Nieszczepieni winni? Dane obnażają prawdę

Dział Opinia przedstawia punkt widzenia Autora

Temat szczepień wciąż jest aktualny w mediach na świecie i oczywiście w Norwegii. 

Dziś chciałabym w szczególności przyjrzeć się jednemu z artykułów, który ukazał się w FVN.

Dlaczego? Ponieważ według mnie wywinął się dziennikarskiej rzetelności. Uderzył mnie też specyficzny sposób formułowania przekazu oraz, w mojej opinii, pozbawiona krytycznego myślenia interpretacja danych.

Artykuł, który wzbudził we mnie nieprzyjemne odczucia nosi tytuł: „Naczelny lekarz gminy o nieszczepionych: – Teraz ego musi ustąpić dobru ogółu”.

Moją uwagę zwrócił również lead, czyli pierwszy graficznie wyodrębniony akapit tekstu: „Infekcja w Lyngdal wzrasta, a lekarz gminny jest zaniepokojony, że tak wielu zarażonych jest nieszczepionych”. 

Zestawienie w jednym zdaniu powyższych informacji sugeruje związek pomiędzy pogarszającą się sytuacją infekcyjną w Lyngdal i stwierdzeniem, że „tak wielu zarażonych jest nieszczepionych”.

Również Henriette Budsberg Pettersen, główny lekarz miejski w Lyngdal udzielająca wywiadu gazecie FVN, wskazuje na powiązania między ilością nieszczepionych osób, a rozprzestrzenianiem się infekcji w gminie. 

W kolejnych akapitach mowa jest o „niepokojącej liczbie odnotowanych przypadków”. Nie są one podane wprost, ale w formie podobnej do matematycznego zadania tekstowego trzecioklasisty. 

Zadanie tekstowe

W Lyngdal ilość zakażonych koronawirusem to obecnie 26 osób.

12 zarażonych to mieszkańcy domu opieki – wszyscy zostali zaszczepieni.

5 zarażonych to pracownicy opieki domowej, a 3 z nich jest nieszczepionych.

9 zakażonych osób to bliscy – 5 z nich jest nieszczepionych.

Ile spośród 26 osób stanowią nieszczepieni? 

Odejmijmy od ogólnej liczby zakażonych osoby zaszczepione:

26 – 12 – 2 – 4 = 8

Odpowiedź: osiem. Tyle właśnie niezaszczepionych osób jest zakażonych koronawirusem, przy 18 osobach zaszczepionych. 

Dedukcja

Jedną z metod krytycznego myślenia jest dedukcja, czyli metoda rozumowania polegająca na wyprowadzaniu logicznych wniosków z przesłanek uznanych za prawdziwe.

We wcześniejszym akapicie ​główny lekarz w Lyngdal wyraża zaniepokojenie zarówno nagłym wzrostem infekcji w gminie, jak i tym, że tak wielu zarażonych jest nieszczepionych. Zastanawiam się, w jaki sposób z tych przesłanek (8 nieszczepionych i 18 zaszczepionych) można sformułować powyższe zdanie?

Będąc lekarzem, a nawet nie będąc nim, raczej zaniepokoiłabym się faktem, że tak duża część zarażonych jest szczepiona – niemal 70%. A kierując się zasadą rzetelności przy wykonywaniu zawodu dałabym raczej lead: „Infekcja w Lyngdal wzrasta, zaniepokojenie budzi fakt, że tak wielu zarażonych jest szczepionych”. Tutaj, mimo przedstawionych danych, brzmi on inaczej.

Dodatkowo martwi mnie, że w niektórych krajach o bardzo wysokim wskaźniku osób zaszczepionych co najmniej dwoma dawkami pandemia nabrała niewidzianego dotychczas rozpędu. 

Dowody skuteczności?

Podam za przykład Singapur, w którym 82,4% całej populacji jest zaszczepiona. Pierwszy szczyt zachorowań, zanim masowe szczepienia przyspieszyły, miał miejsce 20 kwietnia 2021 – odnotowano wówczas 1426 zakażonych koronawirusem. Tego dnia nikt nie zmarł z powodu zakażenia Covid-19. Obecnie, gdy statystyki zaszczepionych Singapuru mogą być stawiane za przykład na arenie światowej, następuje ogromny wzrost zachorowań: 20 października br. odnotowano 3862 przypadki. Dodatkowo umieralność związana z chorobą wyraźnie wzrasta od września i np. 20 października zmarło 18 osób  (tu można zobaczyć dane Reutersa).

Są na szczęście również kraje, w których sytuacja wygląda pozytywnie i wraz z wyszczepianiem populacji ilość zachorowań stabilizuje się, jak na przykład w Danii, gdzie zaszczepiono 75,5% mieszkańców (dane Reutersa) czy też spada, jak w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w których 86,7% społeczeństwa przyjęło minimum dwie dawki (dane Reutersa).

 

Niejednoznaczne, bez wątpienia

Lekarka z Lyngdal mówi również o konieczności dostrzeżenia konsekwencji. Twierdzi, że rozumie początkowy sceptycyzm ludzi wobec szczepionek, które zostały bardzo szybko wprowadzone i skutki uboczne były nieznane.

Ja z kolei rozumiem, że można wciąż mieć wątpliwości (choć często odnoszę wrażenie, że ich wyrażanie jest mocno nietaktowne), ponieważ brakuje jednoznacznych informacji, które potwierdzałyby skuteczność obecnie przeprowadzanych szczepień. Również w tym artykule nie znalazłam przesłanek do tego, by twierdzić, że to ego stoi u podstaw decyzji o nieszczepieniu się. W moim odczuciu to raczej posługiwanie się logiką.

Wspomnę, że w Lyngdal zarejestrowanych jest 10 365 mieszkańców, z czego zaszczepiono przynajmniej dwoma dawkami 6530 osób, co stanowi 63% ogółu, niezaszczepieni – 37%. Proporcje w 26 zarejestrowanych ostatnio przypadkach zakażeń są zbliżone: 70% zakażonych to osoby zaszczepione, a 30% nieszczepione, i nie przyjmuję tego jako argument wskazujący na skuteczność szczepień w ochronie grup najbardziej narażonych. Metodą dedukcyjną można wyciągnąć inny wniosek, natomiast dane te są zbyt wybiórcze, dlatego nie będę tego robić.

Henriette Budsberg Pettersen sygnalizuje, że brak konsekwencji wobec osób, które się nie szczepią, a „mają codzienny kontakt z innymi, zwłaszcza starymi i chorymi” nie jest dobrym rozwiązaniem.

Dowiadujemy się też, że trzy osoby korzystające z opieki domowej zostały zarażone i hospitalizowane. Były w pełni zaszczepione. Jednak brakuje informacji, czy zostały zarażone przez zaszczepionych czy niezaszczepionych pracowników.

Helsedirektoratet słusznie zauważa w cytowanym artykule, że narażanie pacjentów i innych osób na ryzyko infekcji w pracy jest niedopuszczalne.

Rozumiem i popieram troskę o osoby, które są najbardziej narażone na choroby, o starszych, którzy wymagają profesjonalnej opieki. Jednak bazując na dostępnych informacjach coraz mniej rozumiem, dlaczego tak uparcie twierdzi się, że zaszczepienie pomoże rozwiązać ten problem. Chyba, że istnieją dowody na to, że w pełni zaszczepiony, który zachorował na koronawirusa – nikogo nie zarazi.  

p.s. To przygnębiające, że powyższy temat w głównych mediach traktowany jest w sposób, w którym brak przestrzeni na dyskusję, wymianę argumentów i uczciwą debatę, nie ma jej też dla osób poddających w wątpliwość skuteczność czy bezpieczeństwo szczepień.


Podoba Ci się artykuł? Doceniasz naszą pracę? Wesprzyj nas wpłacając dowolną kwotę na SPLEIS


Zdjęcie: Abbat/Unsplash

One thought on “Nieszczepieni winni? Dane obnażają prawdę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *