Dziś, w Światowy Dzień Słuchu, przypominamy historię pewnej niesłyszącej i niewidomej Norweżki i jej nauczyciela, pioniera edukacji osób głuchoniewidomych.
Na starej, czarno-białej fotografii młoda dziewczyna zanurza dłoń w zaroście dojrzałego mężczyzny. Opuszkami palców dotyka jego warg. Mężczyzna z kolei trzyma ją za rękę. Kadr jest na tyle zaskakujący, że całość na pierwszy rzut oka trochę dziwi, by nie rzec – niepokoi… Zdjęcie to skrywa jednak historię rozjaśniającą mrok.
Sfotografowana dziewczyna to Ragnhild Kåta (1873-1947). Pochodziła z ubogiej rodziny. W wieku trzech lat zapadła na szkarlatynę. Straciła przez to węch, smak, wzrok i słuch. Następnie, przez to, że nie słyszała już co mówią inni, i ona sama przestała umieć mówić. Czy miała szansę na aktywne życie w społeczeństwie?
Najpierw losem dziewczynki zainteresował się pastor z jej rodzinnej parafii w Vestre Sildre, Didrik Arup. Gdy miała dziesięć lat, w Norwegii trwała akcja docierania do dzieci niewidomych lub niesłyszących po to, by na mocy ustawy przegłosowanej w 1881 roku objąć je obowiązkiem szkolnym w szkołach specjalnych. Pastor Arup usiłował znaleźć dla Ragnhild miejsce w jednej z takich placówek. Niestety nigdzie nie zdecydowano się jej przyjąć, bo żaden pedagog nie chciał się podjąć nauczania osoby niesłyszącej i niewidomej jednocześnie. Po dwóch latach pastor Arup zmarł, nie osiągnąwszy zamierzonego celu.
Potęga prasy
Po kolejnych dwóch latach zbieracz folkloru i nauczyciel z lokalnej szkoły, Hallvard Bergh, przybliżył sylwetkę Ragnhild czytelnikom gazety Verdens Gang (dziś znanej raczej jako VG). Zorganizował też zbiórkę na rzecz niepełnosprawnej i jej rodziny. W tę akcję włączyli się nawet norwescy imigranci w USA. Historia rozeszła się szeroko, artykuł Bergha przedrukowały i inne gazety.

O istnieniu Ragnhild dowiedział się dzięki Berghowi między innymi pisarz Lars A. Havstad. Sam był osobą niesłyszącą i działaczem na rzecz praw osób głuchych. Wkrótce historię panny Kåte poznał także jego szwagier. I tu docieramy w końcu do mężczyzny ze zdjęcia.
Drugą osobą na znanej nam już fotografii jest Elias Hofgaard, założyciel i dyrektor instytutu (a później szkoły) głuchoniemych w Hamar.
Nauczyciel Ragnhild Kåte
Metodą Hofgaarda zastosowaną w edukacji nastoletniej Ragnhild była nauka porozumiewania się przez dotykanie aparatu mowy rozmówcy oraz samodzielną mowę. Dziewczyna miała nauczyć się rozumieć i używać języka norweskiego dzięki jedynemu zmysłowi, który jej pozostał. Dzięki czuciu ruchu ust, wibracji i strumienia powietrza podczas mówienia.
Siła oddechu
Nauczyciel i uczennica zaczęli od… zdmuchiwania świecy i przesuwania oddechem małych papierowych kulek. Potem przyszedł czas na wymawianie poszczególnych liter i tworzenie sylab. Wreszcie przeszli do słów, początkowo jednosylabowych. Pierwszymi trzema były ur (zegarek), fot (stopa), i bord (stół). Nastolatka musiała zrozumieć, że wyrazy te oznaczają przedmioty, że dźwięki, których nie słyszała, a które wydawała sama i które czuła u nauczyciela, niosą określone znaczenie i mają związek z przedmiotami, z którymi styczność miała również jedynie przez dotyk. Dojście do tego zajęło jej kilka dni. Dopiero potem mogli pójść dalej… Czasem uczyli się sami, czasem dziewczyna brała udział w zajęciach wraz z innymi uczniami.
W końcu – udało się. Ragnhild Kåte to – jak twierdzą autorzy jednego z artykułów opublikowanych w książce Språk i arkivet – pierwsza na świecie jednocześnie niewidoma i niesłysząca osoba, która nauczyła się mówić.
Z czasem poznała też pismo Braille’a, opanowała czytanie i odręczne pisanie.
Do domu!
Dzięki temu zachowały się jej własne wypowiedzi. Przykładem jest list z jesieni 1897 roku. Dwudziestoczteroletnia Ragnhild pisze w nim do Hallvarda Bergha, że nie chce już wracać do Hamar, że lepiej jej w domu, z matką. Sukces edukacyjny okupiony był więc najwyraźniej cierpieniem.
Wiemy na pewno, że na początku nauki było bardzo trudno. Ragnhild zachowywała się nieufnie, bała się dotyku i obcych ludzi… Zanim w szkole w Hamar zaczęła się uczyć mówić, spędziła kilka miesięcy, ucząc się ufać nauczycielowi, być w stanie zachować spokój…
Ostatecznie – po latach nauki – do domu wróciła w roku 1902. Pozostawała jednak w kontakcie ze swoim nauczycielem. Niestety Hofgaard zginął tragicznie w wieku 50 lat w wypadku kolejowym w 1906 roku.
Utalentowana absolwentka
Jak wyglądało jej życie po skończeniu szkoły?
Dzięki zdobyciu umiejętności komunikowania się ze światem zewnętrznym Ragnhild mogła w Hamar uczęszczać na zajęcia z historii, matematyki, geografii, religii czy rękodzieła. To ostatnie okazało się szczególnie przydatne z perspektywy dalszego życia. Ragnhild była bardzo utalentowaną dziewiarką, tkaczką i hafciarką. Dzięki temu udało jej się zarabiać.
Przez większość życia mieszkała z rodziną, najpierw z matką, potem z siostrą. Dekadę przed śmiercią przeniosła się do ośrodka dla głuchych dziewcząt prowadzonego w Hamar przez koleżankę i współpracownicę Hofgaarda, Petrę Heiberg.
Hofgaard – między innymi w osobie Petry Heiberg – miał więc następców. Szkoła dla niesłyszących działała w Hamar jeszcze wiele dziesięcioleci.
Miganie
A jak by to wszystko wyglądało dziś?
Hofgaard uczył Ragnhild mówić i poznawać dotykiem cudzą mowę, ponieważ w edukacji osób głuchych – z którymi miał więcej do czynienia – był zwolennikiem metody oralistycznej (opartej na mówieniu i czytaniu z ruchu warg), z czasem uznanej w przypadku niesłyszących za mniej skuteczną niż języki migowe.
W przypadku osób głuchoniewidomych również istnieje więcej metod komunikacji. W zależności od takich czynników, jak między innymi stopień niepełnosprawności (połączenie całkowitej utraty słuchu i wzroku to rzadkość), wiek, w którym wystąpiła niepełnosprawność czy kolejność pogarszania się funkcjonowania poszczególnych zmysłów, można używać między innymi opracowanego w XIX wieku alfabetu Lorma (opartego na systemie punktów, linii i znaków dotykowych na dłoni; w Polsce tę metodę popierało istniejące do 2019 roku Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym), zmodyfikowanego języka migowego (opartego na dotykaniu rąk rozmówcy podczas rozmowy w celu rozpoznania znaków – tak często komunikują się osoby, które najpierw straciły słuch i zdążyły poznać jeden z języków migowych zanim zaczął pogarszać się im też wzrok) czy alfabetu palcowego (gdzie używa się znaków migowych odpowiadających poszczególnym literom danego alfabetu).
Do dziś jednak używa się też czasem opracowanej w Stanach Zjednoczonych metody Tadoma, dla której sposób pracy Hofgaarda stanowił ważną inspirację.
