Close Menu
  • Wiadomości
  • Społeczeństwo
  • Kultura
  • Reportaże i wywiady
  • Zdrowie
  • Aktywnie
  • På norsk
  • Українською
  • English
Kategorie
  • Aktywnie
    • Podróże
    • Sport
    • Wędkarstwo
  • English
  • Kultura
    • Felieton
    • Film
    • Literatura
    • Muzyka
  • Ogólne
  • På norsk
    • Cecilies språk- og kulturhjørne
    • Kronikk
  • Reportaże i wywiady
  • Społeczeństwo
    • Dzieci
    • Historia
    • Kulinaria
    • Lokalnie
    • Ludzie
    • NAV
    • Opinia
    • Środowisko
  • Wiadomości
    • Polityka
      • Polityka lokalna
  • Zdrowie
    • Covid-19
  • Українською
Facebook X (Twitter) Instagram YouTube
Facebook Instagram X (Twitter) YouTube Spotify
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
  • På norsk
  • Українською
  • English
  • Wiadomości
  • Społeczeństwo
  • Kultura
  • Reportaże i wywiady
  • Zdrowie
  • Aktywnie
Razem Norge – polska gazeta w NorwegiiRazem Norge – polska gazeta w Norwegii
Strona główna»Reportaże i wywiady»Zakochała się Norwegii dzięki skokom narciarskim. Dziś jest dziennikarką norweskiej gazety
Reportaże i wywiady

Zakochała się Norwegii dzięki skokom narciarskim. Dziś jest dziennikarką norweskiej gazety

By Katarzyna Karp2 sierpnia 2026Brak komentarzy7 minut czytania
Aleksandra Kosałka
Aleksandra Kosałka. Foto: Archiwum prywatne
Udostępnij
Facebook Twitter LinkedIn Email

Przyjazd do nowego kraju i szybka kariera to marzenie niejednego emigranta. Aleksandrze Kosałce udało się osiągnąć wiele, w krótkim czasie. W Norwegii mieszka od 2019 roku. Przyjechała do Kristiansand, by rozpocząć tu studia magisterskie na Uniwersytecie w Agder. Od 2022 roku pracuje jako dziennikarka w gazecie Fædrelandsvenen. 

Ola udowadnia, że polskie pochodzenie można traktować jako atut. Jednak to ciężka praca, realizacja celów, odwaga i nieustanny rozwój umożliwiły jej dotarcie do miejsca, w którym dzisiaj się znajduje. 

Jak wyglądała droga Aleksandry z krakowskiej uczelni do norweskich mediów? 

Zaczęła się dość nietypowo: od zimowego sportu oglądanego w telewizji.

Razem Norge: Jak duży wpływ na Twoje życie mieli norwescy skoczkowie, a zwłaszcza Bjørn Einar Romøren? 

Aleksandra Kosałka: Spory, bo to właśnie dzięki śledzeniu skoków narciarskich i nastoletniej fascynacji skoczkiem Bjørnem Einarem Romørenem miałam pierwszy kontakt z językiem norweskim, który bardzo mi się wtedy spodobał. Oglądałam wywiad z Romørenem prowadzony po norwesku, a później zaczęłam zagłębiać się w norweską kulturę i literaturę. 

Z czasem przerodziło się to w fascynację, która zaprowadziła mnie aż do Norwegii. Ze skoków wyrosłam, ale z fascynacji Norwegią już nie do końca. 

Studiowałaś Skandynawistykę w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Jak Twoje umiejętności językowe wypadły w konfrontacji z norweskim miejscowych? 

Wypadły średnio. Na papierze wyglądało to świetnie — miałam ukończony licencjat ze skandynawistyki ze specjalnością norweską, cztery semestry prywatnego kursu językowego, zdany Bergenstest oraz rok pracy w korporacji, gdzie obsługiwałam klientów norweskojęzycznych. Mimo to mnogość dialektów na początku mnie pokonała. Choć radziłam sobie bardzo dobrze akademicko, w relacjach prywatnych nie czułam się do końca swobodnie. Nawet pracując już w gazecie, czasami miałam problem z nadążaniem za kolegami, zwłaszcza gdy kilku z nich rozmawiało jednocześnie przy stoliku podczas lunchu.

Integracja z Norwegami to dla Ciebie płynny proces czy raczej tor z przeszkodami? 

Dla mnie był to stosunkowo płynny proces. Na uczelni i w pracy byłam otoczona Norwegami i traktowana po prostu jako koleżanka ze studiów i z pracy. Wprowadzając się do Norwegii wybrałam kolektyw, w którym mieszkali Norwegowie — właśnie po to, żeby „zmusić się” do mówienia po norwesku i nie mieć możliwości uciekania czy chowania się w środowiskach polskich lub międzynarodowych, choć zapewne byłyby dla mnie bardziej komfortowe.

W trakcie studiów w Norwegii łączyłaś pracę na pełnym etacie z zajęciami. Jak wyglądało Twoje życie w tamtym okresie? 

Pracowałam w restauracji, a później w biurze obsługi klienta sklepu internetowego. To było dość wymagające, szczególnie gdy pisałam już pracę magisterską. Mój plan dnia był bardzo napięty — zaraz po powrocie z pracy miałam chwilę na odpoczynek, a później zajmowałam się pisaniem pracy. Weekendy również w dużej mierze były jej podporządkowane. Pisanie po norwesku i korzystanie wyłącznie z obcojęzycznych źródeł stanowiło spore wyzwanie.

W półtora roku od przyjazdu znalazłaś pracę w mediach. Od 2022 roku pracujesz w lokalnym dzienniku Fædrelandsvennen. Kiedy pojawił się pomysł, by zostać dziennikarką?

Chyba zawsze miałam marzenie, żeby zostać dziennikarką, ale nie sądziłam, że kiedykolwiek się ziści. Znajoma, która pracowała w krakowskim back office domu medialnego Schibsted, dała mi znać, że szukają młodych osób do rocznego stażu. Mogły to być osoby bez doświadczenia czy wykształcenia dziennikarskiego, ale z pasją i pochodzeniem mniejszościowym w Norwegii. Złożyłam aplikację do dziennika Stavanger Aftenblad i nie dostałam się na staż, ale zaproponowano mi tzw. vikariat, czyli wakacyjne zastępstwo za dziennikarzy przebywających na urlopie. Stamtąd polecono mnie do Fædrelandsvennen w Kristiansand, gdzie złożyłam aplikację na wolne stanowisko, które akurat się pojawiło. I tak to się potoczyło.

Sukces często wymaga poświęceń. Z zaanagażowaniem robiłaś kilka rzeczy jednocześnie. Czy poniosłaś dodatkowe koszty, na przykład zdrowotne lub związane z życiem prywatnym? 

Tak, okres po mojej przeprowadzce do Norwegii był bardzo intensywny — w niektórych aspektach również negatywnie. Rzuciłam się na głęboką wodę, przeprowadzając się do Kristiansand, gdzie nie znałam nikogo. Bywałam samotna, przeżyłam duże rozczarowanie w relacjach prywatnych i narzuciłam sobie ogromne tempo oraz wysokie wymagania wobec tego, co i jak powinnam osiągnąć. Nie pomagała też pandemia, która wybuchła nieco ponad pół roku po mojej przeprowadzce. Wprowadziła ona ogólną niepewność i niepokój, a także przez długi czas uniemożliwiła mi odwiedzanie rodziny. To wszystko kumulowało się przez lata, aż do momentu wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy zostałam wysłana jako korespondentka na polsko-ukraińską granicę. To chyba był punkt zwrotny — po powrocie zaczęły pojawiać się myśli katastroficzne, które z czasem przerodziły się w dość poważną hipochondrię.

Zdarzyło Ci się pracować nad tematem, który był dla Ciebie osobiście trudny? 

Tak, historia norweskiej dziewczyny, która musiała jechać aż do USA, aby uzyskać pomoc medyczną, bo czuła, że norwescy lekarze nie wierzą w jej objawy i nie są w stanie jej pomóc. To był trudny materiał, bo byłam wtedy w środku tej mojej hipochondrii, i musiałam pracować na balansem obiektywizmu i tego, że jakby współodczuwam z tą dziewczyną. To był mój największy strach, jako hipochondryczki, że ktoś nie uwierzy w moją chorobę, albo mnie nie zdiagnozuje, kiedy będę tego potrzebować i miałam wtedy ograniczone zaufanie do norweskiej służby zdrowia. A musiałam mieć przecież „z tyłu głowy”, że może ona faktycznie przesadzała, i tę jej historię dobrze udokumentować i neutralnie podejść do jej historii.

Czy jest tekst, który uważasz za przełomowy w swojej karierze lub który szczególnie dobrze wspominasz? 

Mam kilka takich tekstów. Między nimi na pewno są reportaże o używaniu kokainy w knajpach w Kristiansand, reportaże o samoleczeniu się psylocybiną, czyli grzybkami halucynogennymi, przez osoby ze stanami lękowymi i depresją i małe śledztwo dziennikarskie w sprawie piramidy finansowej, która obiera sobie na cel szczególnie przepracowane, młode norweskie matki.

Czy Twoje polskie pochodzenie pomaga czy raczej utrudnia pracę? 

Wydaje mi się, że ani ani, albo oba na raz. Na pewno pewnym utrudnieniem jest nie bycie nativem, to znaczy, że norweski nie jest moim językiem ojczystym. Zdarza się, że coś źle rozumiem, nie zrozumiem, nie wyłapię jakiegoś niuansu albo nie rozumiem kontekstu kulturowego. Pomaga natomiast takie spojrzenie z boku na Norwegię, Norwegów i otaczającą nas lokalną rzeczywistość. 

Czy czujesz, że masz inną perspektywę niż norwescy koledzy z redakcji? 

Tak, zdecydowanie, dorastanie w Polsce, polskie wartości i kultura przebijają bardzo przez to, jak patrzę na świat. Uważam, że to ogromny plus, dodający perspektywy na to, jak postrzegam świat, który opisuję.

Czy spotkałaś się z uprzedzeniami lub stereotypami? 

Nie, tak naprawdę nie pamiętam takiej konkretnej sytuacji, która by na mnie zrobiła wrażenie. Może kilka razy z rozmowy wyszło, że ktoś jest przekonany, że w Polsce wciąż jest bardzo biednie, albo że tam źle się żyje. To są może takie najczęstsze stereotypy, z których lubię swoich rozmówców wyprowadzać.

Jak wyglądają zarobki w mediach? 

Różnią się między wydawnictwami. W największych dziennikach są bardzo dobre, w niektórych lokalnych gazetach bycie dziennikarzem to najgorzej płatna praca w wiosce. Generalnie uśrednione zarobki w każdym tytule są publikowane przez związki zawodowe i publicznie dostępne, każdy może je sprawdzić.

Jak norweskie media przedstawiają Polaków i czy Twoim zdaniem jest to obiektywny obraz?

Myślę, że nie ma jednego, konkretnego sposobu, w jaki norweskie media przedstawiają Polaków. Jednak często pojawiają się oni w kontekście wyzwań, z jakimi mierzą się w pracy, między innymi przypadki łamania prawa pracy, wypadki przy pracy czy naruszenia przepisów, na przykład drogowych. Taki obraz zaczyna później dominować. Polacy są obecnie praktycznie nieobecni w norweskiej polityce, kulturze czy debacie publicznej. Istnieje kilka wyjątków, ale one również koncentrują się na konkretnych problemach, z jakimi boryka się Polonia i polscy imigranci. W efekcie narracja wciąż krąży wokół obrazu Polaka, który wyjechał „za chlebem” i który w Norwegii wpada w tarapaty albo jest wykorzystywany przez nieuczciwych pracodawców.

Czy lokalne media mają większy wpływ na rzeczywistość niż w Polsce? 

Tak, głównie dlatego, że norweskie cieszą się generalnie dużym zaufaniem społecznym, i jeżeli opisują jakieś nieprawidłowości, to zazwyczaj pociąga to konsekwencje.

Jakie są Twoje plany zawodowe? 

Na ten moment nauka przede wszystkim. Poprawienie warsztatu dziennikarskiego i zdobywanie doświadczenia w dziennikarstwie śledczym.

A jak zmieniła Cię ta przeprowadzka i Twoje podejście do pracy, ludzi i do wyzwań? 

Na pewno dojrzałam jako osoba, daję sobie więcej luzu, pozwalam sobie na aktywny odpoczynek i na leniuchowanie. Zweryfikowałam też mój światopogląd, co dało mi nowe spojrzenie na rzeczy, o których myślałam, że mam twarde zdanie.

Dziękuję za rozmowę. 

Zobacz podcast z Aleksandrą Kosałką:

Polki inspirują praca w Norwegii
Udostępnij. Facebook Twitter LinkedIn Email

Powiązane

Praca sezonowa w Norwegii. Szansa na doświadczenie, zarobek i pierwsze zawodowe kontakty

Praca w Norwegii: Jak negocjować podwyżkę po norwesku?

Praca w Norwegii: Jakie zawody będą najbardziej poszukiwane w Norwegii za 5–10 lat?

Zostaw kometarz Anuluj komentarz

Na czasie

22 lipca: pamięć o ofiarach i nowe zagrożenie

Społeczeństwo 22 lipca 2026

W Norwegii pamięć o zamachach z 22 lipca 2011 roku pozostaje częścią życia publicznego. Piętnaście…

Nie żyje Olaf Tufte. Norwegia żegna jednego z najwybitniejszych sportowców w swojej historii

21 lipca 2026

Gdy Haaland zmienia dietę, Norwegia idzie za nim. Nadchodzi era „norsketarian”

21 lipca 2026

Reprezentacyjne pamiątki z MŚ trafią na aukcję. Dochód wesprze poszkodowanych po pożarze w Krokstadelva

21 lipca 2026

10 stereotypów o Norwegach, które bawią nawet samych Norwegów

20 lipca 2026

Drammen: Pożar zabrał wszystko. Solidarność daje nadzieję 

19 lipca 2026

Srebrne gody następcy norweskiego tronu. Pałac Królewski otwiera drzwi do historii

19 lipca 2026

Drammen: Ponad 400 osób ewakuowanych, zniszczonych ponad 100 domów

18 lipca 2026

Katastrofalny pożar w Drammen. Ponad 100 domów całkowicie zniszczonych, akcja może potrwać do soboty

17 lipca 2026

Potężny pożar w Drammen. Spłonęło ponad 100 mieszkań, ewakuowano setki osób

17 lipca 2026

Norway in Full Summer Swing: The Best Music Festivals for Late Summer 2026

17 lipca 2026

Wynajem mieszkania w Norwegii: jakie wymagania musi spełniać lokal?

17 lipca 2026

Gdy Norwegia stała się jedną drużyną

17 lipca 2026

Norwegia w rytmie lata. Najciekawsze festiwale muzyczne drugiej połowy wakacji 2026

15 lipca 2026

FrP chce odebrać cudzoziemcom prawo głosu w wyborach lokalnych

15 lipca 2026
Dane kontaktowe

Polsk-Norsk Forening Razem=Sammen
nr org. 923 205 039

tel. +47 966 79 750

e-mail: kontakt@razem.no

Redakcja i współpraca »

Ostatnio dodane

Zakochała się Norwegii dzięki skokom narciarskim. Dziś jest dziennikarką norweskiej gazety

2 sierpnia 2026

Otoczyli ich w lesie. Mieszkańcy wioski na Lofotach zatrzymali podejrzanych o serię podpaleń

1 sierpnia 2026

Kapitan norweskiego statku Misje Verde zatrzymany po śmiertelnym wypadku

31 lipca 2026
Współpraca

Razem Norge jest laureatem nagrody "Redakcja medium polonijnego 2025", przyznawanej przez Press Club Polska.

Facebook Instagram X (Twitter) YouTube

Ansvarlig redaktør: Katarzyna Karp | Administrasjonssjef: Sylwia Balawender
Razem Norge arbeider etter Vær Varsom-plakatens og VVP regler for god presseskikk. Alt innhold er opphavsrettslig beskyttet.

© 2026 Razem=Sammen | Made in Kristiansand

Wprowadź szukaną frazę i naciśnij Enter, aby przejść do wyników wyszukiwania. Naciśnij Esc, aby anulować.