Økokrim domaga się od Equinor setek milionów koron po śledztwie dotyczącym poważnych naruszeń norweskiej ustawy o ochronie przed zanieczyszczeniami. Przed Sądem Rejonowym Hordaland rozpoczął się proces.
Økokrim nałożył na Equinor Refining Norway karę w wysokości 220 mln koron za zanieczyszczenia związane z działalnością rafinerii Mongstad pod Bergen. Dodatkowo śledczy domagają się przepadku 500 mln koron, które – według Økokrim – spółka miała zaoszczędzić wskutek niewystarczającego utrzymania instalacji.
Łącznie chodzi więc o 720 mln koron.
W grudniu ubiegłego roku Økokrim poinformował, że od 2021 roku prowadzi dochodzenie w sprawie poważnych naruszeń przepisów dotyczących zanieczyszczenia środowiska.
Zarzuty dotyczą zdarzeń w Mongstad w latach 2016–2021. Zdaniem Økokrim były one konsekwencją wieloletnich zaniedbań w zakresie konserwacji i utrzymania instalacji.
Kara ma być drugą najwyższą w historii nałożoną na norweską firmę.
– Ta sprawa pokazuje, że przestępczość środowiskowa jest również przestępczością gospodarczą, ponieważ oszczędności finansowe doprowadziły do konsekwencji dla środowiska – mówiła prokurator Maria Bache Dahl, gdy przedstawiono zarzuty.
Proces ma potrwać 31 dni.
Equinor to norweski koncern energetyczny, którego największym udziałowcem jest państwo norweskie. Firma zajmuje się przede wszystkim wydobyciem ropy naftowej i gazu, ale inwestuje również w energetykę odnawialną, m.in. morskie farmy wiatrowe. Do 2018 roku spółka działała pod nazwą Statoil (red.).
Equinor przyznaje się do winy w sprawie toksycznego wycieku
Zarzuty wobec Equinor obejmują pięć przypadków wycieków, do których doszło w latach 2016–2021, a także zarzuty dotyczące niewystarczającego utrzymania instalacji – informuje Bergensavisen.
Equinor przyznał się do winy w jednym z punktów.
Spółka przyznaje, że naruszyła prawo w związku z wyciekiem około 78 tysięcy litrów nafty podczas załadunku na statek w Mongstad. Część substancji przedostała się do morza.
Nafta jest frakcją ropy naftowej otrzymywaną w procesie jej destylacji.
– Zawiodło zabezpieczenie, które miało zapobiec wyciekowi. W tym zakresie przyznajemy się do odpowiedzialności karnej – powiedział adwokat Christian Hjort.
W odniesieniu do pozostałych zarzutów spółka nie przyznaje się do winy.
Zmieniono jeden z najpoważniejszych zarzutów
W pierwotnej wersji zarzutów Økokrim twierdził, że w wyniku zdarzenia z lipca 2021 roku doszło do uwolnienia 40 ton toksycznego gazu. Chmura miała zawierać między innymi niezwykle niebezpieczny siarkowodór.
– Emisja stwarzała zagrożenie śmiercią dla kilku pracowników zakładu. Zdaniem Økokrim tylko przypadek sprawił, że nikt nie został poszkodowany – mówiła w grudniu prokurator Dahl.
Ten punkt został jednak później zmieniony.
Økokrim wskazuje obecnie, że w wyniku zbyt wysokiego ciśnienia w zbiorniku powstało ryzyko uwolnienia gazu do atmosfery.
Dahl wyjaśnia, że zmiana nastąpiła po tym, jak Equinor zakwestionował wcześniejsze ustalenia dotyczące wielkości emisji. Pierwotny zarzut opierał się na wewnętrznym raporcie z dochodzenia przeprowadzonego przez sam koncern. Obecnie Equinor uważa jednak, że skala wycieku nie została udokumentowana w stopniu pozwalającym wykorzystać te dane w postępowaniu karnym.
– Zgodziliśmy się, że raport z dochodzenia nie dowodzi ponad wszelką uzasadnioną wątpliwość, iż doszło do emisji 40 ton gazu o śmiertelnym stężeniu siarkowodoru. Chodzi tutaj o rygorystyczne wymagania dowodowe obowiązujące w sprawach karnych – powiedziała Dahl w rozmowie z „Bergensavisen”.
Zarówno Økokrim, jak i Equinor są jednak zgodne, że w 2021 roku rzeczywiście doszło do emisji.
Økokrim nie zmniejsza kary
Pomimo zmiany jednego z zarzutów Økokrim nie zmienił wysokości kary.
– Spółka otrzymała karę, ponieważ przez kilka dekad nie wywiązywała się z obowiązku właściwego utrzymania zakładu – mówiła Dahl.
Equinor nie zgadza się z wnioskami Økokrim, dlatego sprawa trafiła do sądu.
– Poważnie traktujemy opisane zdarzenia. To spółka wykryła emisje i zgłosiła je władzom. Equinor przeprowadził dokładne i transparentne dochodzenia oraz wdrożył szereg działań mających usunąć nieprawidłowości objęte sprawą – mówiła w grudniu Helen Rygh Torstensen, wiceprezes wykonawcza Equinor odpowiedzialna za kwestie prawne i compliance.
Według niej Økokrim nie sprecyzował również, na czym dokładnie miało polegać karalne zaniedbanie ze strony przedsiębiorstwa.
– Dlatego spółka nie akceptuje nałożonej kary i przedstawi całość sprawy przed sądem – powiedziała Torstensen.
(NTB)
