Upadłość przedsiębiorstwa Bertelsen & Garpestad AS była największym bankructwem w historii norweskiej branży budowlano-infrastrukturalnej. Jej skutki odczuli pracownicy, podwykonawcy i wielkie inwestycje drogowe. Pół roku po upadku przedsiębiorstwa Norweski Zarząd Dróg (Statens vegvesen) informuje, w jaki sposób zamierza dokończyć projekty warte miliardy koron.
Przedsiębiorstwo Bertelsen & Garpestad AS ogłosiło upadłość 4 marca 2026 roku. Firma z Egersund była jednym z dużych norweskich wykonawców infrastrukturalnych, realizującym projekty drogowe i tunelowe w różnych częściach kraju.
Skala działalności przedsiębiorstwa sprawiła, że jego upadek nie był zwykłym bankructwem jednej firmy. Statens vegvesen określa go jako największą upadłość w historii norweskiej branży infrastrukturalno-budowlanej.
W momencie upadłości Bertelsen & Garpestad uczestniczyło w realizacji kilku dużych inwestycji publicznych. Dla Norweskiego Zarządu Dróg rozpoczął się wyścig z czasem: trzeba było zabezpieczyć place budowy, ograniczyć straty i znaleźć sposób na dokończenie inwestycji.
– Pierwszym zadaniem było ustalenie, co bankructwo oznacza dla dotkniętych nim budów, oraz wdrożenie działań pozwalających utrzymać aktywność – tłumaczy Statens vegvesen w komunikacie prasowym.
437 osób straciło pracę
Za wielkimi kontraktami i miliardami koron stoją także pracownicy. Według informacji przedstawionych po otwarciu postępowania upadłościowego Bertelsen & Garpestad AS zatrudniało 435 osób. Kilka dni później, w związku z postępowaniem upadłościowym, informowano o 437 osobach, które straciły pracę. Roszczenia pracowników dotyczące wynagrodzeń mają uprzywilejowaną pozycję w postępowaniu upadłościowym.
Problemy nie ograniczyły się jednak do zatrudnionych bezpośrednio przez B&G.
Upadłość dużego generalnego wykonawcy uderza również w firmy, które wykonywały dla niego prace lub dostarczały materiały i usługi. Podwykonawca może zostać z niezapłaconymi fakturami, pracownikami znajdującymi się już na budowie oraz materiałami zamówionymi specjalnie na potrzeby danego kontraktu.
W przypadku B&G skala tych zobowiązań jest ogromna.
752 wierzycieli i ponad 3 miliardy koron roszczeń
Do maja do masy upadłościowej Bertelsen & Garpestad AS zgłoszono 752 roszczenia o łącznej wartości około 3,18 miliarda koron.
Zdecydowana większość – ponad 3,15 mld NOK – została zgłoszona jako zwykłe wierzytelności.
Zarządca masy upadłościowej Magnus Jonsbråten informował w maju, że według ówczesnej sytuacji majątkowej najprawdopodobniej zabraknie środków na wypłatę pieniędzy zwykłym wierzycielom. Pierwszeństwo mają określone wierzytelności uprzywilejowane, w tym należności pracownicze.
Dla podwykonawców może to oznaczać poważne straty.
Bankructwo dużego wykonawcy może więc wywołać efekt domina: problemy finansowe przechodzą na mniejsze przedsiębiorstwa, które wykonały swoją część pracy, ale nie otrzymały zapłaty.
Co z gigantycznym tunelem na E134?
Jedną z najważniejszych inwestycji dotkniętych bankructwem jest E134 Røldal–Seljestad.
Projekt obejmuje między innymi budowę nowego, około 12,4-kilometrowego tunelu Røldalstunnelen, który ma zastąpić wymagający odcinek obecnej trasy przez góry.
Bertelsen & Garpestad realizowało inwestycję wspólnie z Metrostav Norge.
Po bankructwie B&G prace nie zostały całkowicie zatrzymane. Metrostav kontynuował swoją część robót, podczas gdy Statens vegvesen szukał rozwiązania pozwalającego zabezpieczyć cały projekt.
Teraz takie rozwiązanie zostało uzgodnione.
Metrostav przejmuje całość
Statens vegvesen zawarł porozumienie, dzięki któremu Metrostav Norge przejmie rolę jedynego wykonawcy E134 Røldal–Seljestad i będzie odpowiedzialny za dalszą realizację kontraktu.
To pozwala uniknąć rozpoczynania całego procesu od początku i ma umożliwić kontynuowanie jednej z ważnych inwestycji drogowych w zachodniej Norwegii.
Jednocześnie bankructwo oznacza dodatkowe koszty. Statens vegvesen informuje, że w ramach rozwiązania uzgodniono sposób pokrycia części kosztów, które powstały w konsekwencji upadłości B&G.
Problemy również na E8 pod Tromsø
Drugą dużą inwestycją dotkniętą bankructwem jest E8 Sørbotn–Laukslett w Ramfjord, niedaleko Tromsø.
Tutaj Bertelsen & Garpestad odpowiadało za roboty drogowe. Po bankructwie prace te zostały wstrzymane, podczas gdy Metrostav Norge kontynuował realizację swojej części kontraktu, m.in. związanej z mostami.
W lipcu Statens vegvesen i Metrostav zawarły porozumienie dotyczące dalszej realizacji całej inwestycji.
Bankructwo pozostawiło jednak wyraźny ślad w harmonogramie.
Prace drogowe były wstrzymane przez znaczną część sezonu letniego 2026. Pierwotnie inwestycja miała zostać ukończona 15 czerwca 2027 roku.
Według nowego harmonogramu droga ma zostać otwarta dopiero latem 2028 roku.
To oznacza około rok opóźnienia.
Upadłość dotyka również imigrantów
Budownictwo i infrastruktura od lat należą do sektorów, w których pracuje wielu imigrantów, w tym Polaków. Dlatego historia B&G pokazuje też mechanizm, który może dotknąć pracownika albo właściciela niewielkiej firmy podwykonawczej.
Kiedy upada główny wykonawca, pojawiają się dwa różne problemy. Pracownik może zostać bez pracy i z niezapłaconym wynagrodzeniem.
Podwykonawca może natomiast zostać z fakturą, której nie ma już kto zapłacić.
Sytuacja prawna tych dwóch grup jest różna. Należności pracownicze mają w postępowaniu upadłościowym szczególną ochronę i mogą być objęte norweskim systemem gwarancji wynagrodzeń. Zwykła niezapłacona faktura podwykonawcy nie daje takiego samego zabezpieczenia.
W przypadku Bertelsen & Garpestad skala zgłoszonych wierzytelności pokazuje, jak poważne mogą być konsekwencje upadku jednego dużego przedsiębiorstwa dla całej sieci mniejszych firm.
Drogi powstaną, ale skutki bankructwa pozostaną
Pół roku po bankructwie sytuacja dwóch kluczowych inwestycji Statens vegvesen jest znacznie bardziej uporządkowana.
Dla państwa oznacza to możliwość dokończenia strategicznych projektów, a dla części przedsiębiorstw współpracujących z B&G historia może jednak zakończyć się zupełnie inaczej. Przy ponad 3 miliardach koron zgłoszonych roszczeń i niewielkich perspektywach odzyskania pieniędzy przez zwykłych wierzycieli skutki największej upadłości w historii norweskiej branży infrastrukturalnej mogą być odczuwalne jeszcze długo.
