Jak się spakować w góry. Plecak i jego zawartość

Zdarzył wam się kiedyś spontaniczny weekendowy wyjazd? Paniczne upychanie  do plecaka wszystkiego, co wydaje się niezbędne, bo za godzinę trzeba być na dworcu? Zwykle kończy się to odkrywaniem co chwilę, czego się zapomniało. Jeśli planujemy wyjazd w cywilizowaną okolicę, a na dodatek nie zapomnieliśmy akurat portfela, większość braków da się uzupełnić. Gorzej, jeżeli wybieramy się w leśną głuszę, gdzie brak sklepów, a czasem i zasięgu sieci telefonicznej.

Można obyć się bez wielu rzeczy, inne zastąpić czymś znalezionym w lesie, ale stojąc już w drzwiach wyjściowych poświęćcie pięć sekund na pomyślenie w co się będziecie ubierać podczas wyprawy, co będziecie jeść i w jakich warunkach spać. Czy na pewno w plecaku leży to, co konieczne.

 Ostatnio przybliżyliśmy wam dość obszernie temat ubioru. Teraz postaramy się opisać podstawowe zasady pakowania plecaka i dobór jego pozostałej zawartości.

Plecak

fot. Aleksander Zdunek

Ważne by plecak miał komfortowy system nośny. Oznacza to szerokie, wyściełane szelki, pas biodrowy pozwalający odciążyć ramiona oraz klamrę spinającą szelki na piersiach. Sam plecak nie powinien być zbyt ciężki. Nietrudno znaleźć modele poniżej 2 kg przy pojemności około 40 litrów, która, przy wprawie w pakowaniu, jest optymalna na kilkudniowe wyprawy.

Środek ciężkości plecaka powinien znajdować się jak najbliżej ciała, najlepiej na wysokości ramion. Śpiwór i lekkie rzeczy jak kurtka puchowa dobrze spakować w dolnej części, odzież na górze po zewnętrznej stronie, a najcięższe rzeczy jak namiot czy jedzenie przy plecach. Najczęściej używane drobiazgi warto mieć na wierzchu, przy klapie. Dobrze jest ograniczać ilość i wielkość przedmiotów troczonych na zewnątrz, by uniknąć kołysania i wystawienia ich na działanie aury (zawilgocenie, podmuchy wiatru).

Nawigacja

Wybierając się w dzicz musimy zapewnić sobie znajomość terenu. Pamiętać należy, że często brak jest tam zasięgu sieci, więc wszelkie mapy online nie spełnią swojej roli. Dodatkowo telefon potrzebuje do działania energii elektrycznej. Nie da się ukryć, że GPS jest świetnym wynalazkiem, ale pamiętajmy o zabraniu również power banku lub zapasowych baterii. Jako że elektronika bywa zawodna w najmniej odpowiednich momentach, zapewnijmy sobie jakąś alternatywę. Zwykła mapa wydrukowana na domowej drukarce z portalu Ut.no lub norgeskart.no nic nie kosztuje, a da nam pewność, że w razie braku prądu wciąż jakoś odnajdziemy drogę do celu. Dorzućmy do tego choćby najtańszy kompas. W norweskich górach łatwo się zgubić. 

Jedzenie

Przekąski

Tradycyjnie w Polsce w góry wychodzi się z tabliczką czekolady. 

Tak naprawdę chodzi o żelazną porcję kalorii i szybko dostępnej energii w razie niespodziewanej potrzeby, jakiejś czasowej obsuwy na szlaku czy choćby osłabnięcia towarzysza. Chyba jedynym minusem czekolady jest fakt, że w upale może się stopić. Zdrowszą i bardziej stabilną termicznie alternatywą jest garść suszonych owoców i orzechów. Ewentualnym poręcznym zamiennikiem mogą być batony z orzechami i muesli. Chyba tę samą rolę w Norwegii spełniają batoniki Kvikk Lunsj.

Posiłki

Oczywiście należy pomyśleć również o posiłkach na postoju i w trakcie biwaku.

W zależności od dostępności prowiantu na miejscu, długości trasy i sił noszącego, możliwości jest mnóstwo. Listę zaczynają tradycyjne kanapki, a kończą liofilizaty żywności lekkiej, a pełnej substancji odżywczych, popularne podczas wypraw ekstremalnych. Gdzieś pomiędzy plasują się nieśmiertelne zupki chińskie, puree ziemniaczane w proszku (polecam z mieszanką przypraw do ziemniaków), suszone mięso i owoce albo samodzielnie pieczone batony owsiano-owocowo-orzechowe i wszelkie kombinacje powyższych. Generalnie w jedzeniu warto zwracać uwagę na wagę. Niestety wszystko to trzeba długo nosić na własnych plecach. Jeśli planujemy nocleg w hyttach DNT, zwykle prowiant można uzupełnić na miejscu, co jest wybawieniem dla rodziców z pociechami. W górach z dziećmi nosi się dużo więcej, niż samotnie i często brak już miejsca na dodatkowy zapas pożywienia.

Napoje

O ile suszenie żywności potrafi zmniejszyć jej wagę, tego samego tricku nie da się wykorzystać jeśli chodzi o napoje. Każdy litr wody waży 1 kilogram, a podczas wysiłku jakim niewątpliwie jest wędrowanie po górach powinno się wypijać przynajmniej 3 litry dziennie. Biorąc pod uwagę, że waga plecaka z zawartością na jeden dzień nie powinna przekraczać 6 kg, a na 3 dni 8 kg, by w miarę komfortowo podróżować, jest to znaczący ciężar. Na szczęście norweskie góry obfitują w czyste źródła wody, więc można sukcesywnie uzupełniać zapas. 

Podczas wysiłku warto uzupełniać mikroelementy pijąc izotoniki, wodę aloesową albo kokosową (lub piwo bezalkoholowe), ale nie popadajmy w skrajności. Na krótkich wyprawach w zupełności wystarcza woda czy termos herbaty. Co do gorących napojów tu także jest wybór – można przygotowywać je przed trasą i nosić w termosie (z czystym sumieniem polecam termosy marki THERMOS- utrzymają temperaturę przez 24 godziny), albo zainwestować w szybki palnik (np. Jetboil), który na szlaku w minutę zagotuje wodę i pozwoli cieszyć się świeżym naparem. Odpada wtedy noszenie termosu (a nawet większej ilości wody), co procentuje przy długich wyprawach, ale odpoczynki zmieniają się w kuchenną krzątaninę. Mimo wszystko warto zawsze mieć przy sobie przynajmniej pół litra czystej wody.

Noclegi

Ekwipunek biwakowy zajmuje znaczącą przestrzeń w plecaku. W zależności od warunków w jakich planujemy spędzić noc, można z części elementów zrezygnować lub wybrać lżejsze rozwiązania. Warto przed wyjazdem przećwiczyć choć raz, czy uda nam się w ogrodzie rozbić namiot, rozciągnąć tarpa (czyli płachtę biwakową), czy powiesić hamak.

Śpiwór

Do schroniska lub na ciepłe letnie noce, wystarczy najtańszy 1-kilo bag. Cieplejsze śpiwory na wszelkie inne warunki niestety muszą ważyć więcej. Jeśli zależy nam na minimalizacji wagi i objętości, można zdecydować się na puchowy, który niestety potrafi kosztować dwu – trzykrotnie więcej, niż te z ociepliną syntetyczną. Pamiętajmy, że puch należy chronić przed zawilgoceniem.

Karimata, mata dmuchana, mata samopompująca

Śpiwór świetnie izoluje od góry, ale materiał na którym leżymy kompresuje się i ciało oddaje ciepło do podłoża. Dlatego ważne jest na czym śpimy. Najtańszym, niezawodnym i lekkim rozwiązaniem jest karimata. Im grubsza, tym bardziej komfortowa i cieplejsza. Mimo dużej objętości i nieporęcznego formatu są to najczęściej spotykane na szlaku legowiska. Maty dmuchane są również lekkie, nie zajmują wiele miejsca w plecaku i świetnie izolują termicznie, ale są dużo droższe i trzeba się z nimi obchodzić ostrożnie by się nie przedziurawiły. Według mnie maty samopompujące łączą to co najgorsze z dwóch poprzednich podkładów. 

Namiot, norka, tarp, hamak

Gdy potrzebujemy dachu nad głową, zwykle decydujemy się na tradycyjny namiot. Dostępne modele pozwalają wybrać z dużego przedziału wagowo – rozmiarowego. Ostatnio, wraz ze wzrostem popularności turystyki ultra lekkiej, często w plecakach samotnych turystów goszczą tzw. norki, czy bivy bag, czyli wodoodporne pokrowce na śpiwór pozwalające spać bez dachu nad głową. Część turystów decyduje się na zabranie ze sobą prostych, lekkich płacht biwakowych, a inni inwestują w turystyczne hamaki z zadaszeniem i moskitierą. Każde z tych rozwiązań ma plusy i minusy. Warto je wypróbować. W końcu biwak to przygoda. 

Przydasie

Przy pakowaniu najtrudniejszy jest chyba właśnie wybór przedmiotów które bierzemy „na wszelki wypadek”. W plecaku leżą w kieszeni w klapie. Ja zwykle mam ich za dużo, ale niektóre są niezastąpione w razie potrzeby. Starajmy się wybrać takie, które są małe i lekkie, a jednocześnie spełniają swą funkcję. 

Czołówka – latarka na głowę, pozwalająca mieć ręce wolne podczas wędrówki i biwaku nocą. 

Zapałki – w szczelnym plastikowy pudełeczku, z draską odciętą z oryginalnego opakowania. 

Nóż – prosty, niezawodny scyzoryk z jednym ostrzem.

Sznurek – kilka metrów o średnicy 3mm.

Szczoteczka do zębów – bo zdarza się zapominać.

Ołówek – taki krótki ogryzek z IKEA.

Plaster z opatrunkiem – w razie otarć, skaleczeń itp.

Dokumenty, pieniądze, naładowany telefon – te rzeczy lądują w kieszeniach przy każdym wyjściu z domu.

Zegarek – w górach uwalnia od ciągłego sięgania po telefon by sprawdzić czas.

Folia termiczna – do pomocy również innym turystom na szlaku, zapobiega wychłodzeniu organizmu.

Bandaż elastyczny – w razie nadwyrężenia mięśnia, skręcenia czy zwichnięcia.

Worek foliowy – na śmieci, do dmuchania materaca (z odpowiednim plastikowym zaworkiem) lub do zabezpieczenia przed zamoknięciem w deszczu mniej odpornych skarbów z naszego ekwipunku.

Sztuka pakowania polega w dużej mierze na ograniczaniu ilości, wagi i objętości zabieranych przedmiotów przy zachowaniu ich pełnej funkcjonalności. Pomaga w tym nowoczesna technologia, umiejętność wykorzystania tego co się ma na kilka sposobów i ograniczenie potrzeb. 

Z całego serca życzę wam powodzenia w tym niełatwym zadaniu, lekkiego plecaka i wyraźnych ścieżek. 

Zdjęcie tytułowe: Pixabay


Przeczytaj również:

Jak spakować się w góry?

Schroniska DNT

Dar Norwegów dla całego świata*

Gdzie pojechać? Mikrowycieczki na Wielkanoc i nie tylko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *