Morsowanie

Godzina osiemnasta. Ciemno. Podczas spaceru  po Hovedgård nad rzeką Otra, można usłyszeć dobiegające z dala głosy. Spacerowicz wiedziony ciekawością, kierując kroki w stronę, z której dobiega pogawędka, może zauważyć smugi świateł. Coraz wyraźniej słychać śmiechy i ożywioną rozmowę. Jest czwartek, a  ściskający mróz raczej nie zachęca do towarzyskich spotkań przy ognisku. Zresztą nie widać ognia. Za to po chwili słychać chlupot wody. 

Podchodząc całkiem blisko, spacerowicz dostrzeże pozostawione na brzegu ubrania, a w rzece ludzi. Stoją zanurzeni do ramion, światła z czołówek rzucają smugi na ciemnozieloną wodę, przecinając jasnym pasmem parę wydobywającą się z ust.

Morsowanie

– Przed pierwszą kąpielą bałem się, że nie wejdę. Po prostu obawiałem się, że woda będzie zimniejsza niż to, na co byłem przygotowany. Ale nie było wcale źle – opowiada Kamil Kijas, który dwa lata temu rozpoczął przygodę z zimnymi kąpielami. – Zresztą  w tamten wieczór na morsowanie przyjechały tylko trzy dziewczyny, więc tym bardziej nie mogłem zrezygnować – śmieje się Kamil.

Od tamtej pory Kamil, który morsuje wraz z nieformalną grupą Spa dla biedaków, tylko dwa razy opuścił morsowanie, i tylko dlatego, że był na wyjeździe w miejscu, gdzie nie było warunków do zimnych kąpieli w naturze.

– Spotykamy się dwa razy w tygodniu: w czwartki i w niedziele. Jeśli jestem na wyjeździe służbowym, to w te same dni wchodzę do wody, prosząc zawsze kogoś o asystę, tak dla bezpieczeństwa. Widzę wiele plusów morsowania. Na pewno świetnie wpływa na odporność – wszyscy w domu mogą chorować, mnie nie rusza żadne przeziębienie. To także spotkanie z przyjaciółmi. Poza tym morsowanie daje zastrzyk dopaminy i pozytywnego nastawienia. Choćbym był półżywy ze zmęczenia, z wody wychodzę jak nowonarodzony.

Zapytany o wady morsowania, długo się zastanawia.

– To, że jest zimno, gdy człowiek już wyjdzie i ma się ubierać. Ale i tak zwykle kończy się na żartach. To styl życia i rozrywka. Nie mógłbym teraz przestać. 

Inspiracją dla Kamila jest Wim Hof, Holender, który oswoił zimno, obecnie mieszkający w Przesiece, u stóp Karkonoszy.

– To niesamowite, że człowiek tak potrafi regulować temperaturę ciała. Z tym, że Wim wchodzi głęboko w medytację. Czasem stosuję jego ćwiczenia oddechowe i codziennie biorę zimny prysznic. 

Są osoby, którym przemknie przez głowę myśl o morsowaniu, jednak szybko zbywają ją negacją: „To nie dla mnie”. I choć niektórzy rzeczywiście powinni unikać kontaktu z zimnymi kąpielami, większości przyniosą one szereg korzyści. 

– Gdy wchodzisz do wody czujesz najpierw chłód, a później jakby tysiące igieł wbijających się w twoje ciało. Po około dwóch minutach przestaje się odczuwać zimno. Ale do morsowania nie powinno się podchodzić pokazowo. Każdy organizm jest inny i trzeba go słuchać, zaczynać spokojnie, słuchając co podpowiada ciało, z kolejnymi kąpielami można wydłużać czas. Kiedy człowiek zaczyna się trząść, to powinien wyjść na brzeg, nie ma po co ryzykować wyziębieniem organizmu. Ale uważam, że używanie butów neoprenowych, które skutecznie blokują dopływ impulsów do receptorów znajdujących się w stopach, mija się z celem (neopren to inaczej kauczuk syntetyczny, z którego często wykonany jest strój nurka). Buty antypoślizgowe sprawdzą się lepiej – zabezpieczają przed skaleczeniem, ale nie izolują od zimna. Chodzi przecież o to, żeby organizm czuł chłód.

Według dr hab. Ewy Ziemann, profesor nauk medycznych i nauk o zdrowiu, pracownika naukowego AWF Poznań, nie ma przeciwwskazań, by morsowały już trzyletnie dzieci. Natomiast osoby cierpiące na niewydolność układu krążenia, epilepsję i niektóre inne przewlekłe choroby powinny zrezygnować z morsowania. Również borelioza może stanowić przeciwwskazanie, ponieważ morsowanie, choć trwa krótko, jest silnym bodźcem i reakcje organizmu mogą być czasem nieprzewidywalne.

Dzięki niskim temperaturom biała tkanka tłuszczowa, której nadmiar może wywoływać przewlekły stan zapalny, prowadzący do szeregu schorzeń, ulega przemianie w brunatną tkankę tłuszczową, która produkuje dużo ciepła, a nie magazynuje tłuszczu (również niektóre aktywności fizyczne prowadzą do takiej korzystnej przemiany tłuszczu białego w brązowy). Dzięki morsowaniu osoby z nadwagą mogą ograniczyć szkodliwe działanie białego tłuszczu, zmniejszając w ten sposób ryzyko rozwoju groźnych chorób.

Moda na morsowanie opanowała Polskę, co widać na Morsowej mapie Polski i świata. Na niej, jako jedyny klub morsów w Kristiansand, oznaczone jest Spa dla biedaków. I bynajmniej nie dlatego, że więcej takich grup w mieście nie ma. Są. Na przykład Isbaderne Kristiansand morsujący na Bystranda koło Aquaramy.   

Wynika to raczej z faktu, że mapka stworzona została w Polsce, a morsy ze Spa dla biedaków to też głównie Polacy. Zwykle spotykają się w niedziele o 13.00 na Justvik i w czwartki o 18.00  w Vennesla na Hovedgård. Spa dla biedaków nie ma swojej strony, ale jeśli chcesz się przyłączyć, skontaktuj się ze stowarzyszeniem Razem Sammen.

Zdjęcia: Archiwum Spa dla biedaków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *