Mogło dojść do tragedii. Okolice stacji Råde nie są ostatnio bezpieczne. Bane Nor i władze samorządowe apelują do policji o potraktowanie tej sprawy priorytetowo. Poprzednie cztery – umorzono.
Østfoldbanen, linia kolejowa między Oslo a granicą ze Szwecją. Ostatnio zdarza się, że w okolicach Råde pociągi jeżdżą wolniej. Wszystko przez duże, ciężkie przedmioty podrzucane na tory. Wał korbowy, telewizor, części samochodowe, duże kamienie…
16 lutego zdarzyła się tam już piąta próba sabotażu w krótkim czasie. Do poprzedniej doszło w tym samym miesiącu, do pozostałych – jesienią ubiegłego roku. Policja nie złapała sprawców czterech poprzednich incydentów.
Opóźnienia wynikające ze zmniejszania tempa jazdy przyczyniają się do spóźnień do szkoły czy pracy. Ale to konieczność, bo jeśli dojdzie do wykolejenia, mogą zginąć ludzie.
Nie wiadomo, czy Bane Nor sięgnęła po inne środki zaradcze. W rozmowie z NRK Gunnhild Hernes Synnestvedt, dyrektor Bane Nor odpowiadająca za bezpieczeństwo, odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy wprowadzono monitoring lub czy miejsce to obserwują ochroniarze.
Policjantka Monica Lillebakken z komisariatu w Moss zwróciła się z apelem do potencjalnych świadków lub innych obywateli, którzy mogą coś wiedzieć:
– Zasadniczo są to sprawy, w których mamy niewiele informacji, więc jesteśmy bardzo zainteresowani wszelkimi wskazówkami – powiedziała.
Tym razem policja ma zrobić więcej niż poprzednio. Służby spróbują zebrać ślady DNA z porzuconych dotychczas na kolei przedmiotów.
