Jonas Juel (26) przygotowywał się do mistrzostw, oglądając nagrania swojego idola, Olafa Tufte. W Amsterdamie spełnił marzenie o medalu, zajmując trzecie miejsce w mistrzostwach świata w jedynce.
To pierwszy medal Norwegii w wioślarskich mistrzostwach świata od złota Birgit Skarstein w 2023 roku. W rywalizacji pełnosprawnych zawodników jest to pierwszy medal MŚ od czasu sprzed pandemii koronawirusa, kiedy Kjetil Borch zdobył brąz w jedynce w 2019 roku.
Medal Juela stał się również pięknym hołdem dla legendy norweskiego wioślarstwa Olafa Tufte, który zmarł tego lata. W Amsterdamie Juel startował z żałobną opaską na stroju, a po przekroczeniu mety w finale wskazał palcem w niebo, oddając hołd Tufte.
– Odkąd Olaf odszedł, oglądałem jego wyścigi raz za razem. Próbowałem naśladować to, co robił na finiszu – powiedział zawodnik z Oslo w wywiadzie po zdobyciu medalu.
Rozmowa rozpoczęła się jednak od niefortunnej pomyłki, gdy reporter nazwał Juela „Olafem”.
– Małe pomieszanie pokoleń. Niestety nie jestem Olafem, tylko Jonasem. Ale dziękuję. Wiedziałem, że Sam (Melvin) jest mocny na finiszu, więc musiałem po prostu dać z siebie wszystko – powiedział Juel.
Walka o setne części sekundy
Juel prezentował imponującą formę przez całe mistrzostwa w Amsterdamie. Tym samym wziął udany rewanż za ubiegłoroczne MŚ, które musiał opuścić z powodu kontuzji pleców.
W niedzielnym finale Norweg rozpoczął bardzo mocno i zarówno po 500, jak i po 1000 metrach znajdował się na pozycji medalowej. Niemiec Oliver Zeidler był poza zasięgiem rywali i zdecydowanie zwyciężył. Białorusin Jaugenij Zalatij zdobył srebro, natomiast Juel stoczył walkę o brąz z Amerykaninem Samuelem Melvinem.
Końcówka była niezwykle wyrównana i do rozstrzygnięcia, który z zawodników zdobył medal, potrzebne było zdjęcie z fotofiniszu. Ostatecznie okazało się, że Juel wyprzedził Amerykanina o zaledwie 0,11 sekundy.
Trudne przygotowania do sezonu
Juel zajął drugie miejsce w sobotnim półfinale, a w ćwierćfinale uzyskał drugi najlepszy czas spośród wszystkich zawodników. Dzięki temu przed finałem był wymieniany w gronie kandydatów do medalu.
Sam Norweg deklarował wcześniej, że jego celem jest znalezienie się w pierwszej piątce mistrzostw świata.
W ubiegłym roku Juel dwukrotnie stawał na podium Pucharu Świata, jednak kontuzja pleców sprawiła, że nie wystąpił w mistrzostwach świata. Później problemy zdrowotne ograniczyły jego przygotowania do sezonu 2026. W Amsterdamie pokazał jednak, że wrócił do znakomitej formy.
(©NTB)
