Dramat na Kampen w Oslo – pracownica ośrodka wspierającego podopiecznych Barnevernet została zaatakowana w trakcie nocnego dyżuru i zginęła mimo prób reanimacji. Sprawcą okazał się 18-letni mieszkaniec placówki, który w czasie przesłuchania wskazał na polityczny motyw zbrodni.
Policję wezwał sąsiad. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, zastali ciężko ranną kobietę. Próbowali ratować jej życie, jednak bezskutecznie. Pracownica zmarła przed przyjazdem karetki. W chwili ataku pełniła dyżur sama.
Podejrzany uciekł z miejsca zdarzenia, ale już nad ranem został zatrzymany w centrum Oslo. Policja potwierdziła, że 18-latek był jej znany, choć wcześniej niekarany.
„Czyn miał charakter polityczny”
Podczas pierwszych przesłuchań nastolatek przyznał, że działał z pobudek politycznych.
– Osiemnastolatek, podejrzany o zabójstwo pracownicy ośrodka w Oslo, zeznał, że czyn miał charakter polityczny – poinformowała inspektor Grete Lien Metlid na niedzielnej konferencji prasowej.
Jak podają media, sprawca jest obcokrajowcem pochodzącym z jednego z krajów europejskich, lecz wychowywał się w Norwegii. PST (Policyjna Służba Bezpieczeństwa) znała go wcześniej z powodu wyrażanych skrajnie prawicowych poglądów.
Na razie nie usłyszał zarzutu terroryzmu, ale śledczy nie wykluczają zmiany kwalifikacji czynu. W przesłuchaniach bierze udział psychiatra, który ocenia stan psychiczny zatrzymanego.
Ośrodek i jego zadania
Do tragedii doszło w placówce prowadzonej przez prywatną instytucję Gemt AS na Kampen. Ośrodek tego typu wspiera młodych dorosłych, którzy wcześniej pozostawali pod opieką Barnevernet. Firma, działająca od 2000 roku, specjalizuje się w całodobowej pomocy dzieciom i młodzieży z trudnościami rozwojowymi oraz w programach usamodzielniających.
Samotny dyżur pod lupą
Śmierć pracownicy instytucji wywołała debatę na temat bezpieczeństwa zatrudnionych w tego rodzaju placówkach.
– Nigdy nie powinno być tak, że praca w celu niesienia pomocy innym staje się śmiertelnie niebezpieczna – podkreśliła Marianne Solberg, przewodnicząca Fellesorganisasjonen.
W rozmowie z NTB dodała, że ryzyko w miejscu pracy musi być traktowane poważnie, szczególnie w przypadku nocnych dyżurów pełnionych w pojedynkę. Organizacja domaga się wyjaśnień, czy samotna zmiana była wynikiem świadomej decyzji, czy zaniedbania kadrowego oraz czy wcześniej przeprowadzono odpowiednie analizy ryzyka dotyczące 18-letniego podopiecznego.
Policja podkreśla, że dochodzenie jest na wczesnym etapie, a w sprawie istnieje kilka hipotez. Tragedia jednak pokazuje luki systemowe, które mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo pracowników opieki społecznej w kraju.
Przeczytaj również:
Oskarżenie: Zabójstwo dokonane w zamiarze terrorystycznym
