Wolność, równość i solidarność. Rozmowa z Mette Gundersen

Partia Pracy (Arbeiderpartiet) jest największą partią w Norwegii. Jest to partia socjaldemokratyczna, o zróżnicowanej strukturze wewnętrznej, łączącej skrzydło lewicowe, ze strukturami centrowymi i prawicowymi. Obecnie Partia Pracy, choć wygrała wybory parlamentarne w 2017 roku, znajduje się w opozycji do koalicyjnego rządu prawicowego. Jonas Gahr Støre, lider Partii Pracy, w programie wyborczym obiecuje zmianę w układzie sił społecznych. Według jego opinii przez ostatnich osiem lat, czyli przez okres rządów Høyre i pani premier Erny Solberg, liczyły się jedynie interesy osób zamożnych. Lider Partii Pracy obiecuje odejście od polityki proelitarnej i zapowiada skupienie się na interesach zwykłych ludzi.

Partia Pracy w swoim programie na lata 2021-2025 deklaruje skoncentrowanie sił wokół trzech głównych zagadnień: zapewnienia wszystkim stabilnego zatrudnienia; budowania silnego państwa opiekuńczego; prowadzenia sprawiedliwej polityki klimatycznej, polegającej zarówno na ograniczeniu emisji zanieczyszczeń, jak i zapewnieniu nowych miejsc pracy.

W 2019 roku wyborcy docenili program polityczny socjaldemokratów i dzięki przewadze 324 głosów Partia Pracy objęła władzę w Kristiansand. Tym razem nowym burmistrzem został lider socjaldemokratów Jan Oddvar Skisland, zastępując Haralda Furrego, przewodniczącego prawicowej partii Høyre. Partia Pracy, pomimo wygranej, zanotowała jednak wyraźny spadek poparcia, liczony na poziomie 9,5 procenta głosów. Jak zatem wyglądają w praktyce rządy socjaldemokratów?

W celu przyjrzenia się bliżej poczynaniom Partii Pracy, poprosiłam o rozmowę Mette Gundersen, która od wielu lat jest jedną z bardziej aktywnych działaczek partyjnych. Mette sprawowała w latach 2005-2007 funkcję wiceministra w Ministerstwie Kultury, była również wiceburmistrzem Kristiansand w latach 2007–2011. Obecnie jest przewodniczącą Rady Miasta.

Spotykamy się w Rådhushkvartalet. Restrykcje związane z pandemią nie pozwalają nam na uścisk dłoni. I choć twarz mojej rozmówczyni zakryta jest maską ochronną, Mette od pierwszej chwili wzbudza moją sympatię. W jej spojrzeniu dostrzegam ciekawość i ciepło. Na widok aparatu fotograficznego ściąga maskę z twarzy i z uśmiechem ustawia się do wspólnego zdjęcia. 

Na moje pytanie, czy ostatnie wybory w Kristiansand były dla Partii Pracy sukcesem czy raczej ostrzeżeniem, Mette odpowiada:

– Były zarówno sukcesem, jak i ostrzeżeniem. To już drugi raz z rzędu, kiedy wygrywamy wybory w Kristiansand* i jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni! Jednocześnie zanotowaliśmy znaczny spadek głosów w porównaniu z poprzednimi wyborami, które były dla nas wyjątkowo dobre. Trzeba jednak zaznaczyć, że Partia Pracy odnotowała gorszy okres na arenie krajowej i wpłynęło to znacząco na rezultat wyborów również w samym Kristiansand. Dodatkowo mogliśmy zaobserwować próby oczerniania Partii Pracy w postaci fake newsów, z których wynikało, jakoby nasza partia kłamała, była skorumpowana i pracowała jedynie dla dobra własnego, a nie dla dobra gminy. Te bezzasadne oskarżenia były bardzo irytujące i powodowały niepotrzebną stratę naszej energii!

Anna Zychowicz i Mette Gundersen, liderka Partii Pracy w Kristiansand

Mette Gundersen nie wskazuje jednoznacznie na ludzi stojących za atakami skierowanymi przeciwko socjaldemokratom. W kręgach politycznych źródło tych ataków jest jednak znane i szeroko komentowane. Chodzi bowiem o Demokratów, którzy swoją wysoką pozycję zawdzięczają polityce negacji i nieufności. Populistyczne tendencje, zarzuty niepodparte dowodami, nacjonalistyczne nastroje – to nie jedyny problem partii rządzącej. Wśród mieszkańców gminy słychać również głosy niezadowolenia związane z procesem wchłonięcia przez Kristiansand gmin sąsiednich i ustanowienia Nowego Kristiansand. Dodatkowo Partia Pracy niemal od początku przejęcia władzy w mieście musi mierzyć się z problemem pandemii i licznych obostrzeń.

– Powinniśmy oddzielić problemy od wyzwań – stanowczo stwierdza moja rozmówczyni. – Połączenie Kristiansand z Søgne i Songdalen było już postanowione od dawna, a sam proces połączenia jest bardzo zaawansowany i biegnie swoim własnym torem. Każdego dnia niemal dziewięć tysięcy urzędników pracuje nad budową i utrzymaniem tej złożonej organizacji, jaką jest Nowe Kristiansand. To właśnie te osoby z administracji dbają o zaspokajanie podstawowych potrzeb mieszkańców, związanych ze służbą zdrowia, nauczaniem, wywozem śmieci, odśnieżaniem i tak dalej. Musimy przyjąć, że te działania spotkają się z niezadowoleniem jakiejś grupy mieszkańców, ale jest to normalne następstwo zmian. Jednak do tego wszystkiego doszedł problem pandemii i właśnie teraz, kiedy rozmawiamy, Kristiansand jest szczególnie mocno dotknięte jej skutkami. Obserwujemy większy wzrost zachorowań, niż to miało miejsce zaledwie kilka tygodni temu. To czyni sytuację szczególnie ciężką, ponieważ musimy podejmować trudne decyzje, które mają ogromny wpływ na życie mieszkańców naszej gminy.

Dla socjaldemokratów decyzja o zamknięciu wielu zakładów pracy w celu ograniczenia skutków pandemii jest szczególnie dotkliwa. Partia Pracy, jak sama nazwa wskazuje, z założenia ma stwarzać nowe miejsca zatrudnienia, rozwijać rynek pracy i dbać o godne warunki rozwoju zawodowego. W obliczu groźby kolejnych zakażeń władze miasta musiały jednak podjąć decyzje, które w dalszej lub bliższej perspektywie będą skutkować upadłością firm, likwidacją miejsc pracy i zwolnieniami pracowników.

– Dodatkowo musieliśmy zamknąć szkoły, co skutkuje tysiącem uczniów przebywających w domach. Ma to ogromny wpływ na codzienne życie mieszkańców! – podkreśla Mette Gundersen. – To są naprawdę niełatwe decyzje, dlatego w ich podjęciu zawsze kierujemy się wskazaniami grupy ekspertów. Jest to dla nas niezwykle ważne i istotne, aby wysłuchać epidemiologów, wysłuchać specjalistów z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego (FHI), wysłuchać głównego konsultanta medycznego gminy (kommuneoverlege), który daje nam jasne wskazówki i wytyczne co do decyzji, jakie powinniśmy podejmować w związku z pandemią. Musimy wyraźnie powiedzieć, że walka ze skutkami pandemii to praca zajmująca dwadzieścia cztery godziny na dobę, dlatego my po prostu nie mamy możliwości walczyć z populistami, którzy rozsiewają oszczerstwa i fake newsy! Nie możemy tracić energii na ludzi, którzy chcą pogrzebać demokrację.

I choć Partia Pracy współpracuje głównie z partiami lewicowymi i centrowymi, z powodu pandemii nawiązuje również dialog z szeroko rozumianą prawicą. Mette Gundersen podkreśla, że w obliczu kryzysu wpływającego na każdego mieszkańca Norwegii, wspólne działania ponad podziałami są kwestią kluczową. Stwierdza również, że tak naprawdę wartości wyznawane przez Partię Pracy są wartościami uniwersalnymi, dlatego polityka partii raczej nie sprzyja polaryzacji. Hasłem przewodnim partii jest bowiem wolność, równość i solidarność, czyli budowanie wspólnoty opartej na polityce równych szans. 

– Partia Pracy ma szczególnie bliski związek z ruchem solidarnościowym w Polsce, dlatego wartości reprezentowane przez naszą partię powinny być bliskie Polakom. Dodatkowo działamy na rzecz stwarzania miejsc pracy dzięki licznym inwestycjom, jak budowa muzeum Kunstsilo, nowej Szkoły Kulturalnej oraz nowych obiektów sportowych. Wśród Polaków pracujących w naszym rejonie jest wiele osób związanych z branżą budowlaną, dlatego nowe inwestycje to dla nich szansa na znalezienie zatrudnienia. Poza tym walczymy o ogólnodostępne i darmowe szkolnictwo, a kto z nas nie chce wszystkiego, co najlepsze dla swoich dzieci? – retorycznie pyta moja rozmówczyni.

Mette Gundersen wyraża zrozumienie dla niełatwego losu emigranta. Podkreśla, że Norwegia musi udoskonalić przepisy dotyczące np. uznawania wykształcenia zdobytego w innym kraju, co poprawiłoby sytuację obcokrajowców na norweskim rynku pracy. Z uśmiechem zauważa, że już sam fakt, iż norwescy studenci najczęściej wiedzę medyczną zdobywają w Polsce, powinien wystarczyć Polakom do uzyskania uznania polskich dyplomów w Norwegii! Jednocześnie wyraźnie sygnalizuje, że podstawą znalezienia dobrej pracy jest znajomość języka norweskiego. Według niej w Kristiansand znajduje się wiele placówek, oferujących naukę języka dla emigrantów. Zdaje sobie jednak sprawę, że tylko w teorii sytuacja prezentuje się idealnie. W praktyce bywa różnie, ale najważniejsze, żeby dążyć do idealnego wzorca.

– W skandynawskiej polityce funkcjonuje pojęcie modelu norweskiego (den norske modellen). Polega on na zrównoważeniu interesów państwa z interesami przedsiębiorców i interesami pracowników. Równowaga ta zapewnia równomierny rozwój, choć jest bardzo kosztowna. Wszyscy muszą zapłacić za państwo opiekuńcze, ale te koszty wracają w postaci darmowej opieki zdrowotnej, bezpłatnej oświaty, infrastruktury – podkreśla Mette.

Partia Pracy dąży do wyrównania szans społecznych i wdraża przedsięwzięcia mające zapobiegać ubóstwu. Pragnie rozszerzyć zakres pomocy udzielanej przez Husbanken, aby ułatwić mieszkańcom Kristiansand posiadanie własnego lokum. Inwestuje w nowe miejsca pracy i stara się przeciwdziałać wyzyskowi. Moja rozmówczyni kilkakrotnie podkreśla, że według niej Polacy radzą sobie znakomicie na norweskim rynku pracy. Nie dostrzega żadnych problemów w komunikacji z Polakami, uważa, że jesteśmy bardzo podobni do Norwegów, dodatkowo jesteśmy niezwykle pracowici. Zapytana jednak o to, czy na listach Partii Pracy znajdują się jakieś polskie nazwiska, wyraźnie traci dotychczasową pewność siebie. 

– Niestety nie jestem sobie w stanie przypomnieć, czy w naszej partii są również Polacy… Mamy członków z innych krajów, ale chyba nikt nie pochodzi z Polski. Może nastał czas, aby to zmienić? – Śmieje się moja rozmówczyni. – Jeśli zatem ktoś po przeczytaniu naszego programu poczuje, że ideały naszej partii są mu bliskie, powinien nawiązać z nami kontakt! Dla Partii Pracy polska mniejszość jest naturalną częścią Kristiansand i bardzo pozytywnie patrzymy na zaangażowanie Polaków w sprawy naszego miasta.

Na zakończenie rozmowy Mette Gundersen zapewnia, że choć przechodzimy teraz przez bardzo ciężki i wymagający okres, już wkrótce wszystko ulegnie poprawie. Według niej jest duża szansa, że w najbliższe wakacje Polacy będą mogli bez większych problemów odwiedzić swoich krewnych i przyjaciół w Polsce.

Kiedy żegnam swoją rozmówczynię, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że aktualne sprawy polityczne toczą się w cieniu jednego zagadnienia, a mianowicie pandemii koronawirusa. Wszystkie pozostałe kwestie, jak oświata, kultura, polityka socjalna, zeszły na dalszy plan. To na pewno nie ułatwia Partii Pracy realizacji postulatów programowych.

Gdy opuszczałam budynek ratusza, w moich uszach – oprócz wzniosłych haseł głoszonych przez socjaldemokratów, takich jak solidarność i równość – długo jeszcze dźwięczało jedno zdanie, wypowiedziane przez Mette Gundersen:

– Głosy Polaków mogą przesądzić o wyniku następnych wyborów w Kristiansand…

Cóż, do kolejnych wyborów lokalnych pozostały jeszcze dwa lata. Mamy zatem dużo czasu, by ocenić, czy górnolotne słowa wygłaszane przez Partię Pracy pokrywają się z konkretnymi działaniami, podejmowanymi na rzecz miasta i jego mieszkańców. 


* W 2015 Partia Pracy osiągnęła najwyższą ilość głosów: 28,3% drugą partią była Høyre: 25,2%. Partia Pracy nie mogła jednak przejąć władzy, bowiem nie zdołała utworzyć większościowej koalicji. Taką koalicję utworzyła Høyre, do której dołączyły nawet inne partie lewicowe (np. Venstre). Dlatego burmistrzem został Harald Furre. W 2019 Arbeiderpartiet ponownie wygrała wybory lokalne w Kristiansand, ale tym razem zdołała utworzyć większość we władzach i obsadzić na fotelu burmistrza swojego kandydata Jana Oddvara Skislanda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *