Norwegia będzie kontynuować wiercenia w poszukiwaniu ropy naftowej na Morzu Barentsa, nawet jeśli Unia Europejska zdecyduje się na tymczasowe wstrzymanie wydobycia ropy na obszarach arktycznych – zapowiada minister energii Terje Aasland (Ap). Przeciwko tym planom protestują SV, MDG i Venstre.
Norwegia nie uważa się już za „zieloną baterię” Europy – powiedział Aasland w rozmowie z agencją Reuters przed rozpoczęciem wielkich targów naftowych ONS w Stavanger.
– W obecnej sytuacji geopolitycznej i bezpieczeństwa, a także biorąc pod uwagę dostępność zasobów, uważam, że dalsza działalność na Morzu Barentsa leży zarówno w interesie Norwegii, jak i Europy – powiedział Aasland.
Określenie „zielona bateria” odnosiło się do koncepcji, zgodnie z którą norweska hydroenergetyka miałaby za pośrednictwem kabli energetycznych stabilizować zmienną produkcję energii elektrycznej w UE. Zdaniem Aaslanda pomysł ten jest jednak przestarzały i się nie sprawdził.
Zaktualizowana strategia
Jesienią UE ma przyjąć zaktualizowaną strategię dotyczącą Arktyki. W obecnej strategii Unia opowiada się za moratorium, czyli tymczasowym wstrzymaniem wszelkiej działalności związanej z wydobyciem ropy i gazu w Arktyce, definiowanej jako obszar położony na północ od koła podbiegunowego.
Na razie nie wiadomo, czy moratorium na wydobycie ropy znajdzie się również w nowej strategii.
Pełnoskalowa wojna Rosji przeciwko Ukrainie sprawiła, że Norwegia stała się kluczowym dostawcą gazu do Europy. Norweski gaz odpowiada obecnie za około 30 proc. dostaw gazu do UE i Wielkiej Brytanii. W ubiegłym roku norweska produkcja gazu osiągnęła rekordowy poziom.
„Będziemy rozwijać”
Według Aaslanda celem Norwegii jest utrzymanie produkcji i eksportu ropy oraz gazu na obecnym poziomie.
– Będziemy rozwijać te obszary (na Morzu Barentsa – przyp. red.), a jeśli UE chce wprowadzić moratorium na zakup tego gazu czy ropy, będzie to jej decyzja – powiedział Aasland.
W poniedziałek poinformowano również, że Equinor i mający siedzibę w Düsseldorfie koncern energetyczny Uniper zawarły 15-letnią umowę na coroczne dostawy około 2,8 mld metrów sześciennych gazu ziemnego do Niemiec.
„Nie mają żadnych skrupułów”
Wypowiedzi ministra energii wywołały ostrą reakcję partii SV, MDG i Venstre.
– Nie ma granic dla rządowego entuzjazmu wobec ropy. Nie mają żadnych skrupułów, nawet jeśli oznacza to prowadzenie odwiertów na wrażliwych obszarach arktycznej przyrody. Tegoroczne pożary lasów, fale upałów i tysiące zgonów powinny doprowadzić do radykalnej zmiany norweskiej polityki naftowej – powiedział agencji NTB Lars Haltbrekken, rzecznik SV ds. polityki środowiskowej.
– W ostatnich latach rząd prowadził intensywną kampanię lobbingową przeciwko unijnym regulacjom środowiskowym. Dotyczyło to zarówno dyrektywy wodnej, która powstrzymuje zrzucanie odpadów górniczych do czystych norweskich fiordów, jak i tymczasowego zakazu odwiertów naftowych na wrażliwych obszarach morskich daleko na północy – dodał.
„Nie wierzcie Støre”
Frøya Skjold Sjursæther z MDG w rozmowie z brukselskim portalem EU Observer określiła działania norweskiego rządu mające na celu przekonanie UE do rezygnacji z moratorium na wydobycie ropy jako „szokujące”.
– Nie wierzcie premierowi (Jonasowi Gahrowi Støre – przyp. red.). Nie działa on w waszym najlepszym interesie – powiedziała.
Również Venstre krytykuje wypowiedzi Aaslanda.
– Kontynuowanie odwiertów na Morzu Barentsa, jeśli UE zdecyduje się na moratorium w Arktyce, jest całkowicie szalone. Arktyka to wrażliwy obszar przyrodniczy, który powinniśmy chronić, a nie prowadzić tam odwierty. Pokazuje to rząd, który bardziej wierzy w erę ropy niż w zdolność Europy do transformacji. Stać nas na więcej – powiedział poseł Venstre Grunde Almeland.
(©NTB)
