Erling Braut Haaland po raz kolejny udowodnił, że jest piłkarzem stworzonym do największych meczów. Napastnik reprezentacji Norwegii zdobył dwie bramki i poprowadził swoją drużynę do sensacyjnego zwycięstwa 2:1 nad Brazylią w 1/8 finału mistrzostw świata. Dzięki temu Skandynawowie po raz pierwszy w historii awansowali do ćwierćfinału mundialu, a Haaland został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców turnieju.
Brazylia – Norwegia 1:2
Bramki:
- 0:1 Erling Braut Haaland (80′)
- 0:2 Erling Braut Haaland (90′)
- 1:2 Neymar (90+10′)
To spotkanie już teraz określane jest mianem nowego „cudu”, nawiązując do słynnego triumfu Norwegii nad Brazylią podczas mundialu we Francji w 1998 roku. Tym razem norweska reprezentacja napisała historię na stadionie w New Jersey.
Nyland zatrzymał Brazylię
Choć bohaterem wieczoru został Haaland, fundament pod historyczny sukces położył bramkarz Ørjan Håskjold Nyland. Już w 12. minucie obronił rzut karny wykonywany przez Bruno Guimarãesa, utrzymując bezbramkowy remis i dodając pewności całej drużynie.
Brazylia przez większą część meczu stwarzała więcej klarownych sytuacji, jednak norweski bramkarz był niemal bezbłędny. W kolejnych minutach zatrzymywał Endricka, Rayana i ponownie Guimarãesa, wielokrotnie ratując swój zespół przed stratą gola.
Był to jeden z najlepszych bramkarskich występów podczas tegorocznego mundialu.
Haaland przesądził o wyniku
Norwegowie cierpliwie bronili się przed naporem Brazylijczyków. Przełom nastąpił w 80. minucie. Andreas Schjelderup idealnie dośrodkował w pole karne, a Haaland wyskoczył najwyżej i mocnym strzałem głową pokonał Alissona.
Było to szóste trafienie norweskiego napastnika na tegorocznych mistrzostwach świata.
Dziesięć minut później Haaland przypieczętował zwycięstwo efektownym uderzeniem lewą nogą z około 18 metrów. Piłka wpadła do siatki, a Norwegowie mogli rozpocząć świętowanie historycznego awansu.
Brazylia odpowiedziała dopiero w doliczonym czasie gry, gdy honorowego gola zdobył Neymar, jednak było już za późno, by odwrócić losy spotkania.
Siedem trafień
Haaland imponuje skutecznością podczas swojego debiutanckiego mundialu. Po pięciu rozegranych meczach ma na koncie już siedem bramek, dzięki czemu zrównał się na czele klasyfikacji strzelców z Kylianem Mbappé i Lionelem Messim, którzy również zdobyli po siedem goli.
Po raz pierwszy w dziejach mistrzostw świata aż trzech zawodników może pochwalić się dorobkiem co najmniej siedmiu trafień podczas jednego turnieju. Co więcej, mundial 2026 nie wszedł jeszcze nawet w fazę ćwierćfinałów. Szansę na poprawienie swojego bilansu wciąż ma Messi, ponieważ Argentyna dopiero we wtorek zmierzy się z Egiptem w walce o awans do najlepszej ósemki turnieju.
Emocje po końcowym gwizdku
Po ostatnim gwizdku Erling Braut Haaland nie krył wzruszenia. Napastnik spacerował po murawie ze łzami szczęścia w oczach, świętując największy sukces w historii norweskiej piłki. Później wybijał takt pod wspólne „wiosłowanie” drużyny i kibiców.
Równie emocjonalne chwile przeżywał selekcjoner Ståle Solbakken, który po zakończeniu meczu podszedł do trybun, gdzie jego żona i córka nie powstrzymywały łez wzruszenia.
Norwegia pisała historię od pierwszych minut
Już na początku spotkania wydawało się, że Norwegowie obejmą prowadzenie. Patrick Berg umieścił piłkę w siatce po składnej akcji z udziałem Martina Ødegaarda i Alexandra Sørlotha, jednak po analizie VAR gol został anulowany z powodu spalonego.
Kilka minut później sytuacja diametralnie się zmieniła. Po faulu Kristoffera Ajera sędzia podyktował rzut karny dla Brazylii, lecz Nyland fenomenalnie zatrzymał strzał Guimarãesa, podtrzymując nadzieje swojej drużyny.
Przed przerwą znakomitą okazję miał jeszcze Martin Ødegaard, ale jego uderzenie pewnie obronił Alisson.
Historyczny sukces Norwegii
Przez fragmenty meczu to Brazylia wydawała się bliżej zwycięstwa, jednak Norwegowie wykazali się ogromną cierpliwością, skutecznością i znakomitą organizacją gry. Fenomenalny występ Nylanda oraz bezlitosna skuteczność Haalanda sprawiły, że jedna z największych sensacji tegorocznych mistrzostw świata stała się faktem.
Skandynawowie udowodnili, że są jedną z największych rewelacji turnieju i coraz odważniej mogą myśleć o walce o medale.
Artykuł przygotowany przy wsparciu AI

