59-letni Szwed, podejrzany o zabójstwo Anne-Elisabeth Hagen lub współudział w nim, w dniu jej zaginięcia przebywał jeszcze rano w Szwecji – twierdzi jego obrońca. Mężczyzna miał przyjechać do Norwegii dopiero po południu.
– Był w Szwecji, ale znajdował się w drodze do Norwegii. Z tego, co rozumiem, w momencie, gdy doszło do zdarzenia w Lørenskog, nadal przebywał w Szwecji – powiedział stacji TV 2 adwokat mężczyzny, Ulrik Smedberg.
– Do Norwegii dotarł jednak po południu – dodał.
Pod koniec września poinformowano, że 59-letni obywatel Szwecji usłyszał zarzuty w związku ze sprawą zaginięcia Anne-Elisabeth Hagen.
Mężczyzna nie przyznaje się do winy i twierdzi, że nie rozumie, dlaczego postawiono mu zarzuty. Dotychczas trzykrotnie składał wyjaśnienia przed norweską policją.
– Przedstawił, na ile było to możliwe, dokumenty potwierdzające, gdzie przebywał i z którego komputera Mac korzystał. Starał się jak najdokładniej wykazać, co robił. Jest to jednak trudne, ponieważ nie wie, co dokładnie zarzuca mu policja – wyjaśnia obrońca.
W trakcie śledztwa policja prowadziła również tajny podsłuch mężczyzny.
– Czuje się tym dotknięty i oburzony, ponieważ uważa się za całkowicie niewinnego. Z drugiej strony można powiedzieć, że dobrze, iż policja zastosowała podsłuch, ponieważ dzięki temu mogła się przekonać, że nie miał nic wspólnego z tą sprawą – powiedział Smedberg.
Oprócz obywatela Szwecji zarzuty zabójstwa lub współudziału w zabójstwie w sprawie z Lørenskog usłyszał również 59-letni Norweg.
Anne-Elisabeth Hagen zaginęła 31 października 2018 roku w swoim domu w Lørenskog. Do dziś nie odnaleziono jej ciała. Policja uważa, że kobieta została zamordowana, zanim jej ciało wywieziono z domu.
(©NTB)
