Jeszcze kilka dni temu krytykowano selekcjonera Ståle Solbakkena za odważne decyzje kadrowe. Dziś Norwegowie mówią o historycznym sukcesie, a media zgodnie podkreślają: reprezentacja napisała nowy rozdział w dziejach norweskiego futbolu. Po zwycięstwie 2:1 nad Wybrzeżem Kości Słoniowej kraj ogarnęła euforia, jakiej piłka nożna nie wywołała tu od dziesięcioleci.
W środowy poranek pierwsze strony norweskich gazet i portali zdominował jeden temat – historyczny awans reprezentacji Norwegii do kolejnej rundy mistrzostw świata. Dla kibiców to nie tylko zwycięstwo w kolejnym meczu. To pierwszy triumf Norwegii w fazie pucharowej mundialu i moment, na który czekało całe pokolenie.
Najbardziej emocjonalne słowa padły z ust Erlinga Haalanda (cyt. za VG). Napastnik reprezentacji nie miał wątpliwości, że sukces może mieć znaczenie znacznie większe niż sam turniej.
„To zmieni Norwegię na zawsze.”
Zdaniem piłkarza ten awans może zainspirować tysiące dzieci do rozpoczęcia treningów i sprawić, że piłka nożna jeszcze mocniej zaznaczy swoją pozycję w kraju, który od lat kojarzony jest przede wszystkim ze sportami zimowymi.
„Choć na chwilę możemy zapomnieć o wszystkim”
Ogromnych emocji nie krył również selekcjoner Ståle Solbakken. Jeszcze przed kilkoma dniami był krytykowany za rotacje w składzie i decyzję o oszczędzaniu kilku podstawowych zawodników. Po zwycięstwie większość komentatorów przyznaje jednak, że trener miał rację.
Po końcowym gwizdku Solbakken mówił nie tylko o piłce (cyt. za VG).
„Żyjemy w strasznym świecie. Teraz możemy o tym choć na chwilę zapomnieć.”
To zdanie szybko zaczęło pojawiać się w komentarzach norweskich mediów jako symbol tego, jak wielkie znaczenie ma ten sukces dla kibiców.
Aftenposten: „Żyją snem. Szalonym snem”
Jednym z najbardziej komentowanych tekstów dnia jest analiza opublikowana przez Aftenposten. Już sam tytuł oddaje atmosferę panującą w kraju:
„Żyją snem. Szalonym snem.”
Dziennik podkreśla, że reprezentacja nie zagrała perfekcyjnego meczu, ale pokazała cechy, których często brakowało jej podczas poprzednich wielkich turniejów – cierpliwość, konsekwencję i odporność psychiczną.
Na szczególne wyróżnienie zasłużyli Antonio Nusa, który otworzył wynik spotkania, oraz bramkarz Ørjan Nyland. To właśnie jego interwencja w doliczonym czasie gry pozwoliła Norwegom utrzymać prowadzenie.
Jeden moment wystarczył Haalandowi
Międzynarodowi komentatorzy zwracają uwagę, że przez większą część meczu Erling Haaland był skutecznie odcinany od podań. Obrońcy Wybrzeża Kości Słoniowej praktycznie nie pozwalali mu dojść do sytuacji strzeleckich.
Ale wystarczył jeden błąd rywali.
W 86. minucie Haaland wykorzystał swoją okazję i zdobył zwycięską bramkę. Reuters zauważa, że właśnie takie momenty definiują największych napastników – nawet jeśli przez większość spotkania pozostają niewidoczni.
Krytyka zamieniła się w zachwyt
Jeszcze przed meczem norweskie media zastanawiały się, czy Solbakken nie popełnił błędu, oszczędzając część podstawowych zawodników w poprzednim spotkaniu. Dziś ton komentarzy zmienił się diametralnie.
Komentatorzy zgodnie podkreślają, że selekcjoner przygotował drużynę fizycznie i mentalnie na najważniejszy moment turnieju. Ryzyko się opłaciło.
Przed Norwegią kolejne wielkie wyzwanie
Euforia nie oznacza jednak końca marzeń. Kolejnym rywalem Norwegów będzie Brazylia – zespół, z którym reprezentacja ma wyjątkowo dobre wspomnienia po pamiętnym zwycięstwie 2:1 podczas mistrzostw świata we Francji w 1998 roku.
Norweskie media przypominają tamten mecz niemal w każdej relacji. Dziś pytanie brzmi już nie „czy Norwegia zasłużyła na miejsce wśród najlepszych”, lecz „czy historia może się powtórzyć”.
Jedno jest pewne – po wtorkowym zwycięstwie piłka nożna stała się w Norwegii tematem numer jeden. A słowa Erlinga Haalanda o tym, że ten sukces „zmieni Norwegię na zawsze”, mogą okazać się czymś więcej niż tylko pomeczową deklaracją.

