Dlaczego się nie szczepią

Obawa przed niepożądanymi odczynami poszczepiennymi (NOP), niewiara w skuteczność szczepionki oraz niepokój związany z brakiem przejrzystych informacji. Oto niektóre z przyczyn, dla których ludzie nie chcą się szczepić.

Dlaczego Polacy nie chcą się szczepić? Takie pytanie skierowano do stowarzyszenia Razem=Sammen działającego w Kristiansand, średniej wielkości mieście Norwegii. Nie mamy wątpliwości, że powody są dla ludzi wspólne, niezależnie od pochodzenia. Dodatkowo należy podkreślić, że wśród Polaków jest również wielu zwolenników szczepień, przyjmujących zalecane dawki.

Zwolennicy szczepień czasem wskazują, że szczepienie to kwestia odpowiedzialności za życie własne i innych. Rozumieją argument dotyczący wolności, jednak część z nich, w obliczu pandemii, stawia zdrowie ponad wybór i jest skłonna zaakceptować paszport szczepionkowy do krajowego użytku. 

Motywacje do przyjęcia szczepienia są różne, część osób kieruje się przesłankami zdrowotnymi. Ale nie dla wszystkich to argument koronny.

– Szczepiłam się, żeby móc podróżować bez problemu – mówi Małgorzata*. – Bałam się też, że zarażę starszych rodziców.

– Na pewno nie zdecyduję się na trzecią dawkę… Zdjęcie: Unsplash

Małgorzata przyjęła dwie dawki szczepionki i z niechęcią myśli o przyjęciu kolejnej. Sama przechorowała Covid-19 pod koniec stycznia 2022.

– Nie wydaje mi się, że była to ciężka choroba, ale też nie lekkie przeziębienie. Nie mam pewności, czy szczepionka jest skuteczna. Na pewno nie zdecyduję się na trzecią dawkę.

Postanowiliśmy sprawdzić dlaczego część ludzi wątpi w sens przyjmowania szczepionki.

Z obaw przedstawionych przez kilkadziesiąt osób, do których dotarła nasza redakcja, wyłania się pięć głównych obszarów. Są to kwestie dotyczące bezpieczeństwa szczepionek przeciw Covid-19, ich skuteczności, wątków związanych z tzw. teoriami spiskowymi, z wolnym wyborem oraz zaufaniem do rządu, przedstawicieli władz medycznych, mediów i oficjalnie przedstawianych informacji. 

Bezpieczeństwo

Na rozmowę zgodziła się też 46-letnia Anna, matka czwórki dzieci, które wychowuje wraz z mężem. 

– Moje wątpliwości budzi ilość NOP-ów, w Norwegii dobrze udokumentowanych – mówi Anna i wskazuje na dużą, według niej, ilość niepożądanych skutków szczepień.

Dużo czy mało?

Prezentowane co dwa tygodnie raporty Norweskiej Agencji Leków (Legemiddelverket) dotyczące skutków ubocznych szczepień są dostępne publicznie. Z raportu z 4.02.2022 roku wynika, że co 78 szczepiona osoba zgłasza powikłania (4 312 000 osób zaszczepionych min. jedną dawką i 54 657 zgłoszeń podejrzewanych działań niepożądanych po szczepieniu). Jedna na 850 zaszczepionych osób zgłasza powikłania, które są sklasyfikowane jako poważne.

Nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie, czy obecna ilość zgłaszanych podejrzewanych ubocznych skutków szczepień jest duża czy nie. Szczepionkę przyjęło ponad 4,3 miliona mieszkańców Norwegii, większość w kilku dawkach, można więc spodziewać się odpowiednio wyższej liczby niepożądanych reakcji. Według komunikatów władz medycznych tylko nieliczne spośród zgłoszonych skutków budzą niepokój.

Szczepionkę przyjęło ponad 4,3 mln mieszkańców Norwegii. Zdjęcie: Unsplash

Szczepienie na dużą, choć nie tak wielką jak obecnie skalę, miało miejsce w Norwegii w 2009 roku. W związku z pandemią świńskiej grypy preparat Pandemrix przyjęło ok. 2,2 miliona mieszkańców kraju (45% norweskiej populacji). Zgłoszono wówczas 1989 skutków ubocznych po szczepieniu, z czego 1056 zakwalifikowano jako poważne. Do 2020 roku zgłoszono łącznie 17 zgonów po szczepieniu Pandemrixem, głównie u osób starszych. Liczba ta uwzględnia również poronienia i martwe porody. Jak dotąd nie ma dowodów na to, że wszystkie powikłania i zgony zostały spowodowane przez szczepionkę.

Po trzech latach od wprowadzenia szczepionki Pandemrix, Preben Aavitsland, ekspert ds. kontroli zakażeń, a obecnie główny lekarz w FHI, powiedział w rozmowie z NRK:

To najpoważniejsza katastrofa szczepionkowa w dzisiejszych czasach.

Odkryto wtedy, że wiele osób, w tym około 65 dzieci, po otrzymaniu szczepionki Pandemrix rozwinęło narkolepsję (rzadka, przewlekła choroba neurologiczna objawiająca się nadmierną sennością w ciągu dnia) i/lub katapleksję (utrata napięcia mięśni szkieletowych, najczęściej pod wpływem silnych emocji).

Dla porównania, do stycznia 2022 roku szczepienie przeciw koronawirusowi przyjęło ponad 4,3 miliona mieszkańców Norwegii. W ciągu pierwszego roku szczepień zgłoszono ok. 48 000 przypadków podejrzewanych skutków ubocznych.  

Spośród nich 4 500 zakwalifikowano jako poważne. 

Do 1 lutego 2022 rozpatrzono też 251 zgłoszenia przypadki zgonów jako podejrzanych skutków ubocznych po szczepieniu przeciw koronawirusowi (w przypadku Pandemrixu było ich łącznie 17). Osiemnaście z nich dotyczyło osób poniżej 60 roku życia – podaje raport Legemiddelverket. Warto podkreślić, że fakt, iż dana osoba umiera w krótkim czasie po szczepieniu, nie musi oznaczać, że istnieje związek przyczynowy.

– Nie zaszczepiłam się, bo nie jestem pewna czy ta szczepionka jest bezpieczna. Zdjęcie: Unsplash

– To naprawdę daje duże pole dla wątpliwości – komentuje Anna.

– Uważam, że każdy lek może komuś zaszkodzić – uważa Małgorzata. – Jakieś ryzyko jest zawsze. Ja szczepiłam się na wiele chorób i nigdy nie miałam żadnych problemów zdrowotnych z tym związanych. Jednak dziecka nie zaszczepiłabym przeciw koronawirusowi.

Na postawę dotyczącą szczepień wpływają również własne doświadczenia i doświadczenia osób z naszego otoczenia. Podawane są przykłady dotyczące niezaszczepionych osób, które po ciężkim przebiegu choroby zmieniają nastawienie: szczepią się, namawiając do tego bliskich, a także osób, które od czasu szczepienia nie czują się dobrze, mają mniejszą odporność, mimo że przed szczepieniem bardzo rzadko chorowały.

Takie postawy znajdują odzwierciedlenie w badaniach opinii publicznej przeprowadzonych w Polsce przez dużą agencję mediową HX Study. Autorzy badania także zwrócili uwagę „że na gotowość do szczepienia mocno wpływają osobiste doświadczenia.(…). Wśród zwolenników szczepień więcej jest osób, które obserwowały chorych w swoim otoczeniu, ze zmarłymi włącznie. W grupie sceptycznie nastawionej do szczepień więcej osób deklaruje, że nie zna nikogo, kto chorował”.

Według przytoczonych badań, „zarówno zwolennicy, jak i osoby sceptyczne wobec szczepień, obawiają się odczynów poszczepiennych (…). Ci, którzy szczepić się nie chcą, najczęściej motywują to obawami zdrowotnymi”. NOP-ów obawia się w Polsce „co drugi zwolennik szczepień (!) i trzy czwarte przeciwników”.

Jak dotąd nie udało nam się znaleźć podobnych badań w Norwegii. 

– Nie zaszczepiłam się, bo nie jestem pewna czy ta szczepionka jest bezpieczna. Chcę poczekać na więcej danych, obserwuję, co się dzieje. Nie mówię nie szczepionce przeciw koronawirusowi, ale najchętniej nie mRNA. Wciąż mało o niej wiadomo. Nie chciałabym, by białka kolca były produkowane przez mój organizm, a do tego jest zmuszony po jej wstrzyknięciu – mówi Maria, kolejna rozmówczyni. 

Przejrzystość

Pojawiające się obiekcje w kwestii bezpieczeństwa szczepionek mogą być częściowo związane z brakiem przejrzystych informacji na temat możliwych niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Na początku stycznia br. lokalna gazeta Birkenesavisa opisała historię 13-latka, który po zaszczepieniu zachorował na zapalenie osierdzia. Matka chłopca mówiła w wywiadzie „Jesteśmy zwolennikami szczepień, ale prosimy o nie ukrywanie skutków ubocznych”.

– Dziecka nie zaszczepiłabym przeciwko koronawirusowi. Zdjęcie: Unsplash.

Długofalowe niepożądane odczyny poszczepienne są kolejnym tematem budzącym niepewność. Szczepionka jest obecnie w III fazie badań. W normalnych warunkach badania fazy III mogą trwać do czterech lat. To czas, który ma pozwolić na zebranie wystarczającej ilości danych na temat skuteczności i bezpieczeństwa szczepionki dla uzyskania akceptacji organów nadzorczych i rejestrujących. W badaniach fazy III bierze zwykle udział 10 000 ochotników lub więcej.

W przypadku szczepionek przeciw koronawirusowi, ze względu na warunkowy tryb ich dopuszczenia, badania fazy III są prowadzone równolegle ze szczepieniami.

– Szczepionki są stosowane od ponad roku i na całym świecie ponad 10 miliardów otrzymało co najmniej jedną dawkę. Jak dotąd nie wykryto późnych skutków ubocznych szczepionek koronawirusowych, tj. skutków, które występują długo po szczepieniu – informuje Svein Rune Andersen, dyrektor oddziału badań klinicznych Norweskiej Agencji Leków (Legemidelverket). – W ogromnej większości przypadków działania niepożądane wystąpią w ciągu pierwszych dwóch tygodni po szczepieniu i bardzo rzadko objawy występujące po upływie sześciu tygodni od szczepienia można powiązać ze szczepionką.

Z badań przeprowadzonych przez HX Study w Polsce wynika, że osoby, które nie chcą się szczepić najczęściej motywują to obawami zdrowotnymi. Aż 88 proc. zwolenników szczepionek  jest przekonanych o ich skuteczności, a o ich bezpieczeństwie (tych, które są stosowane w Polsce) – 79 proc. W grupie osób sceptycznych to odpowiednio 16 i 18 procent. Choć to u osób chętnych szczepionkom stwierdzono bardziej prozdrowotne nawyki.

Skuteczność

Najstarszy, pełnoletni już syn Anny, zaszczepił się przeciwko koronawirusowi, głównie ze względu na możliwość podróżowania do Polski, gdzie mieszka jego dziewczyna.

Po jednym z wyjazdów nie czuł się dobrze. Po powrocie do Norwegii okazało się, że miał koronawirusa. W tym czasie na granicach sprawdzani pod kątem zakażenia koronawirusem byli tylko nieszczepieni. W ten sposób zaraził członków swojej rodziny.

Zdj. Unsplash

– Mogę zachorować i zarażać dalej. To według mnie kolejny argument na niekorzyść szczepionki – kontynuuje Anna.

– Na początku wierzono, że my zaszczepieni nie będziemy zarażać. Chciałam spokojnie odwiedzać moich rodziców w Polsce. Teraz nie do końca rozumiem, po co są szczepienia – mówi Małgorzata.

Zmienny cel szczepień

Dlaczego warto się zaszczepić? Odpowiedź na to pytanie wraz z czasem ulega zmianie. 

Początkowo informowano o ponad 90-procentowym zabezpieczeniem przed chorobą. Z czasem było ono mniejsze, teraz ochrona przed zachorowaniem jest wątpliwa.

Zaszczepiłam się na początku, ale widzę w tym coraz mniej sensu, więc nie wiem czy powtórzę.

Klaudia

Obecnie władze norweskie informują, że większość mieszkańców, zaszczepionych i niezaszczepionych, zostanie zarażona. Według informacji władz medycznych różnica ma polegać na tym, że osoby nieszczepione mają znacznie większe ryzyko ciężkiego zachorowania z koniecznością hospitalizacji. 

Pojawia się zatem pytanie – kontynuuje Klaudia – dlaczego szczepienia nie są skierowane tylko do grup ryzyka, a zalecane wszystkim, skoro wiadomo, że szczepienie chroni tylko przed zgonem i ciężkim przebiegiem choroby, a zaszczepieni dalej zarażają?

Głównym celem szczepionki jest ochrona przed poważnymi chorobami i śmiercią. Kiedy bardzo wiele osób zostaje zarażonych w krótkim czasie, wiele osób niezaszczepionych bez czynników ryzyka również poważnie zachoruje. Dlatego FHI uważa, że ​​ważne jest, aby ta część populacji chroniła się również przed poważnymi chorobami i śmiercią. Dlatego FHI zaleca szczepienie 2 dawkami wszystkim osobom od 16 roku życia.

FHI
Wolność

Anna pracuje w jednym z norweskich urzędów gminy. Pośród niespełna trzydziestu pracowników jako jedyna nie zaszczepiła się przeciw koronawirusowi.

– Dla mnie jedną z ważniejszych spraw jest dobrowolność przyjmowania szczepionek. To nadal obowiązuje w Norwegii.

Szefowie grozili mi, że jeśli się nie zaszczepię, stracę pracę. Zdjęcie: Unsplash

O jej decyzji wiedzą wszyscy współpracownicy i przełożona.

– Niedawno szefowa zapytała mnie o ostateczną decyzję w sprawie szczepień. Podtrzymałam, to co mówiłam już wcześniej, że nie będę się szczepić. Usłyszałam, że nie wie, czy będę mogła dalej pracować, powiedziała też, że nie zależy to od niej. Na razie nie usłyszałam żadnych szczegółów. Póki co pracuję, ale jeśli będzie trzeba, zgłoszę sprawę do Związków Zawodowych. 

Swoimi doświadczeniami podzielił się także pan Jerzy, 60-latek pracujący w branży budowlanej w firmie wynajmującej pracowników.

– W pracy jest garstka osób niezaszczepionych, w tym ja. Szefowie grozili mi, że jeśli się nie zaszczepię, mogę nie mieć pracy. 

Pan Jerzy jest zrzeszony w związkach zawodowych, dlatego by uzyskać pomoc w sprawie skontaktował się z prawnikiem LO (Związki Zawodowe).

– Powiedziano mi, że w pracy nie mogą na mnie wywierać żadnej presji, abym się zaszczepił. Jeśli to się powtórzy, mam poinformować adwokata ze związków – relacjonuje pan Jerzy.

W czasie dyskusji online pan Jerzy otrzymuje wsparcie od kilku osób wskazujących na nielegalność nacisków w pracy, które są niezgodne z obowiązującą w Norwegii konstytucją. Potwierdzają to prawnicy. 

– Szczepienie jest dobrowolne i nie ma żadnych prawnych ani specjalnych wyjątków, które upoważniają pracodawcę do nakazania pracownikom przyjęcia szczepionki przeciw koronawirusowi – tłumaczy Atle Sønsteli Johansen, szef działu prawnego LO. –  Istnieje jednak przepis, który wymaga od pracodawców zapewnienia pracownikom bezpiecznych i skutecznych szczepień przeciwko czynnikom biologicznym, na które są narażeni, takim jak bakterie, wirusy, grzyby i mikroskopijne pasożyty. Pracownicy, których to dotyczy, muszą również otrzymać informacje o zaletach i wadach szczepienia. Nie można tego jednak wykorzystać do zmuszenia pracowników do przyjmowania szczepionek.

Anna, mimo nacisków w pracy, nie zdecydowała się zaszczepić. Obawia się reakcji swojego organizmu na szczepionkę mRNA i wątpi, by ktoś jej zagwarantował, że żadnych niespodziewanych skutków mieć nie będzie. 

Jednak łatka „antyszczepionkowca” do niej nie pasuje. Każde z czwórki swoich dzieci szczepiła zgodnie z kalendarzem szczepień dziecięcych. Jedyny wyjątek to szczepionka MMR, którego nie otrzymało jej najmłodsze dziecko. 

Zaufanie

Być przeciwnikiem szczepień, a mieć wątpliwości co do ich skuteczności i szkodliwości działania tego preparatu medycznego to wielka różnica.

Patryk

Jak wynika z badań przeprowadzonych w Norwegii przez zespół międzynarodowych naukowców, Polacy na tle 4 innych grup wykazywali ogólnie niższy poziom zaufania do rządu, władz medycznych i mediów.

Również informacje z mediów społecznościowych oraz rozmowy z przyjaciółmi i znajomymi uważali za mniej istotne źródło informacji dotyczących koronawirusa niż inne badane grupy i bardziej martwili się ich nieścisłością – podano w podsumowaniu. 

W tym miejscu spotykamy się z wieloma uproszczeniami. Łatwość w nadawaniu etykiet, często obraźliwych, dotyczy ludzi bez względu na podjęte decyzje. To dzieli i utrudnia znalezienie przestrzeni dla rozmowy. Rozmowy, z miejscem na wątpliwości, pomyłki i pytania. Zamiast tego zbyt często znajdujemy agresywne wymiany zdań, negujących lub wyśmiewających dany wybór. To prowadzi w ślepy zaułek. Momenty, w których odrzucamy prawo do zadawania pytań, to najgorsze chwile w historii.

Jednak, bez cienia wątpliwości, osoby niechętne szczepieniom przeciw koronawirusowi przywołują również szokujące teorie. Dotyczą one m.in. dokumentacji Pfizera podobno utajnionej na 50 lat, określania szczepionki mRNA mianem preparatu medycznego w fazie testów czy użycia pandemii do łamanie oporu społeczeństwa przeciwko zmianom i cyfryzacji. Przyjrzymy się tym teoriom w osobnym artykule.

 Socjotechnika

Jan przyznaje, że nie ma fachowej wiedzy, by wypowiadać się na tematy wirusologii. Zastanawiają go natomiast socjotechniczne zabiegi wokół szczepień.

– Słyszymy, by szczepić się dla znajomych lub po to, by wygrać milion (konkursy w Polsce przyp. red.). Już dawno przestano mówić o tym, by zaszczepić się po to, aby nie zachorować i nie zarażać. A przecież zwykle o to chodziło w szczepieniach.

Przypomnijmy, jak podają obecnie władze medyczne warto się szczepić, by uniknąć ciężkiej choroby z hospitalizacją włącznie. 

Dołącz do milionów już zaszczepionych, nawołuje billboard. Zdjęcie: Unsplash

Pojawiające się artykuły medialne z opiniami fachowców wprowadziły niechęć do niezaszczepionych. Początkowo obciążano ich odpowiedzialnością za trwającą w Norwegii pandemię. Tym samym zasłużyli na miano samolubów. Komunikaty rozbudzające ludzkie lęki również odgrywały ważną rolę. Przekazy działające na emocje, które wywołują np. wzburzenie, tłumią krytyczne myślenie. Na porządku dziennym było i jest przypinanie etykietek, choćby niezaszczepieni, zaszczepieni, antyszczepionkowcy.

Zmiana narracji następowała kilkakrotnie. Po miesiącach pandemii z ust polityków padło stwierdzenie, że błędem jest obwinianie niezaszczepionych o rozprzestrzenianie się infekcji. Dodatkowo wiadomo już, że osiągnięcie odporności stadnej nie jest możliwe przy pomocy szczepień.

Rola prasy

Brak jednomyślności charakteryzuje ludzi od zarania dziejów, a świat nauki, zwłaszcza w ostatnim czasie, nie jest od niej wolny. To jednak niezgoda i krytyczne pytania są odwiecznymi sprzymierzeńcami nauki.

Wolna prasa państw demokratycznych nazwana została przed Edmunda Burke czwartą władzą, gdyż podobnie jak władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza, ma ogromną moc i wpływa na kształt polityki i opinie społeczeństwa. 

Ważną rolą czwartej władzy jest funkcja kontrolna wobec pozostałych trzech tak, by nie dochodziło do nadużyć i korupcji. Tymczasem dzisiaj media nie stawiają krytycznych pytań.

Debata w temacie szczepień w głównych mediach niemal nie istnieje. Trudno się dziwić, że przeniosła się na portale społecznościowe. Ze szkodą dla wiarygodności. Informacje prawdziwe mieszają się z niesprawdzonymi, co tylko zwiększa chaos. 

Wątpliwości i stawianie pytań najczęściej zostają przedstawiane jako domena działania „antyszczepionkowców„, co dla głównych mediów i części społeczeństwa staje się wystarczającym powodem, by otwartej debaty na temat szczepionek mRNA nie prowadzić.

Część ludzi domaga się jednak różnorodnych informacji oraz przejrzystości na temat działania tych szczepionek. Biorąc pod uwagę, że chodzi tu przede wszystkim o zdrowie, nie powinniśmy tych dążeń ignorować.

* Rozmówcy woleli pozostać anonimowi. Niektóre imiona zmieniono.

Zdjęcie: Thank you!/Pixabay


17 lutego odbyła się debata z przedstawicielką FHI zorganizowana przez stowarzyszenie Razem=Sammen we współpracy z Gminą Kristiansand.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.