Close Menu
  • Wiadomości
  • Społeczeństwo
  • Kultura
  • Reportaże i wywiady
  • Zdrowie
  • Aktywnie
  • På norsk
  • Українською
  • English
Kategorie
  • Aktywnie
    • Podróże
    • Sport
    • Wędkarstwo
  • English
  • Kultura
    • Felieton
    • Film
    • Literatura
    • Muzyka
  • Ogólne
  • På norsk
    • Cecilies språk- og kulturhjørne
    • Kronikk
  • Reportaże i wywiady
  • Społeczeństwo
    • Dzieci
    • Historia
    • Kulinaria
    • Lokalnie
    • Ludzie
    • NAV
    • Opinia
    • Środowisko
  • Wiadomości
    • Polityka
      • Polityka lokalna
  • Zdrowie
    • Covid-19
  • Українською
Facebook X (Twitter) Instagram YouTube
Facebook Instagram X (Twitter) YouTube Spotify
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
  • På norsk
  • Українською
  • English
  • Wiadomości
  • Społeczeństwo
  • Kultura
  • Reportaże i wywiady
  • Zdrowie
  • Aktywnie
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
Strona główna»Społeczeństwo»Nie tak łatwo trafić na Północ. Historie słuchaczy skandynawistycznej podyplomówki
Społeczeństwo

Nie tak łatwo trafić na Północ. Historie słuchaczy skandynawistycznej podyplomówki

By Martyna Engeset-Pograniczna29 czerwca 2026Brak komentarzy7 minut czytania
skandynawistyka, świadectwo
Foto: Martyna Engeset-Pograniczna
Udostępnij
Facebook Twitter LinkedIn Email

Nie wszyscy, którzy uczą się norweskiego, trafiają do Norwegii. Nie wszyscy, którzy marzą o Północy, wiążą z nią swoje życie. Cztery lata od ukończenia skandynawistycznej podyplomówki na Uniwersytecie Gdańskim postanowiłam sprawdzić, co stało się z grupą, do której sama należałam. Dokąd zaprowadziła nas fascynacja Norwegią i co z niej przetrwało do dziś?

Było nas jedenaścioro. Aleksandra, A., Anita, Daria, Edyta, K., Maja, Martyna, M., Natalia i P. Uczyliśmy się razem języka, chodziliśmy na wykłady o kulturze, społeczeństwie, mediach czy geografii Norwegii i reszty obszaru nordyckiego. Na grupce na Messengerze nazwaliśmy się „glade lakser”, szczęśliwe łososie. Czy studia dały nam szczęście? Nie wiem. Ale wiele momentów skłaniających do uśmiechu na pewno. Zwłaszcza –  dla osób postronnych może brzmieć to nieco dziwnie – na gramatyce… Cóż, gdy ma się jednocześnie arcykompetentną i arcyzabawną prowadzącą, nawet gramatyka nie boli.

Niektórzy z nas przed studiami mieli już jakąś styczność z Norwegią. Ktoś pracował już w Polsce w norweskiej firmie, komuś już proponowano pracę dorywczą w Norwegii, jedna z naszych koleżanek miała doświadczenie z pracy w Norwegii jako pielęgniarka, jeszcze ktoś inny miał tam rodzinę, jeszcze inni przyszli na te studia z czystej pasji, bez konkretnego powodu czy planu. Co się z nimi – a właściwie z nami – stało przez ostatnie lata, jak wygląda teraz nasz kontakt z Norwegią?

Gratulerer med dagen!

Za sprawdzanie stanu rzeczy biorę się 17 maja. Norweski Dzień Konstytucji, nie mogłam wybrać lepszej daty. Daria wita mnie informacjami, że właśnie ogląda przebieg uroczystości w NRK. Po podyplomówce nie kontynuowała systematycznej nauki języka, z Norwegią nie łączą jej też więzi towarzyskie, rodzinne ani zawodowe. A jednak kraj ten do dziś zajmuje sporo miejsca w jej sercu – Daria bywa w Norwegii jako turystka przynajmniej dwa razy w roku. Dzięki temu w jej lodówce stale gości brunost. Jak zadeklarowała, planów na podróże po samej Norwegii ma do końca życia.

17 maja piszę też z Mają. Tu na przywitanie dostaję zdjęcie kota. Nie byle jakiego, bo norweskiego. Norweskiego kota leśnego. Towarzyszył jej już, gdy razem studiowałyśmy. I w jej przypadku kontakt z Norwegią jest miękki i delikatny jak kocie futerko. To czyste zainteresowania, żadnych interesów. Maja wiele lat temu chciała iść na skandynawistykę lub na studia bałkańskie. Wtedy dostała się tylko na te drugie, ale Północ gdzieś z tyłu głowy wciąż jej tkwiła. Aż objawiła się w jej życiu w postaci naszej podyplomówki. Maja bywała w Skandynawii, ale na okazję do podróży do Norwegii wciąż czeka, najchętniej gdzieś w dziką przyrodę, na Północ.

Myśląc o Północy…

Marzenie o odwiedzeniu północnej Norwegii, zaznania tamtejszej natury i ciszy, przewinęło się w kilku wywiadach, podobnie jak świadectwa o trwających zainteresowaniach kulturalnych. Miałam okazję porozmawiać z dziewczynami o ich związanych z Norwegią lub Skandynawią lekturach, upodobaniach muzycznych czy oglądanych przez nie filmach. Padały takie hasła, jak „Skandynawski raj. O ludziach prawie idealnych”, „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen” (to Aleksandra – która po naszej podyplomówce poszła na etnolingwistykę z angielskim i szwedzkim; „Norweski mi raczej przeszkadzał” – mówiła – „Wykładowczyni mi nie mogła wybaczyć mojego jeg”), zespół Wardruna, kryminały i seriale komediowe „Lilyhammer” oraz „Hjem til jul” (Daria), serial „Harry Hole” (Edyta, Natalia), powieści Fredrika Backmana (Natalia; jak zażartowała o początkach swoich kontaktów z Północą: „No chociażby te Muminki. No kurczę, byłam indoktrynowana od dzieciaka!”).

Praca, praca, praca

Część z nas obcowała też jednak z norweskim, Norwegią bądź Norwegami w swojej pracy.

notatki, nauka norweskiego
Foto: Martyna Engeset-Pograniczna

Gdy studiowałyśmy, Anita, zatrudniona w branży celnej, pracowała dla norweskiego zespołu pewnej duńskiej firmy. Rok po skończeniu podyplomówki zmieniła stanowisko (poprzednia firma zawiesiła wówczas współpracę z Polską). Dziś pracuje w jeszcze innym miejscu, dla firmy z Niemiec. Jeśli jednak pojawi się tam szansa zatrudnienia w norweskojęzycznym dziale, spróbuje swoich sił. Kontaktu z Norwegią ani norweskim nie odpuściła – uczy się na kursie konwersacyjnym, a do Norwegii, hobbystycznie, jeździ przynajmniej dwa razy do roku. Nasza podyplomówka to nie był zresztą jej pierwszy krok na drodze na Północ. Ten kurs miał służyć jako przypomnienie. Wcześniej Anita zrobiła z filologii norweskiej licencjat w Szczecinie.

Podczas naszych studiów i niedługo przed nimi krótką przygodę z pracą w Norwegii przeżyła Natalia. Trzykrotnie – dzięki poczcie pantoflowej, propozycji koleżanki organizującej takie wyjazdy wielu Polakom – pojechała na maliny. Za pierwszym razem z ojcem i siostrą, potem sama. Wspomina to dobrze. „Praca mi się bardzo podobała, chociaż była ciężka, wymagająca fizycznie, bo to wiele godzin dźwigania, sięgania, noszenia, i to wszystko dało się odczuć”, oceniła. Pogoda była inna za każdym razem, warunki finansowe też. Ale na korzyść pracowników. „Z roku na rok były podwyżki, takie zauważalne, a nie jakieś tam groszowe sprawy, ja się nie czułam w żadnym razie jak jakaś wykorzystywana tania siła robocza”. Mówiła, że miała szczęście do pracodawcy, zaoferował dobre warunki lokalowe, częstował jedzeniem, raz na sezon zabierał na interesujące wycieczki po okolicy. Kolegów z pracy również Natalia wspomina dobrze, choć nie wszędzie tak było. „Jeżeli chodzi o innych Polaków, to już bywało różnie, bo niestety słyszałam o różnych sytuacjach na innych plantacjach. Pędzili swój alkohol, praktycznie jeden wielki maraton picia. W jednym roku był nawet zgon”. Mimo tego typu epizodów, gdyby miała okazję, powtórzyłaby taki wyjazd. Nie tylko dla pieniędzy. Również dla przyjemności.  

U Natalii na początku były maliny. To stąd Norwegia w jej życiu, z przypadku. A koleżanka, która ją ściągnęła do tamtej pracy – i tu już zapewne nie przypadkiem – robiła też tę samą podyplomówkę, co my, tylko wcześniej. Natalia miała więc informacje z pierwszej ręki. Była też w Norwegii jako turystka. Choć nie kontynuuje na razie nauki języka, gdzieś tli się w niej nadzieja, że może kiedyś będzie jej dane przetłumaczyć z norweskiego jakąś książkę. Z wykształcenia jest anglistką, na razie tłumaczy z angielskiego.

Styczność zawodową z Norwegią miała pięć lat temu i ma do dzisiaj Edyta, zatrudniona w księgowości jednego z norweskich wydawnictw dysponujących siedzibą w Sopocie. Codziennie ma kontakt z językiem, głównie pisanym. W jej życiu przed kilkoma laty, podczas podróży po Lofotach, pojawiła się myśl o emigracji. Dzięki temu, że znała angielski i miała już jakąś podstawową znajomość norweskiego, zaproponowano jej pracę w prowadzonej przez Polaków firmie w sektorze turystycznym. Z powodów rodzinnych nie mogła się na to zdecydować. Myśl o wyjeździe z Polski nie opuściła jej do końca. Na razie jednak w Norwegii bywa głównie po to, by zwiedzać  i odwiedzać tam przyjaciółkę, Polkę, która jest w związku z Norwegiem i urodziła tam dzieci. Edyta ceni życie w Trójmieście przez wzgląd na relatywnie dużą szansę znalezienia pracy z norweskim, co jej zdaniem faktycznie wiąże się też ze spokojniejszą, mniej „nadambitną” kulturą pracy. Możliwości w tym zakresie się jednak jej zdaniem w Polsce kurczą. Wśród znajomych, którzy wyjechali do Norwegii do pracy, zaobserwowała trend powrotów. O kurczeniu się rynku pracy z norweskim (i innymi niszowymi językami, nie tylko skandynawskimi) wspominała też mieszkająca w Poznaniu Anita. Mimo to i w jej głowie tli się myśl o emigracji. Jeśli miałaby okazję, zdecydowałaby się na taki krok.

Tak daleko do Norwegii i tak blisko

Norwegia więc gdzieś u znajomych z naszej dawnej grupy uniwersyteckiej jest, przewija się, nie znika. Ale u większości z nich znajduje się gdzieś w tle, rzadko funkcjonuje jako ważny element codzienności.

Nie tak łatwo, okazuje się, trafić na Północ. Ale jeszcze trudniej całkiem ją z siebie wyrzucić.

Końce i trwanie

No, a ja? Co w moim przypadku? Moje związki z Norwegią nie ustaną z powodów rodzinnych. Zawsze będę pół-Norweżką. Mieszkają tam moi norwescy krewni – tata, przyrodnie siostry, siostrzeńcy i siostrzenice (jedna z nich związała się nawet z mieszkającym w Norwegii Polakiem i nieźle mówi po polsku), bywam tam siłą rzeczy.

Jeszcze w czasie trwania gdańskiej podyplomówki rzuciłam etat urzędniczki i poszłam na kolejne studia dzienne, na filologię norweską. Kilka lat temu zaczęłam więc głębiej wsiąkać w norweską kulturę, choć głównie za pośrednictwem mediów, o których zawartości pisałam między innymi tu, dla Was, na łamach Razem Norge. W ostatnich miesiącach moim stałym punktem tygodnia jest też nauczanie języka norweskiego seniorów w jednym z warszawskich Centrów Aktywności Międzypokoleniowej.

Tym tekstem – podróżą sentymentalną do początków mojego zinstytucjonalizowanego poznawania Północy – żegnam się z czytelnikami Razem Norge. Mam nadzieję, że nie na zawsze.

Dziękuję Wam, czytelnikom, oraz Redakcji za wspólny czas.

Takie same podziękowania należą się także bohaterom tego artykułu.

Tusen takk! Ha det!

aktualności nauka norweskiego
Udostępnij. Facebook Twitter LinkedIn Email

Powiązane

Norwegia się topi? Spokojnie…

Solbakken sfrustrowany po porażce z Francją. „Mówiliśmy o tym przed meczem”

Tydzień w Norwegii. Najważniejsze informacje, które powinien znać każdy Polak mieszkający w Norwegii

Zostaw kometarz Anuluj komentarz

Na czasie

Norwegia wzmacnia obecność w Arktyce. Nowy konsulat w Nuuk ma znaczenie strategiczne

Wiadomości 21 czerwca 2026

Norwegia otworzy nowy konsulat generalny w Nuuk, stolicy Grenlandii. Decyzja rządu Jonasa Gahra Støre to…

Skrei. Jak smakuje i dlaczego Norwegowie na niego czekają?

21 czerwca 2026

Lofoty – nowe muzeum SKREI opowie historię ryby, która zbudowała Norwegię

21 czerwca 2026

Mistrzostwa Świata 2026: 10 ciekawostek o norweskiej reprezentacji

20 czerwca 2026

Norwegia w skrócie. Przegląd najważniejszych wiadomości tygodnia

19 czerwca 2026

Dziecko w samochodzie – przepisy obowiązujące w Norwegii

19 czerwca 2026

Norges Bank nie obniża stóp procentowych. Co to oznacza dla mieszkańców Norwegii?

18 czerwca 2026

Mette-Marit otrzymała nowe płuca. Norwegia mówi dziś o dawstwie organów

17 czerwca 2026

MŚ 2026: Norwegia pokonuje Irak 4:1. Udany debiut Haalanda na mundialu

17 czerwca 2026

Norwegia powołuje Komisję ds. imigracji zarobkowej. W jej składzie Polka

15 czerwca 2026

Marius Borg Høiby skazany na cztery lata więzienia. Sąd uznał go za winnego dwóch gwałtów

15 czerwca 2026

Coraz więcej Norwegów kwestionuje przyszłość monarchii. Czy król Harald będzie ostatnim królem Norwegii?

15 czerwca 2026

Nordycki model pęka. Jak gangi zmieniły podejście do młodych przestępców

14 czerwca 2026

Rosja wzmacnia wojska na północy. Norwegia odpowiada największym programem zbrojeniowym od czasów zimnej wojny 

13 czerwca 2026

„Wikingowie nadchodzą”. Norwegia wraca na mundial po 28 latach

12 czerwca 2026
Dane kontaktowe

Polsk-Norsk Forening Razem=Sammen
nr org. 923 205 039

tel. +47 966 79 750

e-mail: kontakt@razem.no

Redakcja i współpraca »

Ostatnio dodane

Відпустка в Осло

29 czerwca 2026

Nie tak łatwo trafić na Północ. Historie słuchaczy skandynawistycznej podyplomówki

29 czerwca 2026

Co czytają Norwegowie? Oto największe bestsellery książkowe 2026 roku

28 czerwca 2026
Współpraca

Razem Norge jest laureatem nagrody "Redakcja medium polonijnego 2025", przyznawanej przez Press Club Polska.

Facebook Instagram X (Twitter) YouTube

Ansvarlig redaktør: Katarzyna Karp | Administrasjonssjef: Sylwia Balawender
Razem Norge arbeider etter Vær Varsom-plakatens og VVP regler for god presseskikk. Alt innhold er opphavsrettslig beskyttet.

© 2026 Razem=Sammen | Made in Kristiansand

Wprowadź szukaną frazę i naciśnij Enter, aby przejść do wyników wyszukiwania. Naciśnij Esc, aby anulować.