Uderzenia, kopnięcia, plucie, groźby. Z takimi sytuacjami mierzą się pracownicy norweskich szkół. Najnowsze kontrole Arbeidstilsynet pokazują jednak, że wiele placówek wciąż nie jest wystarczająco przygotowanych, by chronić przed nimi swoich pracowników. Braki stwierdzono w niemal dziewięciu na dziesięć skontrolowanych szkół.
Norweska Inspekcja Pracy (Arbeidstilsynet), przyjrzała się warunkom pracy w szkołach podstawowych, średnich oraz SFO, czyli świetlicach szkolnych. W latach 2023–2025 przeprowadzono ponad tysiąc kontroli.
Wyniki, opublikowane 17 września, pokazują, że problem jest poważny. W niemal dziewięciu na dziesięć skontrolowanych szkół inspektorzy znaleźli braki w identyfikowaniu zagrożeń, ocenie ryzyka lub działaniach, które mają chronić pracowników przed przemocą i groźbami.
Nie oznacza to, że w dziewięciu na dziesięć norweskich szkół dochodzi do przemocy. Oznacza natomiast, że wśród placówek objętych kontrolą zdecydowana większość nie miała wystarczająco dobrych systemów zapobiegania takim sytuacjom.
Ponad dwa tysiące nakazów
73 procent kontroli zakończyło się reakcją Arbeidstilsynet. Inspektorzy wydali łącznie 2139 nakazów dotyczących poprawy warunków pracy. W 156 przypadkach niewykonanie nakazu powiązano następnie z możliwością nałożenia kary przymuszającej do jego realizacji.
Około ośmiu na dziesięć skontrolowanych szkół miało również braki w ocenie ryzyka i zapobieganiu czynnikom, które mogą prowadzić do problemów psychicznych oraz dolegliwości mięśniowo-szkieletowych wśród pracowników.
Kontrole wykazały też braki w szkoleniu pracowników i przygotowaniu ich do sytuacji, w których dochodzi do agresji.
Przemoc nie powinna być „częścią pracy”
– Pracownicy szkół powinni móc bezpiecznie przychodzić do pracy – podkreśla dyrektor Arbeidstilsynet Ingvill Kvernmo.
To zdanie może wydawać się oczywiste. Dane pokazują jednak, że dla części osób pracujących w norweskich szkołach kontakt z agresją nie jest czymś wyjątkowym.
Według danych STAMI, norweskiego Państwowego Instytutu Środowiska Pracy, 15 procent pracowników sektora edukacji deklaruje, że w pracy spotyka się z obelgami lub groźbami, a 22 procent doświadcza natomiast nieprzyjemnych konfliktów z uczniami, rodzicami lub innymi osobami spoza grona pracowników.

Jeszcze mocniej problem widać w badaniu przeprowadzonym przez Respons Analyse dla Utdanningsforbundet – związku zawodowego pracowników oświaty wśród nauczycieli szkół podstawowych.
W 2024 roku 72 procent badanych nauczycieli deklarowało, że przynajmniej raz w ciągu poprzednich 12 miesięcy doświadczyło gróźb lub nękania. W 2018 roku mówiło o tym 33 procent.
47 procent respondentów wskazało natomiast, że doświadczyło przemocy fizycznej lub obrażeń – na przykład uderzenia, kopnięcia, popychania czy ciągnięcia za włosy. Sześć lat wcześniej było to 25 procent.
W zdecydowanej większości przypadków zgłaszanych przez nauczycieli źródłem gróźb lub nękania byli uczniowie.
Szkoła podstawowa i średnia to nie to samo
Obraz nie jest jednak taki sam na każdym poziomie edukacji. Badanie Fafo przeprowadzone wśród nauczycieli szkół średnich pokazało znacznie mniejszą skalę bezpośredniej przemocy. 95 procent respondentów nie doświadczyło w ciągu poprzednich 12 miesięcy przemocy fizycznej lub obrażeń, a 89 procent nie spotkało się z groźbami.
Jednocześnie prawie co piąty badany przyznał, że w pewnym lub dużym stopniu obawia się przemocy w miejscu pracy.
Z badania wynika również, że tylko 12 procent respondentów pracowało w szkołach, w których regularnie analizowano ryzyko przemocy i gróźb. Kolejne 35 procent wskazało, że takie analizy są prowadzone, ale nie systematycznie.
Nie chodzi tylko o nauczycieli
Kiedy mówimy o przemocy w szkole, łatwo skupić się wyłącznie na nauczycielach. Tymczasem problem dotyczy również asystentów, pracowników SFO, osób wspierających uczniów w codziennym funkcjonowaniu i relacjach społecznych (miljøarbeidere), i innych osób mających bezpośredni kontakt z uczniami.
Sama przemoc także nie zawsze wygląda tak, jak ją sobie wyobrażamy.
Arbeidstilsynet zalicza do niej m.in. uderzenia, kopnięcia, popychanie, gryzienie, plucie czy rzucanie przedmiotami. Groźby mogą być wypowiadane bezpośrednio, ale mogą też pojawiać się w wiadomościach, rozmowach telefonicznych czy mediach społecznościowych.
Dla pracownika skutki nie muszą kończyć się wraz z wyjściem ze szkoły. Arbeidstilsynet wskazuje na ryzyko obrażeń fizycznych, problemów psychicznych, zaburzeń snu i długotrwałej nieobecności w pracy, dlatego odpowiedzialność nie może spoczywać wyłącznie na nauczycielu, który znalazł się w trudnej sytuacji.
To szkoła jako miejsce pracy powinna wcześniej sprawdzić, gdzie i kiedy może dochodzić do niebezpiecznych zdarzeń, przygotować pracowników do reagowania, zapewnić możliwość szybkiego wezwania pomocy oraz zadbać o osobę, która doświadczyła przemocy.
Bezpieczeństwo pracownika to także bezpieczeństwo uczniów
Pracownik, który zostaje sam z agresywnym uczniem, nie wie, jak zareagować albo nie ma możliwości szybkiego wezwania pomocy, ma również ograniczone możliwości zadbania o bezpieczeństwo pozostałych dzieci.
Wyniki kontroli Arbeidstilsynet nie są wyłącznie sprawą nauczycieli i ich warunków zatrudnienia, ale dotyczą przede wszytskim funkcjonowania całej szkoły. Omawiane dane nie mówią, że w niemal dziewięciu na dziesięć norweskich szkół dochodzi do przemocy, ale pokazują, że w niemal dziewięciu na dziesięć skontrolowanych placówek system, który ma ograniczać ryzyko przemocy i chronić pracowników, nie działał wystarczająco dobrze.
