PST i Kripos postawiły firmie Telenor zarzuty dotyczące pomocy w popełnianiu zbrodni przeciwko ludzkości w Birmie oraz naruszenia przepisów sankcyjnych. Dziś przeszukiwana jest główna siedziba firmy.
– Oba zarzuty dotyczą wcześniejszej działalności koncernu Telenor w Birmie (Mjanmie). Żadna osoba fizyczna nie została objęta zarzutami ani nie jest podmiotem śledztwa – poinformował Telenor w komunikacie giełdowym.
PST i Kripos potwierdziły prowadzenie śledztwa w komunikacie prasowym. Poinformowały również, że dziś przeszukują główną siedzibę firmy w Fornebu.
Po ujawnieniu informacji o śledztwie kurs akcji Telenora spadł na giełdzie.
Przekazywanie danych o ruchu telekomunikacyjnym
Zarzut dotyczący pomocy w popełnianiu zbrodni przeciwko ludzkości obejmuje okres od wojskowego zamachu stanu 1 lutego 2021 roku do sprzedaży należącej w całości do Telenora spółki Telenor Myanmar Ltd. (TML) 25 marca 2022 roku.
– Podstawą zarzutu jest fakt, że w tym okresie TML wielokrotnie przekazywała wojskowemu reżimowi historyczne dane dotyczące ruchu telekomunikacyjnego klientów, podczas gdy reżim dopuszczał się szeroko zakrojonych naruszeń praw człowieka wobec części ludności cywilnej – napisano w komunikacie policji.
Zarzut dotyczący naruszenia przepisów sankcyjnych odnosi się do sprzedaży TML, która obejmowała objęty sankcjami sprzęt do prowadzenia inwigilacji, mimo że norweskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie wyraziło zgody na taką sprzedaż.
Państwo posiada ponad połowę akcji
O godzinie 15 PST i Kripos organizują konferencję prasową w siedzibie Kripos. Do tego czasu nie chcą komentować sprawy.
Państwo norweskie posiada 53,97 proc. akcji Telenora. W 2023 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych zawiadomiło policję o możliwym naruszeniu przepisów sankcyjnych przez firmę. W listopadzie 2025 roku sprawa została umorzona.
NTB zapytała MSZ, czy chodzi o to samo zawiadomienie, które jest obecnie ponownie rozpatrywane.
„Groziła im kara śmierci”
Szef komunikacji Telenora David Fidjeland nie chce komentować szczegółów śledztwa.
– Oczywiście będziemy w pełni współpracować z policją i pomożemy w dokładnym wyjaśnieniu sprawy. Jest to złożona sprawa, która była już wcześniej przedmiotem dochodzenia policyjnego. Dlatego pozwolimy policji wykonywać swoją pracę i poczekamy na dalszy rozwój sytuacji, zanim przedstawimy więcej komentarzy – powiedział Fidjeland.
Firma podkreśla, że żadna osoba fizyczna nie została objęta zarzutami ani nie jest przedmiotem śledztwa.
– Nasi pracownicy ryzykowali więzieniem, torturami lub karą śmierci, gdyby nie zastosowali się do nakazów władz wojskowych. Była to niezwykle trudna sytuacja, w której czuliśmy, że nie mamy realnego wyboru i że nie możemy narażać życia naszych pracowników – powiedział Fidjeland.
Wojskowy zamach stanu
Telenor rozpoczął działalność w Birmie (Mjanmie) po zniesieniu państwowego monopolu telekomunikacyjnego w 2014 roku.
W 2021 roku wojsko przejęło władzę, tuż przed planowanym objęciem urzędu przez demokratycznie wybrany rząd. W wyniku późniejszych protestów zginęło kilka tysięcy osób, a ponad 20 tys. zostało aresztowanych, w tym cywilna przywódczyni kraju Aung San Suu Kyi.
Po zamachu stanu Telenor Myanmar przekazywał wojskowej juncie wrażliwe dane osobowe mieszkańców, w tym informacje dotyczące setek osób związanych z opozycją oraz innych ludzi zagrożonych aresztowaniem. Firma wycofała się z Mjanmy w 2022 roku.
(©NTB)
