Coraz więcej młodych osób kończących studia magisterskie zderza się z trudniejszym wejściem na rynek pracy, niż się spodziewali. Najnowsze norweskie badanie dotyczące absolwentów z 2025 roku wskazuje, że przejście z edukacji do zatrudnienia staje się bardziej wymagające niż jeszcze kilka lat temu.
Z raportu wynika, że aż połowa świeżo upieczonych magistrów ocenia proces szukania pracy jako trudniejszy, niż zakładali przed ukończeniem studiów. To wyraźny wzrost w porównaniu z wynikami sprzed dwóch lat. Jednocześnie dane pokazują, że mimo tych trudności większość absolwentów nadal znajduje zatrudnienie stosunkowo szybko.
Rynek pracy coraz mniej chłonny
Zmiany te wpisują się w szerszy kontekst sytuacji gospodarczej. W ostatnich latach wzrosło bezrobocie, a zapotrzebowanie na pracowników nie jest już tak wysokie jak wcześniej. To sprawia, że młodzi ludzie częściej napotykają przeszkody na starcie kariery zawodowej.
Sveinung Skule, dyrektor HK-dir, podkreśla w rozmowie z forskning.no, że pół roku od ukończenia studiów to stosunkowo krótki czas na znalezienie pracy odpowiadającej kwalifikacjom. Z doświadczeń wcześniejszych roczników wynika, że większość absolwentów z czasem stabilizuje swoją sytuację zawodową.
Duże różnice między kierunkami
Raport pokazuje również wyraźne różnice w zależności od kierunku studiów. Najlepiej radzą sobie absolwenci kierunków zawodowych, takich jak medycyna, prawo, kierunki pedagogiczne czy związane z opieką zdrowotną i społeczną – oni stosunkowo szybko znajdują zatrudnienie.
Znacznie trudniejszą sytuację mają natomiast osoby po kierunkach humanistycznych, społecznych czy ścisłych, które nie dają konkretnego zawodu. W ich przypadku droga do pierwszej pracy bywa dłuższa i bardziej wymagająca.
Studia jako strategia na przeczekanie
Coraz więcej absolwentów decyduje się kontynuować naukę nie z własnej chęci, lecz z konieczności. Odsetek osób, które podejmują dalsze studia z powodu trudności ze znalezieniem pracy, znacząco wzrósł – obecnie dotyczy to niemal jednej trzeciej badanych.
W praktyce oznacza to, że młodzi ludzie traktują edukację jako sposób na zwiększenie swoich szans na rynku pracy, często wybierając kierunki dające konkretne uprawnienia zawodowe. Ponadto norwescy studenci otrzymują kredyt studencki lub stypendium, co gwarantuje im środki na utrzymanie się przed znalezieniem pracy.
Potrzeby rosną, chętnych mniej
Jednocześnie eksperci zwracają uwagę na długofalowy problem – spada zainteresowanie kierunkami ścisłymi i technologicznymi wśród uczniów. To może w przyszłości doprowadzić do niedoboru specjalistów w kluczowych sektorach, takich jak ochrona zdrowia, nowe technologie czy transformacja energetyczna.
Rozwój sztucznej inteligencji oraz przejście na odnawialne źródła energii będą wymagały wysoko wykwalifikowanych pracowników, a ich brak może spowolnić rozwój gospodarki.
Gorsza sytuacja w Polsce
Absolwenci w Polsce są jednak w gorszej sytuacji niż ich norwescy rówieśnicy. Jak podaje Europejski Urząd Statystyczny, aż 12,5% młodych ludzi jest bezrobotna i nie uczy się, z czego sporą grupę stanowią osoby z wyższym wykształceniem. Ponadto większość Polaków nie pracuje w swoim zawodzie – jedynie 49% osób w wieku 15-34 lata uważa, że ich wykształcenie pasuje do wykonywanej pracy.
Dłuższa perspektywa
Mimo trudniejszego startu dane pokazują, że w dłuższej perspektywie sytuacja norweskich absolwentów poprawia się. Badania prowadzone kilka lat po ukończeniu studiów wskazują, że większość z nich znajduje pracę – i to częściej zgodną z wykształceniem.
Choć więc pierwsze miesiące po studiach bywają wymagające, dla większości młodych ludzi wejście na rynek pracy kończy się sukcesem, tylko wymaga więcej czasu i elastyczności niż kiedyś.
