Niech jedzą ryby!

W związku z tym, że większość upraw w Norwegii niszczeje z powodu braku rąk do pracy, możemy się w tym roku spodziewać znacznych podwyżek cen żywności. Plotka mówi, że w czasie debaty na ten temat w parlamencie, premier Norwegii niczym Maria Antonina rzuciła: „Niech zatem jedzą ryby!”

Natychmiast pomyślałem, że przyjdę Wam z pomocą, bo nie ma to, jak coś koniecznego przekuć w przyjemność. 

Każdy o tym wie, bo powtarzano nam od dziecka, że ryby są bardzo zdrowe. Zapomniano nam jednak wpoić, że są one przede wszystkim bardzo smaczne. Mamy złe doświadczenia z przedszkoli i stołówek szkolnych, kiedy karmiono nas paskudnymi mrożonymi kostkami rybnymi z przypaloną panierką. Pamiętamy śmierdzące smażalnie nad polskim morzem o egzotycznie brzmiących nazwach, jak „Afrodyta” czy „Wenus”, z których stary olej czuć było na plażach i promenadach.

Ale ryby to bogactwo, a my mamy szczęście mieszkać w kraju, który eksportuje je na cały świat, ponieważ są znakomitej jakości. Przez pierwsze lata w Norwegii miałem okazję pracować na największym krajowym lotnisku. Codziennie przed południem, i dzieje się tak do dziś, startuje ogromny samolot lecący na bliski wschód, pod pokład którego wjeżdżają ogromne skrzynie wypełnione rybami, ułożonymi na kostkach lodu. My nie musimy czekać aż do nas przylecą. Wystarczy, że znajdziemy sobie odpowiedniego dostawcę na miejscu.

Najlepiej byłoby wędkować i samemu przynosić do domu świeże, delikatne, białe mięso. Ale nie każdy to lubi. Mam złe doświadczenia z dzieciństwa, które do dziś nie pozwalają mi odczuwać przyjemności z wpatrywania się w nieruchomy spławik. Jako mały chłopiec co weekend jeździłem z rodzicami nad jezioro. Ojciec w absolutnej ciszy wpatrywał się w lustro wody i kiedy tylko zakłócałem mu spokój, mówił: „idź do matki”. Moja matka również ceniła sobie spokój i potrafiła nieruchomo leżeć całe popołudnie, ciesząc się kąpielą słoneczną. Kiedy przychodziłem do niej słyszałem z kolei: „zasłaniasz mi słońce”. Więc głównie czas nad wodą upływał mi na siedzeniu w samochodzie i słuchaniu radia.

Mam za to szczęście przyjaźnić się z wieloma miłośnikami wędkowania, którzy sami swoich zdobyczy przejeść nie mogą, dzięki czemu często jestem obdarowywany świeżymi rybami. 

Sprawa najważniejsza – najlepsze ryby, to ryby świeże. Na końcu artykułu podpowiadam, jak je rozpoznać. Rybę kupujemy i przyrządzamy tego samego dnia. Ryby mrożone nie pozwalają nam ocenić swojej jakości, a na pewno poprzez mrożenie ucierpiał ich smak. Nie kupujemy ich na zapas i nie przetrzymujemy w czeluściach zamrażarki, na dnie której są już rzeczy dawno przez nas zapomniane. W zamrażarce trzymamy posiekane zioła w pudełkach po lodach i sam lód do drinków. Ryby jemy świeże.

Jeżeli kupicie już dobrej jakości rybę lub inne morskie żyjątka, otwiera się przed Wami cały wachlarz możliwości. Z tego delikatnego mięsa przyrządzić można wszystko. W formie surowej polecam ceviche (rybę marynowaną w soku z cytrusów: limonki, pomarańczy czy grejfruta) z dodatkiem kolendry i delikatnego awokado lub sushi. Na surowo i obowiązkowo z szampanem podajemy także ostrygi. A jeżeli do domu przyniesiemy świeżą makrelę, kalmary lub krewetki czy ośmiornicę, polecam Wam grillowanie.

To co pozostanie po oprawianiu ryby jest świetną bazą do zup. Zachęcam do gotowania tych pysznych wywarów, bo my Polacy lubimy zupy, a ryb jemy zdecydowanie za mało. Zupa rybna może mieć mnóstwo wersji. Jest restauracja na plaży w Sopocie, która od wielu lat podaje znakomitą rybną pomidorową, po którą stoi się w kolejce czterdzieści pięć minut. Będąc w Syberii gotowałem z lokalnym kucharzem zupę na wodzie z Bajkału. Prosty wywar, wzbogacony o ziemniaki i zioła miał niepowtarzalny smak. Do bulionu używamy resztek po sprawianiu ryby, a mięso dodajemy do niej pod koniec gotowania. Dzięki temu nic nam się nie rozpada i możemy cieszyć się kawałkami soczystego mięsa. Każda ryba o wyraźnym smaku nadaje się na zupę: dorsz, pstrąg, karp, tuńczyk, okoń czy łosoś. Warto wzbogacić jej smak krewetkami, które mają w sobie mnóstwo aromatu.

Ważnym argumentem zachęcającym do spożywania większej ilości ryb jest zawartość białka i zdrowych tłuszczy w ich mięsie. Ci, którzy jeszcze przed sezonem letnim chcą zgubić zbędne kilogramy, zdecydowanie powinny zamienić schabowego z patelni na solę gotowaną na parze. Tej delikatnej ryby absolutnie nie powinniśmy smażyć.

Jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z wprowadzaniem ryb do Waszej diety podrzucam kilka pomysłów na posiłki, do których przepisy znajdziecie „w sieci”, czyli jak mówi moja mama „na guglach”.

Śniadanie: 

pasta z wędzonej makreli, bajgiel z wędzonym łososiem, koperkiem i kaparami, jajecznica z wędzonym węgorzem, majonezowa pasta z homarem.

Lunch: 

pizza z anchois, burger z tuńczyka, sashimi, tacos z rybą, sałatka z kalmarów i jajek, tajska zupa z krewetek, rosyjska zupa ucha.

Przystawka: 

grillowane krewetki, karp po żydowsku, tatar z ryby, szaszłyki krewetkowe, gravlax, ceviche, przegrzebki z owocami, grillowane kalmary, sushi, łosoś teriyaki.

Danie główne: 

ramen rybny, raki w piwie, łosoś pieczony + puree z zielonego groszku, zapiekanka ziemniaczana z sandaczem, stek z tuńczyka lub miecznika (marynowany), curry z ryby, paella, ziemniaki grillowane wypełnione krewetkami i łososiem, tagliatelle z małżami, risotto.

Polecam Wam również konserwy rybne. Tuńczyk w puszce nie musi być tą rozmoczoną breją, z której nic nie da się zrobić. Polecam wam mojego ulubionego zapuszkowanego włoskiego tuńczyka firmy Callipo. Na bazie tego mięsa możecie zrobić: makaronową sałatkę z rukolą, ostrą pastę do kanapek, sałatkę nicejską z jajkiem i wiele innych dań na zimno.

Jako zdrową przekąskę przed telewizor rekomenduję suszone ryby. Nauczyłem się je jeść na Islandii. Bardzo popularne są także w Rosji i na Lofotach, które, jak szerokie, a przede wszystkim długie, zastawione są wielkimi stojakami, na których suszą się ryby. Jeżeli znacie to zdjęcie z pięknie ulokowanym stadionem do piłki nożnej w Henningsvær na Lofotach, przyjrzyjcie mu się jeszcze raz i zobaczcie, ile ryb suszy się dookoła . Miałem okazję grać tam w piłkę i dużo czasu upłynęło, zanim przyzwyczaiłem się do zapachu. 

Tym z Was, którzy odważnie podchodzą do gotowania i nie straszne im kulinarne eksperymenty, polecam spróbować norweskiego dania narodowego jakim jest Lutefisk, czyli dorsza marynowanego w sodowym ługu. Spróbujcie także łączenia ryb i owoców morza z czerwonym mięsem: kotlety z makreli z wieprzowiną czy hiszpańska zupa rybna z chorizo dostarczą Wam nowych smakowych doznań.

Przepis na Spaghetti al tonno

(makaron z tuńczykiem)

Składniki dla dwóch osób:

  • 200g makaronu spaghetti 
  • 100g tuńczyka w oliwie Callipo
  • Pół puszki pulpy pomidorowej Mutti
  • 4 filety anchois (opcjonalnie)
  • pół cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • pół garści natki z pietruszki
  • oliwa z oliwek (do smażenia)
  • sól
  • pieprz 
  • oregano
  • pół garści parmezanu
  • kapary, oliwki, bazylia (do dekoracji)

Przygotowanie

  1. Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją (Włosi zawsze podają go w formie al dente, czyli jędrny). Pamiętaj, że woda na makaron ma mieć zawsze słoność morza i nigdy nie dodajemy do niej oliwy!
  2. Na patelni zeszklij cebulę, następnie dodaj anchois, czosnek i pulpę pomidorową 
  3. Dopraw solą, pieprzem i oregano
  4. Odparuj sos, aż uzyskasz pożądaną gęstość (powinien powoli spływać po zanurzonej w nim łyżce, tak samo będzie spływał po makaronie), dopiero wtedy dodaj tuńczyka i natkę pietruszki
  5. Do sosu dodaj ugotowany makaron i wymieszaj

Serwuj posypany startym parmezanem i udekorowany oliwkami, kaparami i bazylią

Dodatkowo

Czym charakteryzuje się świeża ryba:

  • Oczy wypukłe i błyszczące
  • Skóra jasna 
  • Skrzela jasnoczerwone
  • Mięso twarde i sprężyste
  • Zapach delikatny morski (nie rybny)

Smacznego!

Autor tekstu i zdjęć, Jakub Sobucki, jest twórcą podcastu Niuniu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *