Tańszy prąd?
W chwili gdy cena energii elektrycznej w południowej Norwegii sięga 1,75 korony za kilowatogodzinę, sporo mieszkańców regionu płaci za prąd nawet o 250 procent więcej, niż musiałoby — wynika z analiz. Mniej niż połowa gospodarstw domowych w obszarach o najwyższych cenach prądu zdecydowała się na skorzystanie z państwowego programu Norgespris, który oferuje stałą cenę 50 øre za kilowatogodzinę, wliczając VAT.
Zjawisko to zaskakuje ekonomistów i komentatorów. W obszarach o najwyższych cenach energii — obejmujących Oslo oraz znaczną część południowej Norwegii — około 45 procent mieszkańców wykupiło stałą taryfę. Oznacza to, że większość gospodarstw domowych rezygnuje z rozwiązania, które oferuje tańszy prąd. W obecnych warunkach rynkowych pełni ono funkcję prostego ubezpieczenia przed wahaniami cen.
– Jest wiele sposobów na tracenie pieniędzy — zauważył Gunnar Stavrum, redaktor naczelny portalu Nettavisen. – Można kupować drogą kawę, nie zmieniać abonamentu komórkowego albo zapomnieć o refinansowaniu kredytu hipotecznego. W tym sensie Norgespris jest dodatkowym podatkiem dla tych, którzy nie potrafią liczyć.
Rządowy program od początku budził kontrowersje. Krytycy wskazują, że tańszy prąd poprzez stałą cenę energii może osłabiać motywację do oszczędzania prądu, generować wysokie koszty dla państwa i zakłócać sygnały rynkowe istotne dla biznesu oraz transformacji klimatycznej. W debacie publicznej Norgespris bywa więc przedstawiany jako rozwiązanie politycznie wygodne, lecz długofalowo problematyczne.

Jednak dla wielu argument ideologiczny schodzi na dalszy plan w obliczu realiów domowych budżetów. W regionie, gdzie skoki cen energii są częste i dotkliwe i to nierzadko w okresach, gdy ograniczenie zużycia jest praktycznie niemożliwe, decyzja o stałej taryfie sprowadza się do prostego rachunku ekonomicznego. Tańszy prąd to mniejsze wydatki.
Dlaczego więc tak wiele osób z niego nie korzysta? Część obserwatorów wskazuje na brak informacji, nieufność wobec rozwiązań państwowych lub nadzieję, że ceny rynkowe w dłuższym okresie spadną. Inni mówią o bierności: gospodarstwa domowe pozostają przy dotychczasowych umowach, nawet jeśli są one wyraźnie mniej korzystne.
Efekt jest jednak jednoznaczny. W czasie rekordowych cen energii znaczna część południowej Norwegii płaci rachunki, które — przynajmniej na papierze — można było znacząco obniżyć. W kraju słynącym z wysokiej świadomości ekonomicznej i zaufania do instytucji publicznych, ta statystyka pozostaje jedną z bardziej zagadkowych.
Jak działa Norgespris?
Norgespris gwarantuje rekompensatę za każdą kilowatogodzinę powyżej 50 øre do 5000 kWh miesięcznie. W przypadku południowej Norwegii to zdecydowanie tańszy prąd, natomiast mieszkańcy północy kraju mają bardzo niskie ceny prądu i prawdopodobnie powinni unikać tego rozwiązania.
– To nie jest stała cena prądu. Norgespris to dopłata, która wyrównuje koszty energii do ogłaszanego poziomu referencyjnego. Gdy rynkowa cena prądu jest wyższa niż poziom referencyjny, na fakturze sieci zobaczysz dopłatę (kwotę ujemną). Gdy cena rynkowa jest niższa, dopłata będzie mniejsza lub może jej nie być wcale – tłumaczy Filip Krzewski, dyrektor generalny Viddakraft AS .
Jak zamówić albo sprawdzić Norgespris
- Wejdź na elhub.no
- Wybierz opcję Norgespris dla swojego punktu poboru
- Klikaj „dalej, dalej, dalej…”, zaakceptuj warunki
- Kliknij „bestill”
Więcej sposobów na oszczędności
Zgodnie z oceną Rady Konsumentów, wybór programu Norgespris nie naprawi problemów wynikających z niekorzystnej umowy na energię elektryczną. Jak podkreśla Thomas Iversen, dyrektor ds. praw konsumentów i energii, mechanizm ten zamraża wyłącznie samą cenę energii, pozostawiając sprzedawcom swobodę w naliczaniu marż i dodatkowych opłat (za: VG).
Z tego powodu — zaznacza Iversen — konsumenci powinni dokładnie przeanalizować, ile faktycznie płacą dziś za prąd. Obecny moment może być dobrą okazją do weryfikacji, czy obowiązująca umowa rzeczywiście odpowiada rynkowym warunkom.
Wielu odbiorców nadal korzysta bowiem ze starszych kontraktów, obciążonych wyższymi narzutami lub kosztownymi opłatami abonamentowymi. Różnice pomiędzy ofertami poszczególnych firm mogą sięgać kilku, a nawet kilkunastu øre za kilowatogodzinę — co w perspektywie rocznej oznacza dla gospodarstw domowych wydatki liczone w tysiącach koron.
Specjaliści zalecają dokonywanie aktywnego wyboru. Warto skorzystać z dostępnych porównywarek cen, które wskażą, czy masz dobrą umowę, czy też warto ją zmienić.

2 komentarze
Widać de do tlumaczenia uzywacie AI.
Tak, zdecydowanie pomaga w tłumaczeniu.