Pobicie niepełnosprawnego znajomego i zgwałcenie nastolatki – to dwa z dwudziestu sześciu przestępstw popełnionych przez pewnego pięćdziesięciolatka. Wszystkich dopuścił się w młodości, większości – na długo przed obraniem zawodu. Dziś pracuje jako jeden z topowych norweskich adwokatów. W związku z jego historią pojawia się pytanie, na ile kryminalna przeszłość powinna zaważyć na możliwości wykonywania zawodu prawnika.
Mężczyzna, którego biografii przyjrzało się TV2, popełnił dwadzieścia sześć przestępstw w latach 1987-2005. Niektóre z nich były poważne. Chodziło między innymi o przemoc fizyczną i seksualną, również wobec nieletnich, kradzieże i oszustwa finansowe. Akta spraw z jego udziałem zawierają opisy takich zdarzeń, jak kradzież portfela z 1500 koronami i uderzenie mężczyzny, który przyłapał sprawcę, które spowodowało to u ofiary uszczerbek na wzroku.
Najsurowsza kara, jaką otrzymał mężczyzna, to rok i dwa miesiące pozbawienia wolności (obecnie za analogiczne przestępstwa kary zapewne byłyby wyższe). Po ostatnim wyroku, by odciąć się od przeszłości, zmienił nazwisko. Nie był jeszcze wtedy adwokatem – prawo do wykonywania tego zawodu Norweska Izba Adwokacka przyznała mu w roku 2016.
Mężczyznę w kontaktach z TV2 reprezentuje zatrudniona przez jego obecnego pracodawcę prawniczka, Ida Brabrand. Zasadniczo adwokat postrzega swoją historię w kategoriach przemiany.
– Państwo prawa jest wystarczająco silne, by przyjąć także tych, którzy mają doświadczenie bycia po obu stronach prawa – napisała Brabrand.
Pożegnanie z olimpiadą
Z mniejszą wyrozumiałością wyrażają się o nim jego dawne ofiary cytowane przez TV2. Jedną z nich jest Stein Georg Ottesen. Uważa, że fizyczny atak na niego zrujnował mu karierę sportową.
Ottesen w wyniku dramatycznego wypadku na łodzi musiał mieć amputowaną prawą nogę. Jako siedemnastolatek na nowo nauczył się chodzić. Uprawiał też sport. Przed Igrzyskami Paraolimpijskimi w Lillehammer mógł mieć szansę na medal w slalomie. Sądzi, że odebrał mu ją jeden ze znajomych, dzisiejszy adwokat.
Zaczęło się od sprzeczki w lokalnym pubie, która przerodziła się w bójkę, podczas której obaj mężczyźni zadawali ciosy – do czasu, aż przyszły prawnik doprowadził do złamania nogi Ottesena. Skończyło się to dwiema operacjami i zmierzchem olimpijskich marzeń.
– Początków pobytu w szpitalu nie pamiętam zbyt dobrze, bo byłem wtedy pod wpływem morfiny. Ale pamiętam, że stypendium [sportowe – MEP] zostało wstrzymane. Zostałem z niczym, z dwiema niesprawnymi nogami, i musiałem uczyć się chodzić po raz trzeci – opowiadał Ottesen w TV2.
Inna z osób poszkodowanych tak oceniła zachowanie mężczyzny:
– Nie wystarczyło mu, że powalił mnie na ziemię. Chciał mnie zniszczyć – mówiła jego była dziewczyna.
Ottesen odniósł się również do dalszych losów adwokata.
– Zawsze wiedziałem, że jest błyskotliwy i ma dar przekonywania. Myślałem, że będzie po prostu jakimś doradcą prawnym. Ale czy taki człowiek powinien występować w telewizji i reprezentować norweski wymiar sprawiedliwości? To nie jest dobre. Przerażające, że ma tak wielką władzę – powiedział.
Przed Izbą Adwokacką
Początkowo Norweska Izba Adwokacka (Advokattilsynet) odmówiła mu przyznania prawa do wykonywania zawodu, ale mężczyzna odwołał się od tej decyzji i w końcu, kilka miesięcy od złożenia wniosku, latem 2016 roku udało mu się przekonać to gremium do swoich racji.
By być adwokatem w Norwegii, należy przestrzegać prawa i być uczciwym, ale mimo wszystko nie oznacza to, że trzeba mieć zupełnie czystą kartotekę. Jednym z przejawów tej sytuacji jest fakt, iż rozpoczęcie stażu adwokackiego pod nadzorem innego adwokata wymaga przedstawienia zwykłego, a nie pełnego zaświadczenia o niekaralności, takiego, w którym po pewnym czasie dawne przewinienia ulegają zatarciu.
W tym konkretnym przypadku Norweska Izba Adwokacka dowiedziała się o kryminalnej przeszłości adwokata, ale nie od niego.
Prawniczka mężczyzny sądzi, że jego historia nie powinna mieć wpływu na teraźniejszość.
– Byłby to niepokojący sygnał, gdyby społeczeństwo z jednej strony chciało resocjalizacji, a z drugiej wierzyło, że osoby, które popełniły błędy, nigdy nie powinny móc się podnieść i wykorzystać swoich negatywnych doświadczeń, aby pomagać innym poprzez wybór kariery prawniczej – uważa Brabrand.
