dla bezpieczeństwa kraju. Jednocześnie zwiększamy środki na bieżące funkcjonowanie armii i modernizację istniejącej infrastruktury.
W rzeczywistości to ogromna operacja inwestycyjna obejmująca wojska lądowe, marynarkę wojenną, lotnictwo i systemy obrony przeciwlotniczej.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Norwegia odpowiada w ramach NATO za monitorowanie rozległego obszaru północnego Atlantyku o powierzchni około 2 mln km². Region ten ma kluczowe znaczenie strategiczne, ponieważ jest wykorzystywany przez rosyjską Flotę Północną, w tym przez okręty podwodne wyposażone w broń nuklearną.
Dysponując państwowym funduszem majątkowym o wartości około 2 bilionów dolarów – największym tego typu funduszem na świecie – Norwegia pozostaje jedynym krajem w Europie, który może zwiększać wydatki obronne bez konieczności zaciągania dodatkowego długu publicznego.
Dlatego rząd zapowiada inwestycje w nowe fregaty, okręty podwodne, systemy obserwacji oraz obronę powietrzną.
Najdroższy element planu może być jednocześnie najtańszym ubezpieczeniem kraju
Łączne nakłady na obronność mają sięgnąć poziomu, który jeszcze kilka lat temu wydawał się politycznie nieosiągalny. Norwegowie argumentują jednak, że koszt odstraszania jest niższy niż koszt ewentualnego konfliktu.
W praktyce oznacza to budowę armii większej, nowocześniejszej i bardziej gotowej do działania niż kiedykolwiek od zakończenia zimnej wojny.
Premier Støre podsumował zmianę myślenia jednym zdaniem:
– Świat staje się coraz bardziej niestabilny, a sytuacja w zakresie bezpieczeństwa coraz bardziej skomplikowana.
Dla Norwegii to punkt wyjścia do polityki państwa na kolejną dekadę.
Źródło: Regjeringen.no
