Samoloty, które miały pomóc w walce Ukraińcom, nie dotarły na front. Od dłuższego czasu znajdują się w warsztacie w Belgii.
Obietnica przekazania Ukrainie sześciu samolotów F-16 padła z ust premiera Størego podczas wizytu w Kijowie w sierpniu 2023 roku. Samoloty tego typu zostały w Norwegii wycofane ze służby w 2021 roku w związku z przejściem przez ten kraj na myśliwce F-35.
Latem 2024 roku norweski rząd zapowiadał, że pierwsze maszyny zostaną dostarczone Ukrainie do końca 2024 roku. W ostatnich dniach NRK ujawniło jednak, że nie dotarły na miejsce przeznaczenia.
– To zdrada ze strony norweskiego rządu wobec Ukrainy – komentowała dla NRK Guri Melby, liderka partii Venstre.
Problemy logistyczne
Wedle norweskiego ministra obrony Torego O. Sandvika wina leży po stronie Belgów. Konkretnie ma chodzić o problemy z przepustowością w tamtejszym warsztacie, gdzie F-16 poddawane są remontom.
Dwie spośród przekazanych maszyn znajdują się w belgijskim warsztacie od ponad roku, ale wcześniej były używane do szkolenia ukraińskich pilotów w Danii. Pozostałe cztery zaś nie zostały jak dotąd użyte przez stronę ukraińską w jakikolwiek sposób – do Belgii wysłano je bowiem w częściach w kwietniu ubiegłego roku. Te właśnie cztery maszyny wymagają włożenia solidnego wysiłku w przygotowanie ich na front – każdej z nich brakuje około stu części. Jeśli prace rozpoczną się teraz, samoloty te będą gotowe do działania za około rok. Pozostałe dwie maszyny mogą być zdatne do użytku wcześniej.
Brak precyzji czy dezinformacja?
Poza samym faktem nieprzekazania maszyn oburzenie w Norwegii wywołują pojawiające się zarzuty, że ukrywano prawdę przed opinią publiczną. Tak sprawę przedstawia NRK – w jednym z opublikowanych tam artykułów napisano, że kilku wysokich rangą przedstawicieli norweskich władz dawało do zrozumienia, że samoloty zostały już dostarczone. Przykładowo cytowana przez NRK wcześniejsza wypowiedź dowódcy norweskich sił zbrojnych, generała Eirika Kristoffersena, brzmiała „Samoloty F-16, które przekazaliśmy Ukrainie, są teraz ważną częścią ukraińskiej obrony powietrznej”.
– Większość Norwegów sądziła, że norweskie samoloty już latają i chronią Ukrainę – komentował wzburzony Peter Frølich z Høyre w rozmowie z NRK.
Po nagłośnieniu sprawy przez NRK Kristoffersen tłumaczył się, że mówiąc „my” o przekazaniu samolotów F-16, miał na myśli nie Norwegię, a szerszą koalicję państw zachodnich, w której imieniu miał się wówczas wypowiadać.
Potrzebne w punkcie zwrotnym wojny
– Nie mogę ich użyć, nie ma ich tutaj. Być może Norwegia powinna włożyć więcej wysiłku w doprowadzenie ich do porządku, abyśmy mogli z nich korzystać już teraz – mówił anonimowo cytowany przez NRK współpracownik ukraińskich sił powietrznych z jednego z krajów zachodnich. Jego zdaniem Ukraina potrzebuje tych samolotów jak najszybciej, ponieważ właśnie teraz znajduje się w punkcie zwrotnym wojny.
Niektóre państwa zachodnie zdążyły już się wywiązać z podobnych obietnic dotyczących przekazywania F-16. Duńskie i holenderskie F-16 dostarczone Ukraińcom biorą już udział w walkach. Zimą samoloty te były kluczowym elementem ukraińskiej obrony powietrznej – chroniły infrastrukturę energetyczną przed dronami i rakietami Rosjan.
Lepsze takie niż żadne
Minister Sandvik, broniąc się przed zarzutami mediów, tłumaczył, że formalnie samoloty od Norwegii są już własnością Ukrainy i że to Ukraińcy – choć w porozumieniu z państwami darczyńcami – decydują o priorytetach prac remontowych.
Jak dodał, Dania i Holandia mogły od razu przekazać maszyny gotowe do służby, gdyż kraje te wciąż używały samolotów tego modelu we własnej armii. Natomiast Norwegia, która przeszła na F-35, nie dysponowała już takim sprzętem. Ukrainie dostarczono samoloty wymagające dużych napraw, ponieważ 32 sprawniejsze egzemplarze F-16 zostały wcześniej, w listopadzie 2022 roku, sprzedane Rumunii.
Norweski rząd zdecydował w związku z tym, że lepiej przekazać Ukraińcom niesprawne maszyny niż nie przekazać żadnych.
