Długa na 800 pojazdów kolumna protestujących przemierzy ulice Oslo. Chcą dać władzy jasny komunikat: wzrost cen paliwa to groźba bankructwa.
Najnowsza akcja protestujących pod hasłem Dieselbrølet (czyli „ryk diesla”), o których było głośno przed Wielkanocą, odbywa się właśnie teraz. Dziś (w czwartek 9 kwietnia) długa kolumna samochodów osobowych, ciężarówek i traktorów wyruszyła z Kvinesdal do Oslo. Jutro ma wyjechać na ulice stolicy Norwegii w popołudniowym szczycie. Może to sparaliżować ruch.
Protestujący uważają, iż rosnące ceny paliwa sparaliżują gospodarkę. Branża budowlana i transportowa obawiają się redukcji zatrudnienia i bankructw. Uczestnicy protestów żądają ustalenia maksymalnych cen paliwa. Dotychczasowe obietnice rządu – w tym propozycje dalszego obniżenia opodatkowania diesla – oceniają jako niewystarczające. Co istotne, jak pokazywała redakcja Razem Norge, poprzednie ulgi w tym zakresie nie miały automatycznego przełożenia na spadek cen.
Jak wygląda w praktyce obecna sytuacja? Lider protestu – posiadający sześć ciężarówek Jan Erik Rafoss – mierzy się na przykład ze wzrostem wydatków na paliwo rzędu ponad 100 tysięcy koron miesięcznie. W środę NRK podało, że różnica pomiędzy cenami benzyny i diesla jest największa w norweskiej historii.
Podczas poprzedniej akcji Dieselbrølet wzdłuż trasy przejazdu zbierali się kibicujący protestującym ludzie machający norweskimi flagami. Protesty cieszą się więc poparciem i zrozumieniem przynajmniej części społeczeństwa.
Stołeczna policja przygotowuje się na możliwe konsekwencje zakłócenia ruchu w mieście, mimo że Rafoss deklaruje, że wywoływanie chaosu nie jest jego celem i że utrzymuje poprawne stosunki ze służbami. Służby nie wykluczają jednak interwencji, jeśli okaże się, że w wyniku protestów wystąpi zagrożenia życia i zdrowia przez utrudnianie działania służbom ratunkowym.
Protesty „dieslowego ryku” organizowane są w ostatnim czasie w wielu miejscach w kraju, a cała sprawa porusza nie tylko przedstawicieli firm czy zwykłych obywateli, lecz także stanowi wstrząs dla norweskiej sceny politycznej. W sprawach związanych z opodatkowaniem paliwa Senterpartiet postanowiła bowiem ostatnio głosować wraz z opozycją, co rozchwiało koalicyjną większość pod wodzą Arbeiderpartiet.
