Rosja próbuje zastraszyć i podzielić europejskich partnerów Ukrainy – powiedziała szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, komentując atak na pociąg pasażerski w pobliżu granicy z Polską.
– To ewidentna próba zastraszenia zachodnich państw, aby przestały wspierać Ukrainę i przestały jeździć do tego kraju, by okazywać swoje poparcie – powiedziała Kallas. Jednocześnie zaapelowała do sojuszników Ukrainy, by zrobili dokładnie odwrotnie.
Wtóruje jej francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot. Jego zdaniem Rosja próbuje zastraszyć i podzielić europejskie państwa. Strona polska określiła atak jako eskalację wojny.
W niedzielę rosyjski dron uderzył w pociąg jadący z Kijowa do Warszawy, którym podróżowało ponad 200 osób. Do ataku doszło, gdy pociąg znajdował się na stacji w Jagodzinie (Jahodyn) w Ukrainie, niedaleko granicy z Polską. Nikt nie został ranny.
Tego samego wieczoru operator kolei potwierdził, że zaledwie „krótko przed” atakiem na lokomotywę na stacji w Jagodzinie przebywała zachodnia delegacja z udziałem prominentnych osób. Wśród nich byli były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz były dyrektor CIA David Petraeus – każdy z nich podróżował innym pociągiem. W jednym z pociągów znajdował się również sekretarz stanu w norweskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych Eivind Vad Petersson (Ap).
Rosja potwierdziła, że to ona przeprowadziła atak. Jako uzasadnienie podała, że kolej jest wykorzystywana do transportu sprzętu wojskowego do Ukrainy.
