Policja przeszukała mieszkanie i dwie hytty byłego przewodniczącego Norweskiego Komitetu Noblowskiego objętego śledztwem w związku z aktami Epsteina. Ciążą na nim zarzuty korupcyjne. Dzień później Komitet zapowiedział zmiany regulaminu w zakresie etyki. Nie ujawni jednak wszystkiego…
W momencie, gdy Økokrim prowadzi śledztwo przeciwko Thorbjørnowi Jaglandowi, przewodniczącemu Norweskiego Komitetu Noblowskiego z lat 2009-2015, gremium 13 lutego 2026 roku zapowiedziało zmiany w obowiązujących członków zasadach etycznych dotyczących między innymi podróży, jawności dochodów i przyjmowania prezentów. Komitet ma bliżej przyglądać się interesom ekonomicznym swoich członków, by zapobiec ewentualnym nieprawidłowościom w tej sferze.
Wprowadzane zmiany będą dotyczyć tylko przyszłości. Zdecydowano o niesięganiu w tej sprawie wstecz w sposób w pełni jawny dla opinii publicznej. By to uzasadnić, powołano się między innymi na przepisy dotyczące 50-letniej tajemnicy pracy Komitetu. Faktycznie istnieje taka zasada. Proces przyznawania Nagród Nobla owiany jest tajemnicą – dokumenty pozostają tajne przez pół wieku. Przez pięć dekad nie ujawnia się zarówno nazwisk kandydatów, jak i nominujących oraz opinii eksperckich oceniających kandydatury.
Powoływanie się na tę praktykę w kontekście podarunków dla noblowskiego jury spotkało się z krytyką ze strony przedstawicieli kilku partii politycznych.
– To najgorsza wymówka na świecie. W testamencie Nobla nie ma ani słowa o prezentach ani ich wykazach – wyraził swoje niezadowolenie cytowany przez NRK Bjørnar Moxnes z Rødt.
– Po ujawnieniu akt Epsteina doszło do fundamentalnego zachwiania zaufania do naszych polityków i instytucji. Pełna przejrzystość to jedyne wyjście. Musimy mieć pewność, że byli członkowie komitetu nie otrzymywali w przeszłości prezentów mających wpływ na przyznawanie Pokojowej Nagrody Nobla – wtórowała mu liderka SV, Kirsti Bergstø.
Norweski Komitet Noblowski w oficjalnym oświadczeniu deklaruje pełną gotowość do współpracy z Økokrim. Ponadto sytuację próbuje uspokajać cytowany przez NRK dyrektor Norweskiego Instytutu Noblowskiego, Kristian Berg Harpviken.
– Jeżeli natrafimy na coś poważnego, opinia publiczna się o tym dowie – mówił, opowiadając o trwającym przeglądzie archiwów.
Zdaniem Harpvikena członkowie Komitetu nie otrzymują prezentów zbyt często i raczej nie są to przedmioty o dużej wartości.
– W moim przypadku to podarunki do 500 koron. Było kilka książek wartych więcej, ale przekazałem je bezpośrednio do naszej biblioteki – wyjawił w wywiadzie udzielonym E24.
Przyznał jednak, że zdarzają się niestosowne zaproszenia, jeśli chodzi o podróże. Sam odrzucił dwie takie propozycje.
– Jest dla nas całkowicie oczywiste, że żaden z naszych członków nie powinien przyjmować prywatnych zaproszeń w podróż od osób, które mogą być zainteresowane wywieraniem na nas wpływu – oświadczył.
Czy było to oczywiste dla Thorbjørna Jaglanda, wykaże śledztwo.
