Każdy, kto był w Bergen, zna ten widok: kolorowe drewniane domy na Bryggen, statki przy nabrzeżu i Vågen – zatokę wcinającą się w samo centrum miasta. Niewielu turystów zastanawia się jednak, co znajduje się kilka metrów pod powierzchnią wody. A tam leży zapis niemal całej historii Bergen. Ceramika, kości zwierząt, fragmenty drewna, przedmioty codziennego użytku i odpady pozostawiane przez kolejne pokolenia mieszkańców. Teraz archeolodzy zaczynają zaglądać w to niezwykłe podwodne „archiwum”.
Badania rozpoczęły się przy Munkebryggen. To pierwsza część dużego projektu archeologicznego poprzedzającego oczyszczenie dna portu w ramach programu Renere Havn Bergen.
I choć głównym powodem całego przedsięwzięcia jest zanieczyszczenie środowiska, dla archeologów oznacza ono wyjątkową okazję. Nigdy wcześniej dno Vågen nie było badane na taką skalę.
Miasto ma swoje archiwum. W Bergen znajduje się ono także pod wodą
Przez setki lat Vågen był jednym z najważniejszych miejsc w Bergen. Tutaj przypływały statki, przeładowywano towary, pracowali rzemieślnicy, handlowano i wyrzucano to, co przestało być potrzebne. Do wody trafiały zatem potłuczone naczynia, resztki jedzenia, kości zwierząt, kawałki drewna, odpady z warsztatów i przedmioty, które przypadkiem wypadały ludziom podczas pracy na nabrzeżu.
Rok po roku przykrywała je kolejna warstwa osadów.
Dziś archeolodzy patrzą na dno Vågen trochę jak na ogromny dokument, w którym zapisano życie miasta. Problem polega na tym, że zamiast kartek są warstwy mułu.
NIKU – Norweski Instytut Badań nad Dziedzictwem Kulturowym – szacuje, że w osadach mogą znajdować się setki tysięcy fragmentów ceramiki. Podczas planowanych badań naukowcy spodziewają się zebrać około 4000 przedmiotów z okresu średniowiecza oraz ponad 11 tysięcy kości zwierzęcych.
Nie chodzi jednak o znalezienie jednego spektakularnego skarbu. Znacznie cenniejsze może być tysiąc zwyczajnych rzeczy.
Kości mogą powiedzieć, co jedli mieszkańcy. Ceramika – skąd sprowadzano towary. Fragmenty przedmiotów i odpady z warsztatów pokażą, czym zajmowali się ludzie żyjący nad portem.
Śmieci sprzed kilkuset lat stają się dziś źródłem wiedzy.
Jak stare jest naprawdę Bergen?
To jedno z pytań, które sprawia, że obecne badania są tak interesujące.
– Vågen jest najważniejszym zabytkiem, jaki mamy pod wodą w Norwegii. Leży w samym historycznym sercu Bergen. Ale jak stare właściwie jest Bergen? Mamy ślady obecności ludzi sprzed ponad tysiąca lat, a teraz mamy szansę zbliżyć się do odpowiedzi – mówi cytowana przez Bergen kommune Hanna Geiran, norweska riksantikvar, czyli odpowiednik generalnego konserwatora zabytków.
Archeolodzy mówią o śladach około tysiąca lat życia miasta, handlu, działalności portowej, a także gwałtownych wydarzeń, które pozostawiły swój zapis w osadach Vågen.
Pierwszy wykop ma zaledwie kilka metrów szerokości. Pod wodą to jednak ogromne przedsięwzięcie. Osad trzeba usuwać warstwa po warstwie, a wydobywany materiał trafia na powierzchnię, gdzie może zostać przesiany i dokładnie sprawdzony.
W niektórych miejscach warstwy kulturowe mają kilka metrów grubości.
To trochę tak, jakby pod współczesnym Bergen znajdowało się drugie miasto – tyle że rozłożone na warstwy.

Bergen miało problem ze śmieciami już w średniowieczu
Jest w tej historii także coś bardzo współczesnego. Mieszkańcy Bergen wyrzucali do Vågen tak dużo odpadów, że już w średniowieczu zaczęło to stanowić problem. Port stopniowo się wypłycał. Władze próbowały więc regulować sposób korzystania z nabrzeża i ograniczać wyrzucanie odpadów do wody.
Z dzisiejszej perspektywy brzmi to niemal znajomo: rozwijające się miasto, intensywny handel i problem z tym, co zrobić ze śmieciami – tyle że działo się to kilkaset lat temu.
Dla ówczesnych mieszkańców potłuczone naczynie czy kość po posiłku były odpadem. Dla archeologa w 2026 roku mogą być informacją o tym, jak wyglądało życie jednej z najważniejszych metropolii średniowiecznej Skandynawii.
Najpierw archeolodzy, potem wielkie sprzątanie
Cała operacja nie zaczęła się jednak z powodu historii – Vågen ma zwyczajny problem ze współczesnym dziedzictwem miasta: zanieczyszczonym dnem.
Renere Havn Bergen jest częścią działań mających ograniczyć rozprzestrzenianie się substancji szkodliwych z osadów portowych. Według urzędu gminy Bergen w osadach znajdują się między innymi ołów, rtęć, PCB i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne PAH. Miasto szacuje, że dzięki oczyszczeniu Vågen z obiegu środowiskowego będzie można wyłączyć około 19,8 tony ołowiu, 320 kilogramów rtęci, 2,77 tony PAH-16 i 11 kilogramów PCB.
Nie można jednak po prostu wprowadzić ciężkiego sprzętu i usunąć osadów. Dno Vågen jest częścią chronionego obszaru średniowiecznego Bergen. Wcześniejsze badania, prowadzone między innymi w latach 2009–2010, potwierdziły, że pod wodą zachowały się niezwykle bogate warstwy kulturowe. Przed rozpoczęciem prac środowiskowych trzeba więc zbadać i udokumentować to, co może zostać naruszone.
W pewnym sensie spotykają się tu dwa interesy: ochrona środowiska i ochrona historii.
Polskie skojarzenie? Puck i Gdańsk
Dla polskiego czytelnika historia Vågen może przywoływać skojarzenia z Gdańskiem i Zatoką Gdańską. Tutaj także tam dno przechowuje historię ludzi, którzy przez stulecia żyli z morza i handlu. Archeolodzy Narodowego Muzeum Morskiego badają wraki znajdujące się w rejonie dawnego wejścia do portu gdańskiego. W jednym tylko obszarze w pobliżu Westerplatte odkryto tak wiele pozostałości dawnych żaglowców z okresu od XIV do XVIII wieku, że miejsce otrzymało nieformalną nazwę „Zatoki Wraków”.
Jeszcze bliższą analogią jest jednak średniowieczny port w Pucku.Tu pod wodą zachowały się pozostałości dawnych nabrzeży, pomostów oraz jednostek pływających. Port funkcjonował z przerwami od IX do XIV wieku. To jedno z najważniejszych stanowisk archeologii podwodnej w Polsce i pierwsze morskie stanowisko archeologiczne wpisane do rejestru zabytków.
Badania trwają do dziś. W 2025 roku polscy archeolodzy ponownie zeszli pod wodę i znaleźli między innymi elementy dawnych konstrukcji portowych, fragment wiosła oraz wczesnośredniowieczną ceramikę.
Bergen i Puck dzieli ponad tysiąc kilometrów, ale łączy coś bardzo prostego: przez stulecia ludzie przychodzili nad wodę, pracowali, handlowali, jedli, naprawiali łodzie, gubili przedmioty i wyrzucali rzeczy, których już nie potrzebowali.
Dzisiaj archeolodzy próbują z tych pozostałości odtworzyć ich świat.
Co jeszcze leży pod Bryggen?
Na razie nikt tego nie wie.
Bryggen oglądamy zwykle od strony lądu. Drewniane fasady dawnej dzielnicy kupieckiej stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów Norwegii. Tymczasem druga część historii tego miejsca może znajdować się kilka metrów dalej – pod powierzchnią wody.
Nie będzie miała kolorowych fasad, a będzie składała się z potłuczonej ceramiki, kości, kawałków drewna, metalu i rzeczy, które ktoś zgubił albo wyrzucił setki lat temu.
Dla człowieka, który wrzucił je do Vågen, nie miały już wartości, nam mogą opowiedzieć historię Bergen.
